""

Popularne posty

9/21/2018

Paryż z dziećmi w jeden dzień

Paryż z dziećmi w jeden dzień
Duże miasta, czy metropolie, które przeżywają wieczne, turystyczne oblężenie najchętniej omijałabym szerokim łukiem, ale czasem trzeba, a nawet powinno się, zrobić wyjątek, szczególnie gdy chodzi o miasto takiego formatu jak Paryż.

To prawda, zwiedzanie każdego dużego miasta z dziećmi stanowi wyzwanie, bo,  jak wiecie, dzieci mają zupełnie inne priorytety i gdy na szali położycie Luwr i plac zabaw w parku, lub interaktywne centrum nauki to…wiadomo co wybierze większość dzieciaków. 

Jak więc pogodzić wasze oczekiwania z potrzebami waszych dzieci, szczególnie gdy macie tylko jeden dzień, by zwiedzić Paryż? 

Jak trafiliśmy do Paryża...



Wracając z naszego road tripu po północnej Francji latem tego roku, postanowiliśmy przeznaczyć jeden i pół dnia właśnie na Paryż. To bardzo krótko, jednak wystarczająco, by zorientować się jak to w tym Paryżu jest.

Przyznam się wam, że do zwiedzania Paryża się nie przygotowałam, bo nie sądziłam, że zdecydujemy się tam zatrzymać w szczycie sezonu turystycznego. Miałam tylko jeden wieczór, by znaleźć w sieci jakieś sensowne wskazówki na temat tego, co warto zobaczyć i jak się po Paryżu poruszać. 

Nasz oldskulowy przewodnik w formie książkowej na niewiele się przydał, bo ilość zabytków, muzeów i galerii była przytłaczająca. W zasadzie potrzebowalibyśmy co najmniej tygodnia, by zobaczyć wszystkie paryskie zabytki, nie mówiąc już o innych atrakcjach i ciekawych miejscach w Paryżu.

Poszukując informacji odkryłam, że ilość stron i blogów ze wskazówkami i relacjami ze zwiedzania Paryża jest naprawdę imponująca. Niestety powoduje to też pewien chaos, bo wartościowe strony z informacjami praktycznymi giną w gąszczu fotorelacji i zachwytów nad tym, jak to pysznie smakuje croissant z kawą.

Najważniejszy jest dobry plan


Nie ma czegoś takiego jak spontaniczne zwiedzanie metropolii takiej jak Paryż w jeden dzień i do tego z dziećmi. To po prostu nie działa. By dobrze wykorzystać wasz czas w Paryżu musicie mieć PLAN. 

Nasz plan minimum na jeden i pół dnia zakładał: wejście z dziećmi po schodach na wieżę Eiffla, zobaczenie na żywo Łuku Tryumfalnego i Pól Elizejskich, rejs statkiem po Sekwanie, zwiedzanie katedry Notre Dame i Bazyliki Sacre Coeur na wzgórzu Montmartre. Po doświadczeniach spod wieży Eiffla, o których zaraz przeczytacie, postanowiłam nie zabierać dzieci do Luwru, czy Musée d’Orsay.

Wieża Eiffla (Tour Eiffel) : a może tak po schodach?
gdzie: stacja metra Trocadéro
Założę się, że jeśli zapytacie wasze, nawet małe, dzieci o słynne zabytki Paryża prawie wszystkie wymienią na pierwszym miejscu wieżę Eiffla. Wieża Eiffla jest znakiem rozpoznawczym nie tylko Paryża, ale i całej Francji.  I niewiele osób zdaje sobie sprawę z tego, że była zaprojektowana jako budowla czasowa i miała być rozmontowana.

To niesamowite jak zwykła, w sumie niezbyt wyszukana pod względem architektonicznym budowla wzniesiona na Wystawę Światową w 1889, może przyćmić inne paryskie zabytki. Tak więc jeżeli jedziecie do Paryża po raz pierwszy, czy z dziećmi, czy bez, wieża Eiffla bez wątpienia znajdzie się na waszej liście 10 miejsc w Paryżu, których nie możecie pominąć.
Zakładam, że kierując swoje kroki w stronę Wieży Eiffla jesteście przygotowani na tłumy turystów - to jest przecież oczywiste.

Zapewne wiele osób, które po raz pierwszy wybiera się do Paryża będzie się zastanawiać skąd jest najlepszy widok na wieżę Eiffla. My wybraliśmy Place du Trocadéro, miejsce gdzie turyści, w różnych pozach, fotografują się z wieżą Eiffla w tle.

wskazówka: w słoneczne dni latem trudno jest zrobić tu dobre zdjęcie, bo słońce macie wprost w obiektyw.



Gdy minęło pierwsze wrażenie (wow, wieża Eiffla, naprawdę tu jesteśmy!) spontanicznie postanowiliśmy, że co tam kolejki! Chcemy zobaczyć Paryż z Wieży Eiffla! Może okaże się, że nie będzie tak źle z czasem oczekiwania do kas...
Nasz sprytny plan zakładał, że ustawimy się w kolejce do kasy dla wchodzących po schodach. Założyliśmy (błędnie, sugerując się wpisem na jednej ze stron o Paryżu), że chętnych do wejścia na wieżę po schodach będzie zdecydowanie mniej (komu chciałoby się męczyć) niż chętnych do wjazdu windą, tak więc i hipotetyczna kolejka miała być krótsza. 

Założyliśmy (również błędnie) że kilkadziesiąt osób stojących jedna za drugą pod wieżą Eiffla to musi być kolejka do kas, która rozdzieli się później na tę dla wjeżdżających windą i tę dla wchodzących po schodach. 

Po prawie godzinie czekania, gdy myśleliśmy, że już dochodzimy do kas okazało się, że staliśmy w kolejce… do kontroli!  Przejście przez bramki jak na lotnisku, dokładne sprawdzanie plecaków i toreb, zakaz wnoszenia na przykład szklanych butelek, te które macie musicie wyrzucić (nie ma depozytu) także nie zabierajcie wody, czy soków w szklanych butelkach i nie planujcie lampki szampana na szczycie wieży. 

Po przejściu bramek naszym oczom już pod wieżą Eiffla ukazały się już te właściwe kolejki. To, co widzicie na zdjęciu poniżej tak razy cztery.



Morze głów, kolejki do czterech kas, kolejkowy Armagedon! Kolejka do wejścia po schodach – na co najmniej dwie godziny! Przypomnę wam, że już prawie godzinę staliśmy w kolejce do kontroli. Uznaliśmy, że nie warto marnować czasu, pokręciliśmy się pod wieżą oglądając jej konstrukcję i z ulgą opuściliśmy tłum.

wskazówka: jeżeli bardzo zależy wam (lub dzieciom) na tym, by koniecznie wjechać/wejść na wieżę Eiffla bezwzględnie radzę wam kupić bilety przez internet! I to z wyprzedzeniem.

Możecie to zrobić przez oficjalną stronę pod tym linkiem:
Wieża Eiffla bilety online

By mieć pewność, że dostaniecie bilety na wjazd windą na ostatnie piętro musicie kupić je z co najmniej tygodniowym wyprzedzeniem (wrzesień). Ale pamiętajcie, że teraz jest już poza sezonem.

Latem możecie mieć znacznie większe problemy z zakupem jakiegokolwiek biletu online. Zimą możecie rzeczywiście próbować bez rezerwacji i pewnie będzie mało chętnych do wchodzenia po schodach. Tylko, że gdy temperatury są niskie a wiatr was przewiewa to średnia przyjemność.

Dla tych posiadających bilety zakupione online jest osobne wejście przez bramkę do kontroli, tak więc przynajmniej nie będziecie musieli stać w długiej kolejce przed kolejką właściwą. Oczywiście długie kolejki do kontroli tworzą się w sezonie.

Rejs po Sekwanie
gdzie: nadbrzeże pod wieżą Eiffla

Nasz kolejny sprytny plan zakładał, że rejs po Sekwanie pozwoli nam uniknąć przemieszczania się metrem, a  będziemy mogli obejrzeć słynne paryskie zabytki.

Po odstaniu swojego w kolejce do kas (kolejne 15 minut) i odczekaniu do momentu, gdy zaczną wpuszczać na pokład (kolejne 20 minut) ruszyliśmy w godzinny rejs. 



Po Sekwanie pływa wiele łodzi i wielu przewoźników oferuje swe usługi – ciężko się w tym połapać. Gdybym miała jeszcze raz skorzystać z rejsu statkiem – wybrałabym przewoźnika oferującego możliwość wysiadania/wsiadania przy poszczególnych zabytkach. Zaoszczędziłoby nam to sporo czasu i dodatkowo nie musielibyśmy podróżować mało przyjemnym, bo zatłoczonym, metrem paryskim.

Na zdjęciu możecie zobaczyć, które zabytki mijaliśmy. (czas trwania wycieczki: godzina Sightseeing Cruise) Tak naprawdę dzięki tej wycieczce dokładnie obejrzeliśmy wszystkie słynne ... mosty i nadbrzeże Sekwany. Przepłynęliśmy pod mostem Aleksandra III, zobaczyliśmy budynek L'Assemblee Nationale, Katedrę Notre Dame, Luwr i wieżę Eiffla od strony Sekwany.
Naprawdę brakowało jakiegoś przewodnika, który opowiadałby po angielsku o mijanych zabytkach, przynajmniej nie było go na górnym pokładzie.




Niestety, nasz rejs nie zakładał możliwości wsiadania/wysiadania i w efekcie byliśmy z dziećmi uwięzieni na godzinę na sporym statku o dwóch pokładach. Być może gdybyśmy mieli słuchawki z  nagranymi informacjami o mijanych zabytkach, albo ulotkę z ciekawostkami na temat mijanych miejsc, rejs po Sekwanie byłby ciekawszy i dla nas i dla dzieci.

A tak dzieci po pierwszych piętnastu minutach się po prostu nudziły. Gusia położyła się na moich kolanach i oznajmiła, że idzie spać – dla 7 latki rejs, podczas którego nic się w zasadzie nie dzieje to nuuuuuda.



Mnie ciekawiło paryskie życie na betonowym nadbrzeżu Sekwany, a że była to akurat pora lunchu, na schodach na nadbrzeżu paryżanie i turyści urządzali sobie spotkania konsumując co tam przynieśli z knajpek z jedzeniem na wynos. Jakieś niedobitki po nocnych imprezach spały po prostu na betonie, czy ławce, z bluzą pod głową i czapką na oczach – samo życie.







Po zakończonym rejsie i lunchu postanowiliśmy zobaczyć Łuk Tryumfalny i Pola Elizejskie.

Łuk Triumfalny (Arc de Triomphe) : w poszukiwaniu polskich akcentów
gdzie: stacja metra Rondo de Gaulle (Charles de Gaulle- Étoile)


Łuk Triumfalny jest kolejnym po wieży Eiffla charakterystycznym zabytkiem Paryża, a ponieważ jest tak rozpoznawalny –  pełno jest tu turystów. Niektórzy z nich z narażeniem życia wychodzą na środek (sic!) ulicy pomiędzy jeżdżące auta, by pstryknąć sobie fotkę – no naprawdę podziwiam ich determinację.



Łuk Triumfalny jest pośrodku ronda de Gaulla, tak więc gdy już tam dotrzecie wokół ,,wyspy” na której znajduje się Łuk, po rondzie będą bez przerwy jeździć auta. Będziecie mogli przekonać się dlaczego w Paryżu warto wybrać komunikację miejską zamiast własnego auta. 

Na inskrypcjach na Łuku Triumfalnym warto poszukać polskich akcentów: w oczy rzuca się nazwisko Poniatowsky, ale postarajcie się znaleźć i inne nazwy i nazwiska! Świetne zadanie dla dzieci.



wskazówka: gdy chcecie zobaczyć panoramę Paryża z promieniście rozchodzącymi się drogami od Ronda de Gaulle’a kupcie wcześniej (przez internet) bilet na Arc de Triomphe

Tłum z Notre Dame
gdzie: stacja metra  Saint-Michel Notre-Dame



I tu również nie byliśmy zaskoczeni widząc tłumy, ale na szczęście okazało się, że kolejka do wejścia, tak naprawdę kolejka do kontroli (security check) porusza się bardzo szybko. 

Nie czekaliśmy dłużej niż 15 minut. Wnętrza katedry Notre Dame w Paryżu są wyjątkowe, ale…jest to dla mnie niepojęte, że w środku katedry jest spory SKLEP! Normalnie dewocjonalia pełną parą. Coś, co dla mnie zupełnie kłóci się z głównym przeznaczeniem kościołów.

Po zwiedzaniu Katedry dzieci nam się zbuntowały, duch w narodzie upadł i jedyne pytanie, które ciągle powracało brzmiało: kiedy pójdziemy w końcu na jakiś plac zabaw, albo na lody, albo do parku. Tak więc na szybko wyszukaliśmy najsłynniejszy park Paryża, czyli…

Ogrody Luksemburskie (Jardin du Luxembourg)

Według mapy Ogrody Luksemburskie znajdują się w odległości prawie półtora kilometra od Katedry Notre Dame. Ostatnie nasze odczucia po przejażdżce metrem były podobne do tych, które mogłyby mieć  sardynki w puszce, gdyby wcześniej nie zostały pozbawione życia (ha ha) Tak więc zagłosowaliśmy za pokonaniem trasy między katedrą a Ogrodami pieszo. 




Jeżeli myślicie, że w Ogrodach Luksemburskich znajdziecie miejsca odosobnione, gdzie w otoczeniu zieleni będziecie napawać się spokojem to nie liczcie na zbyt wiele. Ogrody Luksemburskie są miejscem, gdzie chętnie przychodzą paryżanie i ci z dziećmi i ci po pracy. Ciekawym pomysłem są metalowe krzesełka ustawiane w różnych konfiguracjach po parku. Można sobie przysiąść i poczytać. A z tą ,,zielenią" to bym nie przesadzała, szczególnie latem. Widok taki jak poniżej to raczej norma, a nie wyjątek.



Gdy dotarliśmy do Ogrodów Luksemburskich od razu skierowaliśmy się w tę część, gdzie miał być zlokalizowany plac zabaw. 

,,Jest dobrze" pomyślałam sobie, gdy zobaczyłam sporą ilość konstrukcji, zjeżdżalni i innych atrakcji charakterystycznych dla placów zabaw dla dzieci.



,,Jest nieźle" pomyślałam, gdy na tabliczce na jednej z konstrukcji zobaczyłam: tylko dla dzieci powyżej 7 roku życia, czyli znajdzie się i coś dla bardziej wymagających małych wspinaczy.



,,Jest fatalnie" powiedziałam, gdy zobaczyłam jak jakiś mężczyzna zamyka na klucz furtkę na plac zabaw. Nie, naprawdę?? Zamykacie tu w Paryżu place zabaw?? Co jest grane?  Ja rozumiem, że dziś wieczorem Francja gra mecz (Były wtedy mistrzostwa) ale żeby zamykać plac zabaw o 19.00?Latem?? Oczywiście na tablicy godzin otwarcia - puste okienka. No tak, jesteśmy we Francji...



Wiadomość dla wszystkich rodziców turystycznie odwiedzających Paryż z dziećmi: plac zabaw w Ogrodach Luksemburskich zamykany jest o ....(tu musicie sprawdzić online, chociaż znając francuskie nieścisłości między tym co jest online, a właściwymi godzinami otwarcia, to nie liczyłabym na japońską precyzję, czy też niemiecką niezawodność) a co więcej wejście na ów plac jest płatne.

Bardzo to dziwne, bo muzea i galerie są darmowe, a taki plac zabaw w parku, wcale nie jakiś wyszukany, czy rewelacyjny, jest płatny. Nawet dla osoby dorosłej, czyli opiekuna. Ach przepraszam, niemowlaki w wózkach i maluchy do 15 miesiąca życia wchodzą na plac zabaw za darmo.

Gusia, nasza 7 latka, była niepocieszona, ale zgodnie z jej charakterem nie poddała się łatwo. Razem z dwójką francuskich chłopców mniej więcej w jej wieku, postanowiła sforsować płot. No bo przecież to symboliczne ciastko za szybą jest tak blisko, niestety po naszej interwencji nic z tego nie wyszło….Taki fajny plac zabaw, do którego szła przez cały Paryż, a tu proszę 19.00 i koniec pracy. Ach ci Francuzi… 

Tak, w ogromnym skrócie, wyglądał nasz dzień w Paryżu. Szczerze przyznam, że byliśmy wymęczeni. I upałem i tłumami i kilometrami, które przeszliśmy. Czy dopadł nas syndrom paryski? Nie, bo nie mieliśmy zbyt wygórowanych oczekiwań i romantycznych wyobrażeń na temat stolicy Francji. Czy pojechalibyśmy do Paryża jeszcze raz? Tak, ale na pewno nie latem.

wskazówka: jeżeli planujecie połączyć wyjazd do Disneylandu ze zwiedzaniem Paryża proponuję przede wszystkim wybrać termin inny niż lipiec/sierpień. Unikniecie największych tłumów i wysokich temperatur.   

A na koniec ciekawostka:

Wiecie ilu turystów w ubiegłym roku odwiedziło Paryż? Prawie 34 miliony (dokładnie 33 800 000), o 3 miliony więcej niż w 2016. Zamachy terrorystyczne z 2015 i 2016 roku odeszły w niepamięć i ponownie coraz więcej turystów decyduje się na przyjazd (zwykle lot) do Paryża. Zapewne ten rok też będzie rekordowy. Banalne, ale prawdziwe: Paryż jest zatłoczony, a szczególnie zatłoczony jest latem. Musicie się z tym pogodzić, potraktować jako oczywistość i przede wszystkim się na to przygotować, szczególnie jeżeli jedziecie do Paryża z dziećmi.

Już wkrótce przeczytacie  o tym jak nie pogubić się w paryskim metrze i o tym jakie bilety warto kupić będąc w Paryżu. Napiszę też o wzgórzu Montmartre, ciekawych faktach ,,z życia” wieży Eiffla i stronach, które musicie odwiedzić przed wyjazdem do Paryża. 

Wasze komentarze są fantastyczne! Dziękuję za wszystkie i te motywujące i te konstruktywnie krytyczne. Jeżeli chcecie, by wasz komentarz został opublikowany - zostawcie swoje imię/nick na końcu komentarza :) À bientôt!

8/16/2018

Legoland niemiecki, czy duński?

Legoland niemiecki, czy duński?
Nasze dzieci bardzo dobrze wspominały pierwszą wizytę w Legolandzie w Danii, gdzie byliśmy dwa lata temu. W tym roku postanowiliśmy zrobić im niespodziankę i jadąc do Normandii zatrzymaliśmy się w niemieckim Legolandzie w Günzburg.

Zastanawiałam się, czy i tym razem dzieciom się spodoba. Nasza 7 letnia córka była w idealnym wieku na wizytę w Legolandzie, ale Piotrek miał już 11 lat i obawiałam się, że atrakcje w Legolandzie mogą wydać mu się niezbyt ciekawe. Postanowiliśmy zaryzykować, wierząc, że przecież klocki Lego podobają się dzieciom bez względu na wiek.

wejście główne Legoland Billund


To fakt, nie jest łatwo zachować tę świeżość spojrzenia i oceny, gdy już raz coś przeżyłeś. Zazwyczaj patrzymy na kolejne doświadczenie porównując je do tego pierwszego. Tak też było w moim przypadku – na Legoland w Gunzburg patrzyłam przez pryzmat Legolandu w Billund, dlatego w mojej ocenie pojawi się sporo porównań do Legolandu duńskiego.



8/07/2018

Nasze podróże z dziećmi: Francja

Nasze podróże z dziećmi: Francja
W tym roku na nasz wakacyjny road trip z dziećmi wybraliśmy Francję, a naszym głównym celem była Normandia. Ustalając trasę do Normandii zostawiliśmy sobie duże pole do improwizacji, nie mieliśmy żadnych rezerwacji, żadnego sztywnego planu podróży i zwiedzania, mieliśmy za to dwa i pół tygodnia urlopu i … przyczepę campingową, która dawała nam 100% pewność dachu nad głową gdziekolwiek byśmy trafili.

Czy wyjazd do Francji z dwójką dzieci, bez konkretnych rezerwacji noclegowych i bez sztywnego planu zwiedzania może się udać? I to latem?!



To prawda, nie wszystko wyszło nam tak jak zakładaliśmy. Nie każdy camping nam odpowiadał i nie wszystkie miejsca były tak niesamowite jak się spodziewaliśmy, ale bez wątpienia pokazaliśmy dzieciom i sami zobaczyliśmy ładny kawałek Francji.

Na blogu stopniowo będą pojawiać się nowe wpisy o Francji północnej, będę o nich informować na naszej stronie na facebooku. 

Poniżej znajdziecie całą naszą trasę po Francji z krótkimi opisami miejsc, które odwiedziliśmy i z naszymi ocenami w skali 1-6. Nasza skala opiera się tylko i wyłącznie na naszych subiektywnych wrażeniach. Poniżej krótka ,,legenda," czym się kierowaliśmy oceniając miejsca.

nasza ocena
 6 (wyjątkowe) oznacza, że miasto/miejsce wydało nam się na tyle wyjątkowe, że chętnie byśmy tam jeszcze wrócili. Z reguły miejsca, które są przepełnione turystami są przez nas oceniane niżej, nawet jeżeli same w sobie są interesujące.
5 (polecamy) miasta/miejsca, które polecilibyśmy znajomym tam się wybierającym
4 (ok) warto zobaczyć, aczkolwiek jest trochę minusów
3 (nic szczególnego) miasto/miejsce, które nie zrobiło na nas wrażenia
2 (można sobie darować)
1 szczerze to nie sądzę, że tę ocenę kiedykolwiek wystawimy, ale kto wie...

atrakcyjność dla dzieci w skali 1-6
Ocenialiśmy miejsca/parki rozrywki i inne atrakcje/trasy rowerowe pod kątem dzieci (u nas 7 i 11 lat)



dzień 1

NIEMIECKIE POCZĄTKI
dojazd do Günzburg w Niemczech

2000 kilometrów (1242 mile) tyle mniej więcej wynosiła nasza trasa do Normandii. Odległość spora i zniechęcająca, szczególnie gdy podróżujecie autem z dziećmi. Dlatego każdą taką długą podróż dzielimy na krótsze odcinki. Wyznaczamy miejsca na trasie, gdzie zatrzymujemy się na dwa, trzy dni. W tym roku pierwszym punktem na trasie, po 800 kilometrach, był Günzburg w Niemczech.

dzień 2 i 3

LEGOLAND w Günzburg


nasza ocena: 4
atrakcyjność dla dzieci: 4

Z czego słynie Günsburg? Oczywiście z Legolandu! Pomyśleliśmy sobie, że skoro nasz syn ma już 11 lat jest to ostatni moment, by odwiedzić ten Legoland. Dwa lata temu byliśmy w duńskim Legolandzie w Billund, tak więc w tym roku dla porównania odwiedziliśmy niemiecki.

Wiele osób zastanawia się, czy warto wybrać Legoland niemiecki, czy duński. O różnicach i podobieństwach między Legolandem w Billund i Legolandem w Günsburg przeczytacie pod tym linkiem: Legoland w Günsburg

Trzeciego dnia wieczorem byliśmy już 500 km dalej (i 1300 km od domu) i dojechaliśmy do Strasbourga.

dzień 4

STRASBOURG


nasza ocena: 4
według mnie mocna 4, ale różnimy się w ocenie z mężem, któremu Strasbourg bardzo się podobał 
atrakcyjność dla dzieci: 3




Gdyby nie niesamowita katedra Notre Dame, Strasbourg byłby kolejnym miastem z klasyczną, alzacką starówką z licznymi szachulcowymi domami.  Petite France, otoczona licznymi kanałami zabytkowa część Strasbourga, nie zrobiła na mnie jakiegoś piorunującego wrażenia. Była rzeczywiście petite (po francusku: mała)  Fakt jest jednak taki, że w 1988 roku zabytkowa część Strasburga została wpisana na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Cóż ja zdecydowanie wolę włoskie miasteczka..


dzień 5

STRASBOURG (rano)

FORT SCHOENENBOURG: LINIA MAGINOTA

ocena Piotrka i taty: 5
atrakcyjność dla dzieci (które interesują się wojskowością): 5

W naszym wysłużonym już książkowym przewodniku po Francji znaleźliśmy napisaną drobnym drukiem informację o tym, że około 60 km od Strasbourga, niedaleko miejscowości Schoenenbourg, można zwiedzić schrony i bunkry w Linii Maginota. Gratka dla wszystkich interesujących się historią II wojny światowej.


Do Fortu Schoenenbourg udał się tylko Piotrek z tatą. Po powrocie nasz syn stwierdził: ,,Było mega” co w języku bardziej poprawnym oznacza, że było nadzwyczaj ciekawie.


Ale nie wszystkim dzieciom zwiedzanie Fortu Schoenenbourg wyda się równie atrakcyjne. Piotrek od dawna interesuje się wydarzeniami i bitwami z okresu II wojny światowej i zadziwia mnie znajomością różnych szczegółów odnośnie czołgów, dział i wojskowości. Dlatego jeżeli wasze dzieci również mają podobne zainteresowania – polecamy zwiedzenie bunkrów w Linii Maginota.

Jeżeli natomiast wasze dzieci wolą pluskać się w wodzie - polecam wodny plac zabaw po niemieckiej stronie Renu Wasserspielplatz am Rhein, bardzo fajne miejsce na upalne letnie popołudnie. Wodny plac zabaw jest darmowy. W pobliżu znajdują się też odkryte baseny, ale wejście jest płatne.Tak więc podczas gdy Piotrek w polarze zwiedzał z tatą umocnienia w Forcie Schoenenbourg, Gusia pod moją opieką bawiła się wodą.

dzień 6

WINNY SZLAK ALZACKI
nasza ocena: 5
atrakcyjność dla dzieci: 3

Wogezy i alzackie winnice na wzgórzach sprawiały, że nasza podróż nie była ,,widokowo” nudna i monotonna. O ile Strasbourg nie zrobił na mnie większego wrażenia, o tyle niektóre miasteczka alzackie przycupnięte na wzgórzach porośniętych winoroślami były znacznie bardziej malownicze.
Szczególnie w czasie, gdy odbywał się w takim miasteczku lokalny targ – aż żałowałam, że nie mieliśmy więcej czasu, by pokręcić się po wąskich uliczkach i spróbować przysmaków sprzedawanych bezpośrednio ze stoisk.


Jeżeli będziecie w Alzacji na dłużej koniecznie zorientujcie się kiedy i w jakich godzinach odbywają się lokalne targi.
Przejeżdżając przez Alzację zrobiliśmy krótki przystanek, by obejrzeć zamek Haut-Koenigsbourg.

ZAMEK HAUT-KOENIGSBOURG

nasza ocena: 4
atrakcyjność dla dzieci: 4

Haut-Koenigsbourg, podobno najbardziej ciekawy zamek w Alzacji, niedaleko Orschwiller, potwierdza tezę, że tak jak nie szata zdobi człowieka, tak też i okazałe mury nie zawsze skrywają atrakcyjne wnętrza.




Zamek był spalony w 1633 podczas wojny trzydziestoletniej i aż do 1899 roku na wzgórzu stały jego ruiny. Po tym jak zamek przekazano cesarzowi niemieckiemu rozpoczęły się prace restauratorskie. Moim zdaniem świadomość, że większość tego, co widzimy to wynik prac restauratorskich, ujmuje zamkowi uroku.

W zamku w Konigsbourgu nie było nic odkrywczego.  Kilka komnat z wyposażeniem, poza tym kilka armat i mała ekspozycja średniowiecznego uzbrojenia, mini ogródek warzywny w średniowiecznym stylu przy zamku i to wszystko. Zwiedzanie bardzo mało interaktywne. Po prostu przechodzi się wnętrza wzdłuż kierunku zwiedzania.


Dzieciom się nawet podobało, cóż, zamków nie zwiedzają jednak codziennie także była to dla nich atrakcja, tym bardziej, że spędziły w podróży kilka godzin i potrzebowały dłuższej przerwy.

Muszę przyznać, że ciekawym pomysłem była makieta zamku umieszczona przed murami, dzięki której można było przyjrzeć się budowli w całości.



dzień 7 i 8

dojazd na camping Chateau des Marais i wycieczka rowerowa do Chateau Chenonbourg przed zachodem słońca

CHATEAU CHENONBOURG

nasza ocena: 5
atrakcyjność dla dzieci: 5

Po południu dotarliśmy do Doliny Loary. Zatrzymaliśmy się na campingu Chateau des Marais. Polecamy to miejsce, szczególnie latem i szczególnie jeżeli wasze dzieci lubią baseny ze zjeżdżalniami i rwącą rzeką.

Camping ten ma jeszcze jedną zaletę. W odległości kilku kilometrów znajduje się Chateau Chenonbourg, jeden z najładniejszych, najbardziej fotogenicznych i najbardziej przyjaznych dzieciom zamków nad Loarą, które zobaczyliśmy.



Dzieciom bardzo podobało się poszukiwanie monet ukrytych w zamku, chodziły z zestawem: tablet plus słuchawki i kompletnie się nie nudziły. Tym bardziej, że była też polska wersja językowa. Super!



dzień 9

Gdy przeglądałam propozycje zwiedzania zamków nad Loarą, wszystkie te francuskie nazwy chateaux mi się mieszały, tu piękne ogrody, tam psy gończe - co wybrać?! W końcu wybraliśmy ładnie prezentujący się na zdjęciach Château de Chenonceau


CHATEAU de CHENONCEAU

nasza ocena: 5-
atrakcyjność dla dzieci: 3+



Jeżeli szukacie zameczku nadzwyczaj fotogenicznego koniecznie odwiedźcie Château de Chenonceau. Minusem jest bardzo duża ilość turystów przyjeżdżających tu autokarami, ale cóż, kto nie chciałby zobaczyć takiej perełki wśród zamków nad Loarą.

Dzień 10

MONT SAINT MICHEL

nasza ocena: 5 - ( minus za ilość turystów....)
atrakcyjność dla dzieci: 4 (jest to średnia z 3 Agaty i 5 Piotra, któremu klasztor bardzo się spodobał)



W końcu Normandia! Wieczorem dotarliśmy na camping pod Mont Saint Michel. Niestety pogoda nam nie sprzyjała – na niebie kłębiły się ciemne chmury i tak jak można było przewidywać, początkowo lekki deszczyk zamienił się w niezbyt sympatyczny deszcz, a ścieżki pokryły się kałużami. Szkoda. Padało z przerwami całą noc, co jednak nie przeszkodziło mojemu mężowi w wieczornej wyprawie rowerowej do Mont Saint Michel.

Klasztor i okalające go miasteczko zwiedzaliśmy z dziećmi następnego dnia.




dzień 11

KLIFY ETRETAT

nasza ocena 4+
atrakcyjność dla dzieci:4



Klify naprawdę robią wrażenie na zdjęciach. Wyglądają dziko i groźnie. W rzeczywistości znajdują się w odległości spaceru od miasteczka…. Podejście na punkty widokowe na klifach jest łatwe, krótkie i przygotowane dla turystów.

My dotarliśmy na klify około 18-19.00 i chyba wstrzeliliśmy się w turystyczną lukę: wycieczki, które przyjechały tu rano, lub około południa już Etretat zaliczyły, a ci, którzy wybierali się na oglądanie zachodu słońca nad klifami jeszcze nie wyruszyli z miasteczka, tak więc w punktach widokowych była garstka ludzi. Wejście na klify jest bezpłatne. 

dzień 12

ARROMANCHES LES BAINS 
cmentarz w COREVIELLE SUR MER


nasza ocena 5+
atrakcyjność dla starszych dzieci: 5


W sieci trafiłam na informację o kinie z ekranem 360 stopni w Arromanches. Postanowiliśmy sprawdzić, czy półgodzinny seans na ekranie 360 stopni jest wart swojej ceny. Powiem krótko – pół godziny minęło mi jak pięć minut.

Myślę, że wszyscy odwiedzający Normandię powinni obejrzeć ten dokument. Jednak ze względu na dźwięk i tematykę (lądowanie Aliantów na normandzkich plażach) nie jest to odpowiedni film dla małych dzieci.

Odwiedziliśmy też cmentarz w Corevielle sur Mer i Muzeum Overlord.

dzień 13

POINT du HOC



PLAŻA OMAHA





Plaża Omaha pokryta jest w większości drobnym piaseczkiem – nie jest to piasek tej jakości, co na polskich plażach nad Bałtykiem, ale …zamek z piasku można zbudować i nie wygląda on jak zamek z błota. Woda w Kanale la Manche była nawet ciepła i kilkanaście osób się kąpało.


Jeżeli nie przeszkadza wam plażing na plaży z historią, to Omaha Beach bardzo dobrze się  nadaje. Mnie, mającej przed oczami sceny lądowania Amerykanów z filmu ,,Saving Private Ryan" z Tomem Hanksem i sceny z kina w Arromanches, plażowanie na Omaha Beach wydawało się niestosowne…tak jak i na pozostałych normandzkich plażach.


dzień 14

HORNFLEUR

nasza ocena: 4+
atrakcyjność dla dzieci: 4

Hornfleur było bardzo często uwieczniane na obrazach impresjonistów. Rzeczywiście port jest urokliwy. Przypominał trochę Nyhavn w Kopenhadze, bo na nadbrzeżu aż gęsto jest od wszelkiego rodzaju restauracji, królują oczywiście owoce morza. Można wydać fortunę na posiłek w jednej z nich!



W Hornfleur znajdziecie wąskie uliczki, liczne mniejsze i większe restauracje i bardzo klimatyczne sklepiki, kupicie tam normandzkie miody, najwymyślniejsze czekoladki, torciki, makaroniki – i wszystko w tak ładnym wydaniu, że można jeść oczami.



dzień 14

LISIEUX

Można powiedzieć, że we Francji prześladował nas pech odnośnie godzin otwarcia. Przyzwyczajeni do kościołów i katedr otwartych do późna dla wiernych i zwiedzających (tak jest w Polsce) byliśmy zaskoczeni tym, że miejsce pielgrzymek wielu katolików jest zamykane na trzy spusty o 19.00.


Żadnej wieczornej mszy, żadnych koncertów, adoracji itp. Podobnie było w Rouen. Godzina 19.00 i … kościół zamknięty.

dzień 15

ROUEN

nasza ocena: 3
atrakcyjność dla dzieci: 2

Rouen postanowiliśmy zobaczyć głównie ze względu na katedrę uwiecznioną przez Claude Moneta na serii obrazów. Rouen to chyba największe moje rozczarowanie podczas wyjazdu. Miałam wrażenie, że w Rouen panuje chaos architektoniczny. Plac wokół katedry jest brzydki, obok katedry wybudowano nowoczesny biurowiec.


Rouen niestety będzie mi się kojarzyło ze śmieciami na ulicach, napisami na murach zabytków, brudnymi ulicami i ... brzydkim kościołem na centralnym placu, na którym miała miejsce egzekucja Joanny d’Arc.  Oczywiście ów kościół stoi, a raczej leży jak wieloryb wyciągnięty na brzeg, w otoczeniu starych kamiennic...





dzień 16

GIVERNY dom i ogród Claude Moneta

nasza ocena: 5
atrakcyjność dla dzieci: 3

,,Mamoooo, kiedy już w końcu stąd pójdziemy…jak długo jeszcze będziesz robiła zdjęcia tym kwiatkom…yyyyhhhh” No cóż, dzieci, szczególnie nasza córka, nie wykazywały żadnego entuzjazmu na widok nenufarów i mostku, nie mówiąc już o ogrodach i domu słynnego impresjonisty.

Równie dobrze mogłabym ją zabrać do ogródka babci... I na nic się zdały książki o impresjonizmie (wersja specjalnie dla dzieci) z obrazami Moneta i moje zaangażowanie w jej edukację artystyczną. Ahh życie.





Ja natomiast z przyjemnością przechadzałam się po ogrodowych ścieżkach, szczególnie po wrażeniach estetycznych z Rouen. Zobaczyłam TEN pokój, atelier Moneta, i nawet nie narzekałam na tłumy turystów (umiarkowane) i 45 minutową kolejkę do kasy (tylko jednej) Tak nawiasem mówiąc to zastanawiałam się, dlaczego we Francji tak bardzo chcą utrudnić życie zwiedzającym?    

dzień 17 i 18

PARYŻ

nasza ocena: Paryż po prostu trzeba zobaczyć, trudno tu o jednoznaczną ocenę

Zazwyczaj jestem przeciwna pchaniu się do wielkich miast w szczycie sezonu turystycznego, ale… czego się nie robi dla dzieci!

Nie wiem dlaczego, ale dzieciom wydawało się to oczywiste, że skoro jesteśmy we Francji to odwiedzimy Paryż. Agata, nasza 7 letnia córka oświadczyła, że jej marzeniem jest zobaczyć wieżę Eiffla, Piotrek też wcześniej nie był w Paryżu tak więc zacisnęłam zęby i wspólnie z dziećmi dołączyliśmy do tłumów turystów kłębiących się na paryskich ulicach.

Z pewnością o Paryżu i o naszych wskazówkach odnośnie zwiedzania Paryża z dziećmi powstanie kiedyś osobny wpis.

dzień 19

PARYŻ dzień drugi i ...
początek podróży powrotnej

dzień  20
Ponad 1000 km drogi powrotnej…..ale udało się!

Jeżeli byliście w miejscach wymienionych na naszej liście i macie inne zdanie, lub zupełnie inne wrażenia podzielcie się z nami w komentarzach. 


Copyright © 2016 tu byliśmy , Blogger