""

Popularne posty

6/12/2018

Trollandia: park linowy góra Żar

Trollandia: park linowy góra Żar

Parki linowe wyrastają jak grzyby po deszczu. Wystarczy zadrzewiony teren, dobry pomysł i voila! Ostatnio pomyślałam sobie, że park linowy to taki stuningowany plac zabaw dla starszych dzieci.
Wśród dorosłych też znajdzie się spora grupa tych, co to od czasu do czasu lubią poczuć adrenalinę na trudniejszej trasie i zmierzyć się ze swoimi lękami.

wskazówka: Jeżeli zamierzacie zabrać dzieci do parku linowego - zastanówcie się, czy ta atrakcja spodoba się waszemu dziecku. Park linowy, w przeciwieństwie do parku rozrywki, nie jest atrakcją dla wszystkich dzieci.

Nie każde dziecko jest gotowe psychicznie na pokonywanie przeszkód wysoko nad ziemią, tak jak i nie każde dziecko lubi się wspinać. Ale jeżeli wasze dzieci nie mają lęku wysokości, lubią wyzwania, emocje i są gotowe, by się powspinać - wizyta w parku linowym może być dla nich niezapomnianym przeżyciem.



 
Nasze dzieci bardzo polubiły parki linowe. Jeżeli w okolicy, w której jesteśmy na przykład podczas naszego wyjazdu znajduje się jakiś większy park linowy - z reguły tam zaglądamy. Tak było i podczas majowego wyjazdu w Pieniny.

Stojąc w krótkiej kolejce do kolejki (ciekawie to brzmi) na górę Żar, wypatrzyliśmy baner między drzewami, jakieś 100 metrów poniżej. Park Linowy... takiej okazji dzieciaki nie mogły przegapić, więc ustaliliśmy, że po zjeździe z góry zobaczymy jak wyglądają tamtejsze trasy.

wskazówka: jeżeli chcecie przeczytać o górze Żar, paralotniarzach i ekstremalnych zjazdach MTB sprawdźcie mój poprzedni wpis : Pieniny: Niedzica, Czorsztyn, spływ Dunajcem i góra Żar

I tak, chociaż tego nie planowaliśmy, byliśmy z dziećmi w Trollandii. Ten park linowy u podnóża góry Żar w Międzybrodziu Żywieckim  spodobał mi się z trzech powodów.

Po pierwsze teren jest ładnie zalesiony, a wysokie drzewa dają przyjemny cień, szczególnie w gorące popołudnie. Trasy wysoko między drzewami to również inne wrażenia, bo rzeczywiście czujesz się zanurzony w tej zieleni.

trasa średnia trolandia góra żar

trasa między drzewami trolandia góra Żar

Po drugie, bardzo ciekawe przeszkody, niektóre z nich dosyć nietypowe na przykład auto, przez które należy przejść, czy duże krzesło, zawieszone na trasie.

Po trzecie: w tym roku (2018) w parku zainstalowano system ciągłej asekuracji przynajmniej na trasie dla dzieci,  na której szła nasza 7letnia córka. Na początku trasy została wpięta do liny asekuracyjnej i pokonywała przeszkody bez konieczności przepinania się karabinkiem (tylko go przesuwała po linie), dopiero na końcu trasy została wypięta z liny przez instruktora.

I na dokładkę nie było tłumów!

Poniżej podam wam podstawowe informacje o cenach biletów w Trollandii i godzinach otwarcia, a resztę dopowiecie sobie sami oglądając zdjęcia!

Trollandia 

ważne informacje z regulaminu

1. Minimalny wiek to 8 lat, młodsze dzieci wchodzą na trasę JUNIOR.

2. Dzieci od lat 3 mogą korzystać z tak zwanego mini parku (trasa jak na placu zbaw zakończona zjeżdżalnią) po zakupie biletu i pod warunkiem, że będą z opiekunem. Jest to zabawa bez uprzęży i kasków.



3. Dzieci do lat 15 mogą korzystać z parku pod warunkiem, że są z dorosłą osobą nadzorującą. Może to być osoba upoważniona przez rodziców. Jeden opiekun może nadzorować 2 dzieci i od instruktora zależy, czy ,,nadzór" może być prowadzony z ziemi, czy też opiekun musi przejść trasę z dzieckiem.

4. Dziecko, by korzystać z parku linowego musi sięgać ręką minimum do wysokości 170cm. Polecam zmierzyć tę wysokość w domu, by nie było rozczarowań.
Tu zobaczycie żyrafę do pomiaru zasięgu:
miara zasięgu dziecka park linowy
Żyrafa -tu zmierzymy zasięg dziecka
5. Przed korzystaniem z parku KAŻDY UCZESTNIK przechodzi szkolenie, na którym usłyszy wszystkie ważne informacje z regulaminu. Nie martwcie się: dzieci zostaną przeszkolone w przepinaniu karabinków.



Trollandia adres i godziny otwarcia

adres : Międzybrodzie Żywieckie, przy stacji kolejki na górę Żar
parking: płatny, duży, ten sam na którym parkujecie udając się do kolejki na górę Żar

godziny otwarcia: 10.00-18.00
maj- wrzesień codziennie
kwiecień i październik tylko weekendy
w razie niepogody park może zostać zamknięty

Trollandia ceny biletów


mini park 
cena jednego biletu dla dziecka 17zł
cena jednego biletu dla grup powyżej 10 osób 13zł

park linowy
bilety ulgowe do 13 roku życia
bilety grupowe powyżej 10 osób

jedna trasa bilet normalny 29zł, ulgowy 24zł

Można też kupić bilet na 2, 3 i 4 trasy
Przykładowo najdroższy bilet normalny (na 4 trasy) to 75zł, a ulgowy na 4 trasy 70zł

cennik park linowy Trollandia góra Żar
Cennik  i godziny otwarcia Trollandia











6/05/2018

Pieniny: Niedzica, Czorsztyn, góra Żar i spływ Dunajcem

Pieniny: Niedzica, Czorsztyn, góra Żar i spływ Dunajcem

Jeżeli wybieracie się w Pieniny na weekend, czy dłuższy urlop i nie planujecie całodziennych wycieczek po górskich szlakach mam dla was kilka podpowiedzi, jak możecie spędzić czas z dziećmi.  Mimo, że często wyjazd w góry kojarzy się właśnie z wędrowaniem po szlakach jest sporo osób, które nie mogą, lub nie chcą wyruszać na całodzienne wędrówki po górach z różnych powodów.

Z tego wpisu, dowiecie się jakie atrakcje w Pieninach polecamy, gdy wędrówka po szlaku nie wchodzi w grę. Przeczytacie o tym, czy warto zwiedzić elektrownię wodną na zaporze w Niedzicy, kiedy zobaczyć zamek Dunajec i ruiny w Czorsztynie, jak wygląda spływ Dunajcem i jaki samochód wisi między drzewami w parku linowym.


zamek Dunajec w Niedzicy

Powtórka z rozrywki? Pieniny wiosną

Parę miesięcy temu, jesienią, wybraliśmy się właśnie w Pieniny i szczerze mówiąc nie spodziewaliśmy się, że tak szybko znowu tam zawitamy.  Jednak prognozy pogody na długi majowy weekend nie pozostawiały nam wątpliwości: Pieniny, Bieszczady, albo deszcz. I tak wybraliśmy Niedzicę.

Zastanawialiśmy się,  co jeszcze będziemy mogli zobaczyć w Pieninach i na jakie szlaki udać się z dziećmi i jak ugryźć te Pieniny z drugiej strony, tak , by nie chodzić po swoich jesiennych śladach.

Wskazówka: Gdy szukacie pomysłów na górskie wycieczki rzućcie okiem na bardzo szczegółowe opisy szlaków w Pieninach, które przeszliśmy z dziećmi jesienią (Sokolica, Trzy Korony, Wysoka przez wąwóz Homole) linki do nich znajdziecie na dole wpisu.

Na pierwszy ogień: zapora w Niedzicy

Do Niedzicy dojechaliśmy około 11.00, za późno, by wychodzić na szlak i dlatego pierwszy dzień postanowiliśmy wykorzystać na obejrzenie lokalnych atrakcji turystycznych. I tak trafiliśmy na zaporę.

Nie da się jej przeoczyć. Według Wikipedii to najwyższa w Polsce zapora ziemna z centralnym uszczelnieniem glinowym. Jej wysokość to 56 m, a długość 404 m. Już sam spacer po takiej zaporze to dla dzieci niemała atrakcja i pewnie co drugie dziecko będzie głośno zastanawiać się, czy ta zapora może nagle,,pęknąć” i co się wtedy stanie.

zwiedzanie zapory w Niedzicy



Zapora jest miejscem spacerów niemal wszystkich turystów przyjeżdżających do Niedzicy. Podczas spaceru po zaporze natkniecie się na mierzący 34 metry obraz Moc Żywiołów. Przekonacie się jak umiejętne użycie cieniowania i koloru tworzy efekt trójwymiaru.

Spacer po zaporze w Niedzicy to jedno, ale zejście pod zaporę, by zobaczyć jak działa elektrownia wodna to już zupełnie inna historia. Informacje o tym, że w ogóle zwiedzanie elektrowni wodnej jest możliwe znalazłam na stronie www.niedzica.pl.

Przyznam, że pomysł ten wzbudził we mnie mieszane uczucia. Niezbyt interesują mnie techniczne szczegóły działania elektrowni i nie lubię ciemnych miejsc, chodzenia po schodach i korytarzy pod ziemią, ale cóż… pomyślałam, że sprawdzę, czy warto. Tym bardziej, że reszta rodziny przyklasnęła temu pomysłowi.


Zwiedzanie elektrowni wodnej w Niedzicy

Teoretycznie aby  zwiedzić elektrownię wodną musicie  mieć rezerwację na kilka dni przed planowanym zwiedzaniem. Dodatkowo grupa zwiedzających ma liczyć co najmniej 10 osób.

Warto dopytać o możliwość dołączenia do większej grupy, która będzie zwiedzać elektrownię. Zadzwoniłam z pytaniem o 11.00 i po dwóch godzinach dostaliśmy propozycję wejścia na 15.00.
Finalnie grupa zwiedzających liczyła około 20 osób.

Wskazówka: dodatkowe informacje i rezerwacje uzyskacie pod numerem telefonu: 519 337 106 od poniedziałku do piątku w godzinach od 9:00 do 15:00  Musicie zgłosić się do centrum informacji (okrągły budynek) przy zaporze, na 15 minut wcześniej, by opłacić bilety i podać swoje dane do spisania. Cena biletu na podstawowy wariant zwiedzania 13zł.




Zwiedzanie elektrowni w wersji, którą zrobiliśmy to około 45 minut do godziny, jest trochę chodzenia po schodach.  Czy warto?

Mam mieszane uczucia odnośnie tej atrakcji. Myślałam, że będzie się tam coś działo : obsługa przy pracy, migające diody, hałas turbin. Zastały nas ciche szmery w wielkiej hali, spokój i nasz przewodnik. Okazało się, że obsługa elektrowni to parę osób, a o 15.00 elektrownia już nie pracowała (stąd ta cisza), bo zmieniła się taryfa i po prostu mniej opłacało się sprzedawanie prądu.

Wizyta w elektrowni może spodobać się umysłom ścisłym – zwiedzanie bardzo podobało się naszemu synowi (11lat) i oczywiście mojemu mężowi (po Politechnice;).

Jeżeli jednak wasze dzieci niekoniecznie zaciekawią informacje, w których padają słowa takie jak turbiny, generatory i jeżeli niekoniecznie odnajdą się słuchając wykładu w stylu:
 ,,Zbiornik czorsztyński powstał w celu obniżenia kulminacji powodziowych i zwiększenia przepływów minimalnych w Dunajcu i Wiśle, a także wykorzystania energetycznego potencjału wody” 

to nie polecam.

Nasza córka raczej się nudziła i interesowało ją wyłącznie wyzwanie typu: kto jest odważny i usiądzie na tej oto pokrywie - może nie porazi go prąd? Agusia (nasza córka): JA, ja! Albo Proszę uważać, bo można się tym smarem ubrudzić. Agusia – już palec w smarze, bo ...chciała sprawdzić, czy rzeczywiście jak lekko dotknie to też się ubrudzi…Samo życie.

Podczas zwiedzania usłyszycie między innymi ,,wykład” o historii budowy zapory i elektrowni, obejrzycie czarno białe zdjęcia z czasów jej budowy, dowiecie się, jak działa elektrownia, oraz jaki związek ma zapora z flisakami na Dunajcu.

Wskazówka: Ogólne zwiedzanie elektrowni – grupa min 10 osób max do 40 osób – trasa obejmuje: wewnętrzny balkon widokowy oraz halę maszyn – (po przejściu korytarza wychodzicie na balkon, czyli zwykły korytarz z barierką nad dużą halą, potem schodzicie po schodach na halę, czyli tzw poziom technologiczny elektrowni ( poziom pokrywy turbiny) Zamiennie może być wejście na taras widokowy na Jezioro Sromowieckie (poziom suwnicy wody dolnej); czas ok 1 godz 13zł od osoby (dorośli i dzieci)

Mimo szczerych chęci przewodnika, by zainteresować dzieci - nie polecam tej atrakcji dla młodszych dzieci. Język jest zbyt abstrakcyjny i techniczny i niewiele jest tam ciekawostek dla mniejszych dzieci.

Wskazówka: parking wjazd od strony ronda, lub parking pod zamkiem w Niedzicy (10zł cały dzień) ale wówczas musicie pokonać dłuuuugie schody.


Zamek w Niedzicy, czyli zamek Dunajec

(podjeżdżamy autem do bramy głównej zamku w Niedzicy)
Ja: Przeczytałam, że zamek w poniedziałki jest zamknięty.
Mąż: To nic. Mamy jeszcze parę godzin do 15.00 (zwiedzanie zapory)  pokręcimy się  wokół zamku.
Ja: Może rzeczywiście coś jest jednak otwarte, w końcu jest majowy weekend, no a na stronie mogli tego nie poprawić…  w sumie jest sporo ludzi...
może masz rację…może jest chociaż jakiś park…
 

Nie, parku nie ma. Przynajmniej my go nie odnaleźliśmy. Część osób spaceruje w dół do przystani i przechadza się nad brzegiem jeziora, dzieci rzucają kamyki, a dorośli czekają na rejs statkiem wycieczkowym.

Czy warto zatem zwiedzić zamek w Niedzicy? Niestety był poniedziałek i…rzeczywiście mimo długiego majowego weekendu i tłumów chętnych do zwiedzania muzeum było zamknięte. Być może w sezonie letnim muzeum jest otwarte również w poniedziałki.

zamek Dunajec castle in Niedzica


Patrząc jednak na ceny biletów i na rozmiar zamku zastanawiam się, czy warto byłoby płacić aż 66zł za bilety dla naszej rodziny.  Cóż, weszliśmy jedynie na mały wewnętrzny dziedziniec. Przynajmniej za darmo.

Zamek w Niedzicy jest bardzo dobrze zachowany i chociaż jest też dość mały to prezentuje się bardzo dobrze. Gorzej z terenem wokół zamku, który jest w większości wypełniony zaparkowanymi samochodami, a przed bramą, wzdłuż ulicy postawiono kilka straganów ze wszystkim, czyli klasyczne mydło i powidło. Ogólnie nic ciekawego.

A można by było ciekawie odrestaurować teren, w sezonie zatrudnić sokolnika, kowala, zrobić stragan płatnerza gdzie dzieci mogłyby przymierzyć kolczugę, czy potrzymać kopię, czy miecz..

Ciekawostka: Czy wiecie, że zamek Dunajec w Niedzicy był miejscem, gdzie nakręcono sceny do kilku filmów, na przykład Janosika, czy Wakacji z duchami. Myślę, że przed zwiedzaniem zamku możecie zaproponować dzieciakom obejrzenie tego oldskulowego serialu: 7 odcinków po około 30minut, rok produkcji 1970, więc dla dzieci do naprawdę historia ;) Tym bardziej, że akcja dzieje się w tych zamierzchłych czasach bez smartfonów, tabletów i internetu.

Z zamkiem wiąże się też legenda o białej damie i to chyba najbardziej spodobało się dzieciom – zamek, duchy, biała dama i podobne klimaty - więc się przygotujcie!

Zamek w Niedzicy: informacje praktyczne

zwiedzanie zamku Dunajec w Niedzicy od wtorku do niedzieli.
od 01.05 do 30.09  9:00 - 19:00 (ostatnie wejście o godzinie 18.30)
od 01.10 do 30.04 w godzinach 9:00 - 16:00 (z wyjątkiem poniedziałków)

ceny biletów
ZAMEK + WOZOWNIA
- bilet ulgowy - 14,00 zł.
- bilet normalny - 19,00 zł.
SPICHLERZ ( V - IX) - 5,00 zł

Pod zamkiem znajduje się płatny parking (10zł jednorazowa opłata, maj 2018).

Więcej informacji http://www.pieniny.com/pl/io190/zamek-niedzica
http://www.niedzica.pl/39-Zamek_Dunajec_w_Niedzicy


Zamek w Czorsztynie

Co dwa zamki to nie jeden, tak więc postanowiliśmy również obejrzeć ruiny zamku w Czorsztynie. Do przeprawy stateczkiem przez jezioro Czorsztyńskie można dojść ścieżką z parkingu przy zamku w Niedzicy. Nad brzegiem jeziora jest kilka punktów gastronomicznych w stylu: ,,plastikowe tacki, frytki, kiełbaski i piwo” Są stoliki pod parasolami i kasa, gdzie można kupić bilety na rejs do zamku Czorsztyńskiego, lub rejs po jeziorze.





My zdecydowaliśmy się na rejs do ruin zamku. Można też dojechać do Czorsztyna autem. Z przystani po drugiej stronie macie około 10 minut do ruin zamku, na początku wąską asfaltową drogą, a później ścieżką przez las, która lekko pnie się pod górę. Jeżeli macie spacerówkę, czy wózek to będziecie ją musieli przenieść.

ścieżka do ruin zamku w Czorsztynie


Ruiny zamku w Czorsztynie w maju były w trakcie hmm renowacji i , sądząc po polskim tempie prac tego typu, jeszcze przez kilka ładnych miesięcy będzie tam stała taczka, betoniarka, a obok leżały materiały budowlane.



Mimo tych mało ciekawych dodatków zamek w Czorsztynie moim zdaniem ma swój urok.





Fakt nie jest duży, ale ma duży potencjał. Gdy ciekawie zorganizuje się część do zwiedzania i wyposaży w interaktywne eksponaty może być to w przyszłości jedno z ciekawszych miejsc dla dzieci. Na razie można było tylko sprawdzić jak to jest być zakutym w dyby - jeden egzemplarz jest udostępniony dla zwiedzających.

Poszczególne miejsca w zamku opisane są już na tabliczkach i w maju była otwarta jedna ekspozycja – zdjęcia w sepii i oczywiście historia zapory w tle.



Zamek w Czorsztynie: informacje praktyczne:

By kupić bilety kierujcie się do wejścia do zamku - kasa znajduje się wewnątrz, w budce z pamiątkami.
Zwiedzanie od maja do 30 września 9.00-18.00
Od 01 października do końca kwietnia 10.00-15.00

ceny biletów
Bilet zwykły 6zł, ulgowy 3zł (emeryci i renciści również), dzieci do lat 7 – za darmo

Sporo informacji o historii zamku znajdziecie na stronie http://www.pieniny.com/pl/io191/zamek-czorsztyn

Spływ Dunajcem

Jedną z największych atrakcji Pienin jest spływ Dunajcem. To bardzo dobry pomysł w upalny, letni dzień. No, ale cóż my mieliśmy pecha, bo mniej więcej w połowie naszego spływu zaczęło mocno padać, a w oddali słychać było pomruki burzy.

I tu sprawdziła się moja przezorność w górach: miałam kurtki przeciwdeszczowe dla dzieci, chociaż mąż twierdził, że bez sensu je pakuję, bo przecież jest piękny, słoneczny dzień.


Spływaliśmy ze Sromowców do Szczawnicy. Podobno spływ trwa 2h 15 min, piszę podobno, bo te dwie godziny liczą się od początkowych spraw organizacyjnych na brzegu, a sam czas spływu jest moim zdaniem krótszy.

Flisak nawigujący łodzią opowiada ciekawostki o mijanych miejscach i szczytach, przeplata te historyjki żartami, zdarza się, że mało wyszukanymi, i angażuje turystów zadając pytania.

Oczywiście można też zadawać pytania flisakowi, na które on chętnie odpowiada.

Umiejętnie poprowadzony spływ sprawia, że dzieciom się nie nudzi, a i dorośli mogą dowiedzieć się paru ciekawych rzeczy o flisakach, Pieninach i Dunajcu. Także polecamy!

Początek spływu: przystań flisacka w Sromowcach - Kątach, tam możecie kupić bilety. Flisacy organizują spływy od 1 kwietnia do 31 października.  Jeżeli chcecie udać się na spływ z Szczawnicy – bezpłatny parking i kasy znajdują się naprzeciwko kościoła. Zostaniecie przewiezieni do Sromowców, skąd rozpocznie się spływ.

Kupując bilety możecie wybrać wersję krótszą: do Szczawnicy 2h 15 min, lub dłuższą do Krościenka 2h 45min

Góra Żar i park linowy

Wjazd kolejką na górę Żar bardzo przypomina wjazd na Gubałówkę. Płacisz za bilet i nie musisz się wspinać, by zobaczyć rozległe widoki. Tak jak i na Gubałówce tak i na górze Żar jest zaplecze gastronomiczne, gofry, lody, pizza i oczywiście piwo. Większość osób wjeżdżając na górę rozsiada się na trawie na zboczu i korzysta ze słońca przy okazji oglądając amatorów ekstremalnych zjazdów rowerowych, lub przyglądając się startującym paralotniarzom.

Początkowo zastanawiałam się, czy nie wejść z dziećmi pieszo, ale droga na szczyt jest mało ciekawa – zwykłe zbocze wzdłuż kursującej kolejki. Trochę nie widzę sensu w podchodzeniu pod górę w pełnym słońcu dla samego podchodzenia, z kolejką kursującą pod nosem. Dlatego kupiliśmy bilety w dwie strony.

Góra Żar: ceny biletów

Cena biletu normalnego w dwie strony to 18zł a ulgowego 15zł. Dzieci do 4 lat wjeżdżają za darmo pod warunkiem zakupu normalnego biletu przez opiekuna. Wózki wwozimy za darmo.

Kolejka kursuje od 9.00 do 18.00 a w weekendy od 9.00 do 20.00.

Więcej informacji o cenniku biletów i kolejce na górę Żar znajdziecie pod tym linkiem http://www.pkl.pl/gora-zar/kolej-linowo-terenowa-gora-zar-ceny.html

Góra Żar to miejsce znane nie tylko paralotniarzom, ale tak jak wspomniałam, również i cyklistom lubiącym ekstremalne doznania. Z góry poprowadzone są trudne trasy zjazdowe przez las, konieczny jest zabudowany kask i odpowiednie ochraniacze.

Co chwila z kolejki wjeżdżającej na górę wysypują się ubrani po zęby i ubłoceni zjazdowcy. Jednego z nich mijaliśmy już na parkingu – przedramię całe we krwi, strój cały w pyle i zaschniętym błocie, ale widać, ze adrenalina działa.

Powiem tak, gdyby nie paralotniarze i downhillowcy to na górze Żar byłoby strasznie nijako. Warto jednak wjechać, lub wejść na szczyt dla obejrzenia wyczynów tych uzależnionych od  adrenaliny osób.

Park linowy

I na koniec atrakcja dla małych i dużych: park linowy Trollandia.
Park ten znajduje się w pobliżu stacji kolejki na górę Żar. Jest to bardzo ciekawie zorganizowany park linowy z nietypowymi przeszkodami.

Jedną z takich przeszkód jest … syrenka (auto ;) zawieszone między drzewami.  Polecamy! Jest trasa łatwa, średnio trudna i chyba dwie trudniejsze.  Dzieci były przeszczęśliwe.





Park polecamy tym bardziej, że można sobie odpocząć przy drewnianych stołach w cieniu, podczas gdy dzieci się bawią na wysokości. A już jutro więcej szczegółów odnośnie Trollandii - i więcej zdjęć!

5/16/2018

Zator Energylandia

Zator Energylandia
Znacie ten refren piosenki braci Golców : ,,Tu na razie jest ściernisko, ale będzie San Francisco..” Całkiem prawdopodobne, że było to motto, którym się kierowano na początku inwestycji w Małopolsce w miejscowości Zator.  Wyobraźcie sobie teraz wiejskie drogi, pola rzepaku, buraków i żyta i pośrodku tego wszystkiego na horyzoncie ogromne konstrukcje, wielkie rollercoastery zupełnie z innej bajki.

Gdyby nie nasi znajomi, nigdy nie wpadlibyśmy na pomysł, by długi majowy weekend w Pieninach zakończyć w Energylandii w Zatorze. Teraz muszę przyznać, że Energylandia bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. To pierwszy park rozrywki w Polsce, który poziomem, pod wieloma względami, dorównuje innym dużym parkom rozrywki w Europie. Także jeżeli zastanawiacie się, czy warto – WARTO.

W tym wpisie dowiecie się więcej o parku, znajdziecie praktyczne informacje o atrakcjach, parkingach, biletach wstępu, a do tego parę wskazówek, co zabrać i jak się przygotować.

park rozrywki energylandia zator


Gdzie jest Energylandia?

Energylandia to park rozrywki położony między Krakowem, a Katowicami, mniej więcej godzinę drogi autem z każdego z tych miast, w miejscowości Zator.

Dokładny adres to al. 3 Maja 2, Zator
Kraków – Zator około 50km
Katowice – Zator około 55km

5/02/2018

Jezioro Garda z dziećmi

Jezioro Garda z dziećmi

Jezioro Garda, największe we Włoszech i największe jakie do tej pory widzieliśmy, co roku przyciąga wielu turystów z całej Europy. Okolice Lago di Garda szczególnym powodzeniem cieszą się wśród Niemców i Austriaków, dla których dojazd tam jest łatwy i szybki. Co ciekawe, również i Polacy często wybierają wakacje nad Gardą, a niemal każde biuro podróży ma w swojej ofercie wakacje w domkach na kempingach w okolicach Gardy.


Gardę polecili nam znajomi, którzy kilkukrotnie spędzali tam wakacje z dziećmi. Słyszeliśmy wiele pozytywnych opinii, przede wszystkim na temat infrastruktury, ścieżek rowerowych i przepięknych widoków. Podczas naszej objazdówki w ubiegłym roku postanowiliśmy zatrzymać się na parę dni w okolicach Lazise, by sprawdzić, czy i nas Lago di Garda również zachwyci.

Ten wpis polecam do przeczytania tym z was, którzy zastanawiają się, czy wybrać się w tym roku nad Gardę latem na dłużej. Mam tutaj na myśli miasteczka i kempingi bezpośrednio nad Gardą. Domy wakacyjne, które można wynająć kilkanaście kilometrów od jeziora, to zupełnie inna historia. Pamiętajcie jednak, że jest to bardzo subiektywna opinia, na którą niemały wpływ miał fakt, że nad Gardą byliśmy z dziećmi w połowie lipca.


4/18/2018

Val di Sole: Dolomity w marcu

Val di Sole: Dolomity w marcu
Nareszcie mamy wiosnę! Po długim i szarym przedwiośniu każdy słoneczny dzień z temperaturami powyżej 15 stopni poprawia nastrój i małym i dużym.

W tym tygodniu miał się pojawić kolejny post o Włoszech, a konkretnie o Jeziorze Garda i Caneva Aquaparku, ale przeglądając zdjęcia z naszego marcowego wyjazdu na narty postanowiłam najpierw napisać o Val di Sole w Dolomitach we Włoszech. Co prawda sezon narciarski w Dolinie Słońca już zakończony i wyciągi stoją, może jednak po przeczytaniu postu część z was zapisze Val di Sole w Dolomitach na waszej liście potencjalnych miejsc na wyjazd na narty z dziećmi  w przyszłym sezonie.

val di sole narty z dziećmi


Położenie Val di Sole

Val di Sole, czyli Dolina Słońca, leży w Alpach, a dokładnie w paśmie Dolomiti di Brenta w regionie, który administracyjnie nazywa się Trydent –Górna Adyga. Charakterystyczne dla Dolomitów jest to, że leżą w całości w granicach Włoch.

Val di Sole jest dobrze znana narciarzom i snowboardzistom poszukującym doskonałych warunków śniegowych, dobrze przygotowanych tras,  i dopracowanej infrastruktury. Specyficzne położenie powoduje, że nie braknie tam słonecznych dni, stąd poniekąd nazwa doliny. Jest to zdecydowanie mój ulubiony region narciarski wśród wszystkich regionów w Alpach, które odwiedziliśmy z dziećmi.

Val di Sole z dziećmi

W moim odczuciu Val di Sole to idealny region narciarski na wyjazd z dziećmi. Ośrodek jest ogromny, ilość tras niebieskich, łatwych dla dzieci jest bardzo duża, spora jest również oferta szkółek narciarskich dla dzieci i nie tylko. Co ciekawe, w szkółkach instruktorzy często znają podstawy polskiego.



Co najważniejsze, trasy narciarskie w Val di Sole są naprawdę szerokie, tak więc nie musicie ciągle uważać na tor jazdy waszych dzieci. Miejsca na stokach jest dużo – nie ma się wrażenia, że ktoś zaraz zajedzie waszym dzieciom drogę.

Szerokość tras jest wielką zaletą tego ośrodka, ale to, jak owe trasy były codziennie rano przygotowane zadowoliłoby nawet najbardziej wybrednego narciarza. Otóż nawet gdy nocą padał śnieg, trasy były ponownie wyrównywane rano ratrakami przed otwarciem stoków, co nie jest tak oczywiste, bo nie we wszystkich ośrodkach się to praktykuje. Także jeżeli szukacie idealnie przygotowanych tras w Val di Sole się nie zawiedziecie.

Ważną informacją dla rodziców małych dzieci, które dopiero uczą się jeździć, jest to, że przy wielu łatwych trasach są wygodne wyciągi krzesełkowe, czy kanapy. Nie musicie się więc męczyć z dziećmi na orczykach. Dzieci również mają ułatwione zadanie - przy wsiadaniu na kanapy pomagają im panowie wyciągowi.


Dodatkowym plusem jeżeli chodzi o szusowanie z dziećmi w Val di Sole są snowparki, zimowe place zabaw, a dla starszych dzieci zjazdy z pomiarem prędkości. Prawie wszystkie te atrakcje w sezonie 2017/2018 były bezpłatne,  Jedynie wypożyczenie twardej opony do zjazdów po śniegu na terenie zimowego placu zabaw było płatne.

Następną zaletą Val di Sole jest duży wybór restauracji/pizzerii na stokach – włoska, smaczna kuchnia na wyciągnięcie ręki. Przed każdą restauracją, czy refuggio na stoku są porozstawiane leżaki (bezpłatne)

I teraz to co najbardziej podoba mi się w Val di Sole, czyli położenie tras. Wszystkie trasy są ładnie nasłonecznione, a widoki są przepiękne. Naprawdę dużym plusem są ładne nartostrady – fakt, czasem trzeba poodpychać się na kijach, by dostać się z jednej części ośrodka do drugiej, ale widoki rekompensują wysiłek, a dla dzieci to fajny przerywnik między jednym zjazdem, a drugim.

Cel: wyprawa na gorącą czekoladę!

W dużych ośrodkach narciarskich zazwyczaj spędza się cały dzień z dziećmi na stokach. Często przeprawa z jednej części ośrodka do drugiej zajmuje sporo czasu dlatego, by dzieci widziały w tej ,,przeprawie” sens wybieraliśmy jej cel. Zazwyczaj organizowaliśmy ,,wyprawę na gorącą czekoladę” na Groste, albo do snowparku, czy na pizzę. Był cel narciarskiej wyprawy,  trochę po przepłaszczeniach, trochę zjazdów i wjazdów. Potem celem był powrót do domu i w ten sposób również zaliczaliśmy kolejne wjazdy i zjazdy z dziećmi bez marudzenia.


Snowboardziści? Niekoniecznie


No właśnie, przepłaszczenia, trawersy nartostrady….Jeżeli nasza rodzina jeździłaby na deskach, a nie na nartach, to Val di Sole kojarzyłby się nam z ciągłym wypinaniem siebie i dzieci z wiązań i dreptaniem po płaskich łącznikach. Hm…Być może dlatego miałam wrażenie, że na 80% tras w Val di Sole snowboardziści byli w mniejszości. Nie oznacza to, że Val di Sole nie nadaje się dla snowboardzistów. Większość z nich, mam wrażenie, jeździ głównie w rejonach Groste, gdzie nie muszą pokonywać płaskich fragmentów tras, a jedynie wypinają się przy wsiadaniu na wyciąg. Na Groste znajduje się również rozbudowany  snowpark (w 2017/2018 bezpłatny)

Dolomity na narty z dziećmi w marcu?


Wszystkim polecamy wyjazdy w Alpy pod koniec sezonu. My, od trzech sezonów, zawsze wybieramy marzec na wyjazd właśnie w Dolomity. Dlaczego?

Marcowe dni są dłuższe, podczas naszego pobytu pod koniec marca szarówka zaczynała się po 19.00 tak więc cały dzień można było spędzać na stokach (wyciągi czynne do 16.00) a po powrocie dzieci mogły jeszcze wyjść pobawić się na śniegu.
Cenowo końcówka marca również wypada nieźle - ceny skipassów spadają – często w cenie zakwaterowania dostajecie już karnety.

Jednak nie ukrywajmy,  ryzyko, że w dolinie Słońca pod koniec marca powita was jednak deszcz i mgły jest spore. My mieliśmy pecha w ubiegłym roku – trafiliśmy tylko na dwa dni z błękitnym niebem i pełnym słońcem, ale i tak wróciliśmy pozytywnie naładowani – w dolinach we Włoszech kwitły forsycje, magnolie – wiosna w pełnym rozkwicie, podczas gdy w Polsce zastaliśmy wszystko szare, zimne i wciąż ponure. W tym roku było odwrotnie, w marcowym pakiecie dostaliśmy dwa dni pochmurne i mgliste, z padającym śniegiem. Dwa pozostałe sezony mieliśmy słońce i błękitne, włoskie niebo przez cały pobyt, czyli wyjazdy idealne.

Gdzie szukać zakwaterowania ?

Jednym z naszych priorytetów jest zawsze wybór kwatery przy stoku, tak byśmy nie musieli dojeżdżać do ośrodka narciarskiego, tylko wskoczyć w buty narciarskie, założyć narty i śmigać trasą w dół. W tym roku do tras narciarskich mieliśmy około 200 metrów łatwego przejścia. 
Często kwatery przy stoku są droższe, ale w marcu w Alpach ceny wszędzie spadają.

Jeżeli zależy wam na rozsądnych cenach zakwaterowania blisko tras w Val di Sole – sprawdźcie miasteczko Marilleva 1400, wiele biur podróży ma w ofercie tzw apartamenty w Marillevie 1400. Marilleva 1400 jest dosyć specyficzna - nie liczcie na wrażenia estetyczne, czy ładne domki w alpejskim stylu, a raczej na dość obskurnie wyglądające bloki wybudowane chyba w latach 60. Szkło, aluminium, beton – i setki apartamentów czekające na narciarzy. Po sezonie Marilleva 1400 jest chyba jak miasto duchów.

Niemniej jednak tzw apartamenty, czyli mieszkania, w owych blokach są zupełnie akceptowalne, tym bardziej, że i tak cały dzień spędza się na stokach. Zaletą Marilleva 1400 jest też to, że w całym kompleksie budynków i hotelowców znajdziecie wszystko, co wam potrzebne: supermarket, lokalny sklepik, aptekę, sklep sportowy, z pamiątkami, studio urody, sklep z zabawkami… nawet kościół.

Jest też restauracja i bar wokół którego toczy się życie nocne apre ski. No właśnie, szczerze mówiąc, w Marillevie 1400 w marcu nic się nie dzieje. Po sezonie i nie uświadczycie tu imprezowego życia. Może to być problemem dla dwudziestoparolatków, tak czy inaczej rodziny z dziećmi i tak nie są zainteresowane nightclubami, czy klubami z imprezami apre ski przeciągającymi się do późna w nocy, więc to, że Marilleva zasypia po 22.00 nie jest dla nich problemem. Tak, zdecydowanie Marilleva 1400 to raczej taka sypialnia dla narciarzy, a życie toczy się na stokach.

Narty z dziećmi w Dolomitach w marcu - podsumowanie

- w marcu dni są coraz dłuższe, zmrok zapada później, dzięki czemu jesteście na stokach dłużej,
- błękitne niebo, słońcex100% - może nie przez cały pobyt, ale statystycznie 2 idealne dni wam się trafią,
- przepiękne widoki
- ładnie poprowadzone trawersy przez lasy, spora ilość przyjemnych tras panoramicznych w lasach
- w Val di Sole trasy  ładnie eksponowane, w słońcu, mało tras w zupełnym cieniu
- dobre jedzenie na stoku, duży wybór refuggios
- idealna infrastruktura, w większości szybkie i nowoczesne kanapy,
- niesamowita ilość łatwych, szerokich, mało wymagających, niebieskich tras do nauki dla dzieci i nie tylko,
- trasy szerokie zawsze doskonale przygotowane,
- duży wybór tras, przez co brak kolejek do wyciągów – zjeżdżasz i wjeżdżasz
- obsługa pomaga wsiadać na kanapy młodszym dzieciom, przed wejściem do wagoników kolejki pomagają wkładać narty dzieci do zewnętrznych stojaków
- kilka snowparków, zimowe place zabaw dla dzieci
 - szkółki narciarskie i snowboardowe, sporo instruktorów mówiących trochę po polsku


Co więc może zniechęcać do wyjazdu z dziećmi w Dolomity?

Przede wszystkim męczący dojazd – w naszym przypadku około 1500 km w jedną stronę. Zwykle przy granicy musimy zatrzymać się w hotelu na nocleg, co zwiększa koszt całego wyjazdu.

Dość wysoka cena zakwaterowania i karnetów. Ale obiektywnie patrząc, jak na Alpy, ceny w marcu są bardzo korzystne. Często skipassy są już w cenie zakwaterowania.

W marcu ryzyko niepogody – to chyba najgorsze, co może wam się przytrafić. Pochmurne dni i opady deszczu w marcu są zawsze możliwe. Śniegu natomiast z pewnością tam nie zabraknie, nawet padający deszcz nie roztopi całego śniegu na stokach.





4/17/2018

Przyczepa kempingowa do wynajęcia

Przyczepa kempingowa do wynajęcia
Spędzanie wakacji pod namiotem, na kempingach, staje się coraz bardziej popularne również w Polsce. Pojawia się u nas coraz więcej kempingów jednak jesteśmy daleko w tyle za Europą Zachodnią, gdzie moda na karawaning kwitnie.


Czym jest karawaning? To podróżowanie z przyczepą kempingową, lub camperem związane z częstymi zmianami miejsca pobytu. Jeżeli nie boicie się wyzwań i chcielibyście pokazać dzieciom kawałek Europy - wypożyczenie przyczepy idealnie sprawdzi się w czasie objazdówki.

Byliśmy, przetestowaliśmy i polecamy!

Poniżej znajdziecie naszą propozycję: 4-osobowa przyczepa Weinsberg do wynajęcia już w te wakacje. Więcej zdjęć ze środka przyczepy oraz pozostałe informacje znajdziecie na www.wakacjezprzyczepa.pl




3/13/2018

Wakacje we Włoszech: tanio, czy drogo?

Wakacje we Włoszech: tanio, czy drogo?


Planujecie wakacje we Włoszech? Zastanawiacie się ile, mniej więcej, musicie przeznaczyć na zakupy spożywcze i jedzenie w lokalnych trattoriach, czy restauracjach? Dziś podzielę się z wami moimi spostrzeżeniami na temat cen we Włoszech. Jeżeli macie ograniczony budżet wakacyjny, bo ... zarabiacie w złotówkach, koronach czeskich, lub forintach, a nie w euro, jeżeli lubicie mieć wszystko zaplanowane, również wydatki wakacyjne, oraz jeśli jedziecie do Włoch po raz pierwszy - koniecznie rzućcie okiem na informacje poniżej!

Zarys tego wpisu powstał parę miesięcy temu po naszym powrocie z Włoch, tak więc ceny, które tu podaję odnoszą się do czerwca/lipca 2017 i autentycznie pochodzą z naszych paragonów (śmiesznie to brzmi) Będzie bardzo praktycznie o cenach produktów żywnościowych we Włoszech.




Gdzie te owoce??

Zacznijmy od owoców. Moje przeświadczenie o tym, że zawsze będziemy mogli zatrzymać się jadąc jedną z lokalnych dróg i kupić świeże, tanie owoce, czy warzywa prosto od producenta, tak jak we Francji, czy w Chorwacji, runęło dość szybko.

 



Być może nie mieliśmy szczęścia, ale podczas prawie trzech tygodni we Włoszech minęliśmy dosłownie, nie żartuję, trzy punkty sprzedaży owoców ,,od producenta” przy lokalnej drodze (o warzywach można zapomnieć).  Przy czym w jednym z tych punktów sprzedawano tylko arbuzy, a drugi był to mały straganik stacjonarny przy toskańskim kempingu. Tak było w północnej części Włoch, przez którą przejeżdżaliśmy, i w Toskanii, generalnie do wysokości Pienzy.

Okazuje się, że powód jest banalny.  Toskania żyje z oliwy i wina i jak okiem sięgnąć pagórki są szczelnie wypełnione tylko winnicami i tylko drzewkami oliwnymi rosnącymi w ładnych, równych rządkach. Raz trafiliśmy na pola słoneczników, ale to wszystko. Także świeże i tanie owoce i warzywa kupowaliśmy …w supermarketach.


ceny w supermarketach we Włoszech


Włochy nie są tanie, to mogłam już stwierdzić po pierwszym tygodniu naszych wakacji. Choć nie są tak drogie jak kraje skandynawskie. Gdzie więc warto robić większe zakupy spożywcze? Najłatwiej w supermarketach.

Jedną z popularniejszych sieci supermarketów we Włoszech jest CooP. Większe zakupy robiliśmy właśnie w marketach tej sieci raz na kilka dni. Średnio wydawaliśmy około 50 euro na ,, duże" zakupy (zgrzewka wody, wino, piwo, soki, owoce, warzywa, nabiał, prosciutto i mięso, jak kurczak, czy wieprzowina) Pieczywo kupowaliśmy lokalnie. Takie większe zakupy pozwalały mi między innymi przygotować jeden, lub dwa obiady dla całej rodziny.  

wskazówka:  Na stronie supermarkety Coop znajdziecie lokalizację wszystkich supermarketów tej sieci. Sporą sieć sprzedaży we Włoszech ma również Lidl.


Jeżeli planujecie wakacje we Włoszech na kempingu i zabieracie własny namiot nie liczcie na ogólnodostępne kuchnie. Na włoskich kempingach nie spotkaliśmy jadalni i ogólnodostępnych kuchni ze sprzętem typu piekarniki, czy mikrofalówki. Takie udogodnienia znaliśmy z kempingów w Danii, czy Francji. Natomiast na kempingach we Włoszech zdarzały się miejsca do grillowania,  z rusztami na kamiennych grillach, których nie było w Skandynawii,

Tylko ... gdy latem jest tak gorąco, że nie da się oddychać to wątpię, że grillowanie będzie komuś w głowie. Ale z pogodą jest różnie więc,  gdy wybieracie miejscówkę na namiot/przyczepę unikajcie sąsiedztwa ogólnie dostępnych miejsc do grillowania, bo będziecie skazani na grillowe zapachy. Na wielu kempingach obowiązuje zakaz używania otwartego ognia poza wyznaczonymi miejscami.

Podsumowując: zakupy w supermarkecie,  podobne do naszych, dla rodziny 2+2, to koszt około 50 euro co kilka dni.  Plus koszt pieczywa, kawy, lodów (o cenach lodów w osobnym wpisie: Kupujemy lody: mini przewodnik) Nie są to jednak sztywne wyliczenia, bo oczywiście każda rodzina ma inne potrzeby.

Co to jest ,,coperto" ?

Do kosztów zakupów w supermarkecie musicie doliczyć koszt jedzenia na mieście. Domyślam się, że większość rodzin z dziećmi, mimo całego bogactwa kuchni włoskiej, zapewne najczęściej będzie zamawiać pizzę, spaghetti, lub inną pastę - przynajmniej dla dzieci. Na szczęście pizza we  Włoszech jest naprawdę tania i smaczna. I zawsze na cienkim cieście ;) Dużą Margerittę możecie kupić już od 8 euro, za dużą pizzę zapłacicie  średnio 10-14 euro. Im bardziej wyszukane dodatki tym pizza droższa oczywiście. Ceny pozostałych potraw są tak zróżnicowane, że ogranicza was tylko zasobność waszych portfeli. Ale ...im bliżej atrakcji turystycznych, tym drożej.

Dodatkowo, jeżeli nie lubicie niespodzianek przy płaceniu rachunku, upewnijcie się ile wynosi tak zwane coperto w danym miejscu. Jest to stała opłata, ustalana przez restaurację, czy trattorię, zwykle podawana drobnym drukiem w menu. Płaci się ją od osoby - każde miejsce przy stole = coperto. Zwykle jest to 1.50-2 euro od każdej osoby zajmującej miejsce przy stole. Jeżeli jesteście dużą rodziną i traficie na miejsce gdzie coperto wynosi na przykład 3 euro może się okazać, że zapłacicie całkiem sporo za zajęcie miejsca i nakrycie przy stole. Dodatkowo pamiętajcie, że coperto to jedno, a servizio (napiwek) to drugie.


Przykładowe ceny w euro
A teraz kilka konkretów.
Ceny soków i napojów są zbliżone do polskich, aczkolwiek soki lepsze jakościowo są droższe.
Oliwa i oczywiście dobre wino są znacznie tańsze.
Nabiał jest droższy, ale jakościowo bardzo dobry.
Mięso i wędliny są droższe na przykład pół kilo schabu na tradycyjne nasze danie narodowe :) 4,29 euro (17zł za 0,5kg), a szynka prosciutto 100g 5,54 (22zł za 100g)

soki (jabłkowy, pomarańczowy) cena od około 1 euro za litr (Coop 0,97euro, 1,89 2L)
Coca cola 1L 1.09euro , 1,5L 1,55euro
woda mineralna niegazowana (naturale =niegazowana) 0.14 do 0.33 i drożej
piwo  od 1euro I drożej

Nabiał jest generalnie droższy niż w Polsce, ale jakościowo bardzo dobry, przykładowe ceny:
mleko świeże 3,2% 1L 1,65
actimel x 6szt  od 2,29 – 3,99
mozzarella duże opakowanie 3szt 3,59
mozzarella 1 szt 1,59
jogurt pitny 0,4l 0,79
masło  (burro =masło) 250g 1,35

warzywa i owoce, tutaj nie mam dokładnych notatek, ale na przykład
Pomidorki koktajlowe 1kg 3,30
Pomidorki 0,5kg 2,59
Melony  za 1kg 1,29
Banany 1,19
Truskawka (fragole) 250g 1,65

Wskazówka: pamiętajcie, że w dużych sklepach owoce i warzywa ważymy po nałożeniu, a nie w kasie, na wagę jest nawet sałata lodowa, brokuły, melony, czy kalafior, czyli produkty, które w Polsce kupujemy na sztuki. Obsługa wagi jest intuicyjna, z numerami przyporządkowanymi do produktów

Inne
Szynka prosciutto 100g 5,54
Schab surowy paczkowany 0, 4kg 4,29
Kawa rozpuszczalna Nescafe  perLatte 100g 4,26
Nesquick kulki czekoladowe 2,99
Ciastka digestive 2,18

Ciekawostka: w jednym ze sklepów lokalnych znaleźliśmy ciastka hity made in Poland!! 1,59euro

Jeżeli szukacie informacji o tym kiedy (i dlaczego właśnie wtedy) warto wybrać się z dziećmi na wakacje do Włoch przeczytajcie wpis: Włochy: jak zaplanować wyjazd 
  

3/07/2018

Schlick 2000 Stubaital trasa niebieska

Schlick 2000 Stubaital trasa niebieska


Schlick 2000 w Dolinie Stubai w Tyrolu to ośrodek, który może spodobać się rodzinom z dziećmi. W poprzednim wpisie dowiedzieliście się, co oferuje ten ośrodek, jakie są ceny karnetów i jakie atrakcje czekają tam na wasze dzieci.

Poprzednio nie wspomniałam jeszcze o tym, że ci z was, którzy jeżdżą na snowboardzie, czy nartach i lubią jazdę off piste, w  Schlick 2000 znajdą sporo miejsc do zjazdów. Zawsze gdy wjeżdżaliśmy na górę kolejką byłam pod wrażeniem  ilości śladów po zjazdach, jak dla mnie, mocno ekstremalnych.

Schlick Stubai Tyrol

Niebieska trasa w sam raz dla dzieci?

Jeżeli wasze dzieci radzą sobie już na nartach, z pewnością spodobają im się trasy w Schlick 2000. Nie jest ich wiele, bo sam ośrodek należy do takich, w których nie  można się zgubić. Schlick to również dobra opcja dla tych z was, którzy jeżdżą razem ze znajomymi, ale .... jednak osobno i każdy swoim tempem. W tym ośrodku łatwo jest się znaleźć.

Dla początkujących, radzących już sobie dzieci na Schlick 2000 jest właściwie jedna długa, niebieska trasa (oprócz krótszych tras przy orczykach), która zaczyna się trochę ostrzejszym zjazdem. Ten początkowy zjazd możecie wyszukać na zdjęciu w poprzednim wpisie. Trasa jest naprawdę długa. Nasz syn (10letni) podsumował ją krótko: ,,A,  ta niebieska trasa. Pamiętam. Taka długa i nudna. "

Może i długa i nudna, ale jak ktoś dopiero zaczyna to trasa nr 1 i część 7 są wystarczające, by się uczyć i nie nudzić. Dlaczego tylko część trasy nr 7? Moim zdaniem dla małych, uczących się dzieci trasa na sam dół nie jest super bezpieczna, głównie dlatego, że miejscami jest wąsko i sporo osób śmiga dość szybko slalomem, na przykład między tobą, a dzieckiem, niemal przejeżdżając po twoich nartach.

Zastanawiacie się, czy wasze dzieci sobie poradzą na niebieskiej trasie na Schlick 2000? Rzućcie okiem na filmik właśnie z tej trasy. Początek trasa 1b, potem stacja środkowa, gdzie w przelocie zobaczycie oślą łączkę i koniec trasa 7 na sam dół do stacji kolejki.



2/27/2018

Austria Tyrol: Dolina Stubai

Austria Tyrol: Dolina Stubai
Tyrol, Austria: doskonałe warunki, rozsądne ceny

Ferie zimowe to świetna okazja, by wyskoczyć na tydzień w góry razem z dziećmi. Jeżeli szukacie informacji o ośrodkach narciarskich w Austrii pod kątem wyjazdu na narty z dziećmi, ten wpis jest właśnie dla was, a w nim sporo praktycznych informacji (z lutego 2018) po naszym tegorocznym wyjeździe.

Stubai, Schlick 2000

Niedaleko Insbrucku, koło miejscowości Fulpmes w Tyrolu znajduje się ośrodek Schlick 2000 leżący w malowniczej dolinie Stubai. Dolina Stubai w Austrii uważna jest za jedno z najlepszych miejsc do uprawiania sportów zimowych, a latem do turystyki rowerowej.

Doskonały opis ośrodka znajdziecie na stronie www.stubai.at (dokładny adres w podsumowaniu na końcu wpisu) W moim wpisie poznacie więcej szczegółów i dowiecie się: jakie trasy są odpowiednie dla małych dzieci, jakie są dodatkowe atrakcje na stokach, jak wygląda zaplecze gastronomiczne oraz ile kosztują karnety.


2/20/2018

Toskania: Kemping Norcenni Girasole Club

Toskania: Kemping Norcenni Girasole Club


Kemping Norcenni Girasole Club

Nasze doświadczenia z ubiegłego roku są dowodem na to, że można wyjechać na trzy tygodnie do Włoch mając tylko jedną rezerwację kempingową (na 3 dni), a brak konkretnego planu, w przypadku objazdówki, jest najlepszym planem. Trasa naszej wakacyjnej objazdówki była zupełnie spontaniczna. Byliśmy związani tylko jedną rezerwacją na kempingu Norcenni Girasole Club w pobliżu Florencji. Dlaczego zarezerwowaliśmy właśnie ten kemping?

Szukaliśmy kempingu, który miałby fajne baseny, ze względu na nasze dzieci. Potencjalny kemping musiałby znajdować się niedaleko Florencji i Sieny. Po obejrzeniu kempingów w okolicach Florencji zdecydowaliśmy się właśnie na Norcerni Girasole Club, 38 km od Florencji.

Wskazówka: Jeżeli chcecie zobaczyć Toskanię, kemping Norcernni Girasole jest idealną baza wypadową. Florencja znajduje się około 38 km, Arezzo 55 km, Siena 65 km a San Gimignano 79 km.

Kemping Norcenni Girasole Club

2/13/2018

Włochy praktycznie: kupujemy lody

Włochy praktycznie: kupujemy lody

Ile kosztuje gałka lodów we Włoszech? Dlaczego kulka lodów kulce nierówna? Czy to prawda, że lody we Włoszech są tak dobre, jak o nich mówią?  Dlaczego warto mieć ze sobą lek przeciwalergiczny nawet jeżeli NIE zamierzacie kupować lodów orzechowych dzieciom, bo są uczulone... Odpowiedzi na te i inne pytania w dzisiejszym wpisie.

Lody we Włoszech


Jadąc do Włoch z dziećmi jedyną chyba rzeczą, na którą nie wyznaczycie sobie stałego budżetu są lody. We Włoszech niemal każda lodziarnia (Gelateria czyt. dżelaterija) serwuje tak znakomite w smaku lody, że polskie lody z górnej półki mogą się schować. I mówi to osoba, której z lodami nie po drodze.

Sekret włoskich lodów leży w sposobie w jaki są przyrządzane, głównie bezpośrednio w lodziarni według pilnie strzeżonych, a bywa, że i przekazywanych z pokolenia na pokolenie, receptur. Gdziekolwiek kupowaliśmy lody, smakowały po prostu wybornie. Fakt, naszym zdaniem 80% z nich było stanowczo za słodkich, aczkolwiek i na to znaleźliśmy sposób!

Ciekawostka: Jeżeli wydaje wam się, że we Włoszech będziecie mogli również kupić znane w Polsce lody włoskie, czyli lody świderki w waflu, to się mylicie. Nazwa, ,,lody włoskie”, która przyjęła się w Polsce, utrwaliła się w naszym języku, bo lody te kręcono z automatów pochodzących z Włoch. (źródło wikipedia)

Jak kupować lody we Włoszech? Smakowy zawrót głowy

Gdy  po raz pierwszy staniecie z dziećmi przed ladą z lodami przygotujcie się na dłuższą chwilę oczekiwania, bo od ilości smaków nawet dorosły może dostać rozstroju decyzyjnego, nie mówiąc o dziecku. Na szczęście każdy smak ma zazwyczaj nazwę angielską, pod nazwą włoską, więc nie będziecie kupować w ciemno. 


Smaki lodów we Włoszech można podzielić na trzy grupy: tradycyjne, następną grupę stanowią lody owocowe, a ostatnią grupą są lody, do których pasuje nazwa fantazyjne.
tradycyjne ( występujące w większości lodziarni)
waniliowe, jogurtowe, śmietankowe (crema late) straciatella, cafe late, tiramisu, czekoladowe,
orzechowe - lody o smaku orzechów laskowych (nocciola), pistacjowe
gorzka czekolada (dark chocolate) jako wariacja lodów czekoladowych , do dostania w niektórych lodziarniach
owocowe (w zależności od sezonu)
truskawkowe, melonowe, cytrynowe (lemon), morelowe (apricot), arbuzowe watermelon, ananasowe, wiśniowe, jagodowe (bluberry) miętowe (mint) owoce leśne (frutti di bosco)

Ostatnia grupa to…smaki fantazyjne, czyli niepowtarzalne, jedyne w swoim rodzaju, charakterystyczne dla danej lodziarni, lody będące efektem natchnienia, lub błędu, ale jakże pysznego, mistrza cukiernictwa ze specjalizacją lodowe desery. Kilka przykładów
Florentine ( we Florencji, smak grapefruitowy z dodatkiem…chili?)
Lody o przedziwnej nazwie charcoal (węgiel drzewny) uwierzcie mi kolorek miały adekwatny do nazwy
Smurf (niebieskie lody o adekwatnej nazwie)
Mojito limonkowe z alkoholową nutą
Gelateria Italiana


Tak więc stoicie w kolejce, smaki wybrane, dzieci przebierają nogami czekając na miłą dla podniebienia ochłodę. I teraz nadchodzi ten moment – kusi was duży lodowy puchar, duży rożek, a w nim trzy kule, o różnych smakach. Podpowiem wam : nie warto. Dlaczego? Z dwóch powodów: po pierwsze prawdziwe włoskie lody topnieją w oczach, gwarantuję, że mniejsze dzieci skończą umorusane lodami nim przejdziecie 200 metrów, przy czym jest duże prawdopodobieństwo, że wcześniej część lodów wyląduje na chodniku. Po drugie, w większości lodziarni, lody zarówno tradycyjne jak i owocowe są megasłodkie. Nawet naszej córce, która uwielbia słodycze i lody zdarzało się nie zjadać swojej porcji do końca, bo kompozycja smaków, którą sobie wybrała była po prostu za słodka. 

Wskazówka: kupując lody spróbujcie tak dobrać smaki, by jeden z nich przełamywał słodycz drugiego. Do lodów śmietankowych/waniliowych (słodkie) zasugerujcie dzieciom raczej smak cytrynowy, czy limonkowy a nie truskawkowy. Chyba, że lubicie poziom słodyczy ustawiony na max. Dodatkowo nie zapomnijcie o wodzie mineralnej!

Wskazówka: Jeżeli kupujecie lody dla dzieci nie przesadzajcie z ilością „gałek” Prawdziwe włoskie lody bardzo szybko się rozpuszczają, lepiej jest kupić mały, lub średni lód dwa razy niż jeden raz duży wielogałkowy puchar, chyba, że liczycie się z tym, że spora część lodów zostanie na rękach/ubraniach waszych pociech, albo wyląduje na chodniku.

Wielkość porcji i ile kosztuje gałka lodów

We Włoszech nie ma gałek, czy kulek. Lody nakładane są szeroką łyżką w ilości, która w oczach nakładającego równa się ilości właściwej dla danego rozmiaru lodów. Nie są to kulki o stałej wielkości,  a raczej nieforemnie nałożone porcje, przez co każdy lód jest wyjątkowy w swoim kształcie.
Najmniejsza porcja to ,,gelato picolo”- mały lód odpowiadający jednej gałce porównywalnej do polskiej. Czasem w cenie gelato picolo, czyli w cenie jednego ,,nałożenia” można dostać dwa smaki lodów, jeżeli nie jest to jasne w opisie lodów dostępnym przy ladzie, wystarczy zapytać. 



Wskazówka: gelato picolo w dwóch smakach to idealne rozwiązanie dla dzieci. Taki przykładowy nasz wakacyjny dialog: – Mamo, ja też chcę dwie gałki (wiem, że przy dwóch się umarze, zasłodzi i nie zje do końca)– Hej, przecież masz lód 2 smakowy, tak jakby 2 gałkowy, jak zjesz i będziesz chciała dokładkę, to kupię ci drugiego. (nigdy się to nie zdarzyło)

Oprócz gelato picolo, można kupić gelato medio i gelato grande.

W lodziarniach w Polsce nie ma zwyczaju serwowania lodów w papierowych kubeczkach, we Włoszech za każdym razem musicie pamiętać, by przy zamawianiu podać nie tylko wielkość lodów, ale i to, czy chcecie swoja porcję w rożku (cone) czy w papierowej miseczce (cup). Cena jest taka sama, chodzi raczej o wygodę.

Uwaga: orzechy!

Włosi, przyzwyczajeni do turystów, bez problemu odbiorą od was zamówienie po angielsku, ale już bardziej skomplikowane pytania o skład lodów mogą pozostać bez odpowiedzi, lub uzyskacie odpowiedź niepełną.
Ci z was, których dzieci uczulone są na orzechy znają ten problem. To oczywiste, że nie kupujecie dzieciom lodów bakaliowych, pistacjowych i z orzechami. We Włoszech również należy zachować szczególną ostrożność kupując lody czekoladowe. U nas degustacja lodów czekoladowych w Wenecji zakończyła się rajdem do pobliskiej apteki z powodu nagle pojawiającej się wysypki. Na szczęście zdążyliśmy 15 minut przed zamknięciem. Okazało się, że,  by wzbogacić smak czekolady, do lodów dodana była miazga z orzechów laskowych, bez informacji dla kupujących. Rano tego samego dnia, ale w innej lodziarni, również zamówiliśmy lody czekoladowe i ponieważ nic się nie działo, uśpiło to naszą czujność.

Uczulenie na orzechy laskowe jest dość popularne, tak więc uważajcie kupując dzieciom lody czekoladowe. Po historii w Wenecji zawsze mieliśmy ze sobą fenistil w kroplach i zawsze pytałam o skład lodów czekoladowych upewniając się, że nie ma w nich noccioli/nuts, czuli orzechów.
Czasem dowiadywałam się, że śladowe ilości mogą wystąpić, no ale śladowe ilości u mojego syna nie wywołują reakcji alergicznej. A teraz ciekawostka: na moje pytanie o noccioli w lodach czekoladowych, w jednej z lodziarni w Cecina del Mar uzyskałam odpowiedź, że ich lody czekoladowe są bez orzechów (zasłaniają się zawsze śladowymi ilościami, ale to standard) Po czym, gdy usiedliśmy przy stoliku, by owe lody zjeść, zrobił się nagły ruch, zamieszanie i młoda dziewczyna sprzedająca te lody wyjaśniła, nie bez trudu, bo angielski nie by jej mocną stroną, a naszą włoski, że, co prawda lody są bez orzechów, ale w ich wafelkach do lodów są orzechy laskowe! W wafelkach do lodów! No o tym bym nie pomyślała…

Wskazówka: jeżeli wasze dzieci mają silną alergię na orzechy lepiej zrezygnujcie z lodów czekoladowych i wafelków do lodów jeżeli nie macie pewności odnośnie składu. Zawsze też warto mieć ze sobą lek antyalergiczny.

Nasze ulubione Gelaterie
Absolutny numer 1 Werona l’arte del gelato
Adres: Werona, Via Leoni 3,
Lody tak pyszne, że kupowałam je trzy razy (!) co nigdy do tej pory się nigdzie nie zdarzyło. Wiele składników bio, dużą wagę przykłada się w tej lodziarni właśnie do składników, z których większość pochodzi od lokalnych dostawców.  

No2  Florencja Amalo Gelato E Passione
Adres: Florencja, Piazza Gaetano Salvemini 2/3



We Florencji możemy wam polecić wyjątkową lodziarnię/ coffee shop do której trafiliśmy przez przypadek. Mała, na uboczu, a tak doskonałe lody! Wafle do lodów robione są tam również według własnej receptury, w cenie jednego „nałożenia” można było wybrać dwa smaki, a smak lodów był po prostu bajeczny polecamy! My zdecydowaliśmy się na dwusmakową porcję średnią za 2,50 euro – jak na Florencję to dobra cena (czerwiec 2017)



No3 Figline de Incisa Valdarno,  La Gelateria Elmi
Adres: Figline de Incisa Valdarno, Piazza Marsilio Ficino 1
Miasteczko Figline de Incisa Valdarno ma taką właśnie perełkę wśród lodziarni. Od ilości smaków może się zakręcić w głowie, a jakość lodów też była doskonała. Polecamy!

Copyright © 2016 tu byliśmy , Blogger