""

12/13/2017

Toskania: Kemping Valle Gaia

Toskania: Kemping Valle Gaia
camping Valle Gaia Tuskany

Rodzina 2+2, auto, przyczepa, kierunek wakacyjny Włochy, a konkretnie Toskania. Naszą trzytygodniową, rodzinną podróż po Italii rozpoczęliśmy od Wenecji (nasze wskazówki odnośnie zwiedzania Wenecji z dziećmi znajdziecie tutaj: Wenecja: informacje praktyczne) Później ruszyliśmy na południe w kierunku Toskanii.

Kemping Valle Gaia

Po wielkim molochu kempingowym, jakim jest kemping Norcerni Girasole Club, następny kemping,  Valle Gaia, położony trochę na uboczu, około 9 kilometrów od Ceciny, był miłą odmianą. Dlaczego wybraliśmy ten kemping? Zamierzaliśmy poszukać słynnych cyprysowych alei i wiejskich krajobrazów znanych z przewodników po Toskanii. Planowaliśmy przejechać drogą Strada Regionalle Aurelia, wiodącą wzdłuż wybrzeża, oraz uznaliśmy, że odległość Pizy (61km), Sieny i Lukki jest dla nas akceptowalna, byśmy mogli zobaczyć te miasta bez przemieszczania się za każdym razem na inny kemping.

camping Valle Gaia Tuskany
recepcja kempingu Valle Gaia
Gdy dotarliśmy na miejsce, a było to wieczorem, temperatura w cieniu znacząco przekraczała 30 stopni. Nasze dzieci z szybkością światła założyły stroje kąpielowe, obwiesiły się dmuchańcami i pobiegły do basenu. Musiały się spieszyć, bo zostało nam 45 minut do jego zamknięcia. Grunt to dobra motywacja!


camping Valle Gaia Tuskany

11/27/2017

Wenecja: Kemping Miramare

Wenecja: Kemping Miramare
Południe Europy wydaje się być idealne na wakacje z dziećmi. Słońce, morze, baseny, nie wspominając o Aquaparkach, pysznych lodach i pizzy. Latem 2017 spędziliśmy trzy tygodnie z dzieciakami (10 i 6 lat) właśnie we Włoszech. Na naszej trasie znalazła się i Wenecja (o naszej wyprawie do Wenecji przeczytacie TUTAJ) i jezioro Garda, ale również zwiedziliśmy miasteczka Cinque Terra i pokonaliśmy wiele kilometrów szukając osławionych toskańskich krajobrazów i przywożąc w efekcie setki zdjęć. Nie czyni z nas to ekspertów, ale możemy wam opowiedzieć o tym, co my polecamy, co przetestowaliśmy z dziećmi i gdzie warto jest pojechać, by nie zamęczyć ani siebie ani dzieci.

plaża w okolicach Wenecji



Jednym z podstawowych pytań, które zapewne sobie stawiacie planując wakacje we Włoszech jest czy wybrać wyjazd zorganizowany przez jedno z biur podróży, czy samodzielnie zorganizować wyjazd dla waszej rodziny. Nie pomożemy wam jeżeli chodzi o wyjazdy zorganizowane, bo nigdy na takie nie jeździmy. Możemy natomiast podzielić się naszym doświadczeniem odnośnie objazdówki po Włoszech i pobytu na włoskich kempingach.

11/23/2017

Trzy Korony i Droga Pienińska

Trzy Korony i Droga Pienińska

Trzy Korony zobaczycie na niemal każdej pocztówce i w każdym folderze turystycznym z Pienin. Oprócz flisaków spływających Dunajcem, Trzy Korony są tak charakterystyczną atrakcją Pienin, że trudno ją przeoczyć.  Tak naprawdę, Trzy Korony to nazwa szczytu na który składa się pięć położonych obok siebie turni Okrąglicy Płaskiej Skały, Pańskiej Skały, Niżniej Okrąglicy i turni zwanej Nad Ogródki. Na najwyższej z nich Okrąglicy (982 m n.p.m.) zbudowana została metalowa platforma widokowa (z barierkami) mogąca pomieścić 30 osób.





Widok z platformy widokowej na Okrąglicy (Trzy Korony) robi wrażenie, dlatego by w pełni się nim nacieszyć spróbujcie przeanalizować prognozy pogody podczas waszego pobytu tak, by wybrać dzień z najlepszą widocznością. My właśnie tak zrobiliśmy. Prognozy pogody zapowiadały nam piękny, słoneczny dzień z doskonałą widocznością dopiero ostatniego dnia naszego pobytu i właśnie wtedy postanowiliśmy wejść na Okrąglicę (Trzy Korony) a po drodze zobaczyć ruiny Zamku Pienińskiego.

Trzy Korony
Trzy Korony


11/12/2017

Pieniny z dziećmi - wąwóz Homole i Wysoka

Pieniny z dziećmi - wąwóz Homole i Wysoka
Jeżeli wybieracie się z dziećmi w Pieniny koniecznie przeczytajcie ten wpis i skorzystajcie z naszych wskazówek. W październiku ubiegłego roku, korzystając z pięknej pogody, zabraliśmy dzieci (10 i 6 lat) na trzy dni w Pieniny. Pierwszego dnia weszliśmy na Sokolicę. Nasze wrażenia i wskazówki odnośnie wejścia na Sokolicę z dziećmi znajdziecie  TUTAJ. Drugiego dnia wybraliśmy wejście na Wysoką przez Wąwóz Homole. Na poniedziałek zostawiliśmy sobie wejście na platformę widokową na Okrąglicy (szczyt Trzy Korony), nasze wskazówki znajdziecie TUTAJ.

wskazówka: W słoneczne, jesienne weekendy w Pieninach można się spodziewać licznych amatorów górskich wędrówek  z okolic i nie tylko, dlatego jeżeli wybieracie się w Pieniny właśnie na weekend przedłużcie urlop o jeden lub dwa dni. Znajomi, którzy wchodzili w sobotę na Okrąglicę (Trzy Korony) czekali na wejście na platformę widokową 40 minut! W poniedziałek, gdy my tam się udaliśmy, nie było żadnej kolejki.

szczyt Wysoka Pieniny




Dzień drugi

Wąwóz Homole, wejście na Wysoką, zejście niebieskim szlakiem do schroniska na Durowce.
czas przejścia szlaku z dziećmi : 6 godzin (w tym 3 dłuższe przerwy i obiad w schronisku)
początek Wąwóz Homole znajduje się niedaleko wsi Jaworki i tam polecamy zacząć wędrówkę, wracając przez schronisko na Durowce robimy pętęlkę i wracamy na parking.


W niedzielę postanowiliśmy wejść na Wysoką przez wąwóz Homole, który jest jedną z pienińskich atrakcji. Wysoka natomiast jest najwyższym szczytem Pienin (1050 m n.p.m.) należącym do Korony Gór Polski. Jeżeli zabieracie dzieci na Wysoką opowiedzcie im o Koronie Gór Polski, najwyższych szczytach w pasmach górskich na terenie Polski.


wskazówka: W pobliżu wejścia do wąwozu znajduje się duży, płatny parking. Rano w niedzielę około 10.00 nie mieliśmy żadnego problemu z zaparkowaniem.  Koszt pierwszej godziny postoju  to 3zł, każda następna rozpoczęta 2,50zł. (październik 2017)

Wąwóz Homole nie jest długi, z pewnością ma mniej niż 1 kilometr. Na końcu wąwozu dochodzi się do Polany Dubantowskiej. Podobno jest to  bardzo ładny wąwóz, piszę podobno, bo na mnie nie zrobił wrażenia. Być może zimą, lub latem prezentuje się piękniej. W połowie października, w pochmurny dzień cały wydawał się szaro brązowy od gliniastej mokrej ziemi i opadłych liści.



O ile strumienie górskie w Tatrach wyglądają pięknie o każdej porze roku, na tle zieleni drzew (fakt, iglastych) i mchów na licznych kamieniach i głazach, o tyle strumień w wąwozie nie wyglądał zbyt ciekawie (znacznie mniej kamieni, więcej opadłych zbutwiałych liści, gliniasta ziemia, błoto, błoto, błoto)



W zasadzie wąwóz przelecieliśmy migiem, może dlatego, że Gusia szła z dwójką dzieci znajomych, a jak wiadomo dzieci zajęte rozmową, czy zabawą, po górach po prostu śmigają. Mnie na pewno liczne metalowe schodki, dosyć szpetne mostki i błoto na ścieżce powodujące ślizganie się motywowały do jak najszybszego pokonania tego odcinka szlaku.





wskazówka: Bardzo prawdopodobne, że jesienią w wąwozie Homole na ścieżce będzie śliskie błoto. Przydadzą się więc dobre buty, tym bardziej, że wąwozem idzie się lekko pod górkę. Ci którzy podchodzili po błocie pod górę wiedzą, że to niezła ekwilibrystyka. Buty najlepiej by były nieprzemakalne, z nieślizgającymi się podeszwami i by łatwo je było potem wyczyścić, bo zapewniam was, że po przechadzce buty będą oblepione błotem. Dla młodszych dzieci polecam zabranie nieprzemakalnych spodni – w razie potknięcia się, czy upadku zupełnie nie będziecie musieli przejmować się mokrym, ubłoconym ubraniem. Dla starszych dzieci proponuję zabrać do auta dodatkowe spodnie do przebrania się po powrocie.


Na końcu wąwozu wychodzi się na Dubantowską Polanę, na której są drewniane stoły i ławy. Wszyscy zatrzymują się tu, by odpocząć, część idzie dalej, a część wraca tą samą trasą w dół do parkingu.


Wskazówka: Tak jak już wspominałam ważną rzeczą, gdy zabieracie dzieci w góry są „punkty na trasie”  i historie z nimi związane. W wąwozie Homole takim punktem mogą być Kamienne Księgi. Znajdują się one właśnie na polanie na końcu wąwozu. Dzieci z pewnością będą zaciekawione jak one wyglądają, a gdy opowiecie im legendę od razu będą podchodzić dwa razy szybciej!



Za polaną skierowaliśmy się na szlak na Wysoką. Początkowo jest to łatwe podejście, częściowo lekko pod górę i lasem, ścieżka naturalna, bez ułożonych kamieni, czy poręczy. Potem po równym terenie, z przeprawą przez strumień po kamieniach. Wychodzi się na odsłonięte, pagórkowate szczyty, z których są rozległe, aczkolwiek całkiem zwyczajne, panoramy.

 Z pewnością pięknie wyglądają zimą, gdy trzeba przedzierać się przez śnieg, a wokół jest biała cisza. Jesienią podczas naszego wejścia, było jak na typowym, turystycznym  szlaku, ludzie podchodzący grupkami, grupka tu grupka tam.. I to właśnie wydaje się być charakterystyczne dla Pienin: szlaki są w sumie łatwe, tak więc popularne wśród wycieczek szkolnych, rodzinnych i innych.

Końcowy odcinek prowadzący na Wysoką może być wyzwaniem dla osób nieprzygotowanych kondycyjnie. Jest stromo i po błocie, w zasadzie bez poręczy, czy ułożonych kamieni, które mogłyby służyć jako stopnie. Przy wchodzeniu, by się nie poślizgnąć trzeba przytrzymywać się korzeni i uważnie stawiać kroki.



 Nie wiem jak to się dzieje, ale nasze dzieci takie szlaki lubią najbardziej – takie gdzie musisz się trochę podciągać, powspinać, podeprzeć rękami. Dzieci poleciały na górę z mężem tak szybko, że nawet nie wiem jak sobie na tym odcinku radziły. Faktem jest, że były zmordowane na górze i chwilę odpoczywaliśmy na pniach.




Po zejściu z Wysokiej szlak prowadzi lasem przez jakiś czas, zwężając się i rozszerzając do tego stopnia, że wygląda niemal jak alejka w parku. Ten fragment jest łatwy i taki…spacerowy mimo tego, że są różnice wysokości. Z czasem wychodzi się na bardziej odsłonięty teren, las się przerzedza i ukazują się nam ładne panoramy, z widocznymi w oddali Trzema Koronami.Ten odcinek jest bardzo widokowy, łatwy, a ponieważ są to odsłonięte grzbiety nie ma na szlaku błota. Polecamy szczególnie jesienią gdy kolory są przepiękne. W dole możecie zobaczyć dach schroniska i my właśnie tam się udaliśmy. Zejście do schroniska na Duraszce jest bardzo łatwe i wygodne.




Pieniny z dziećmi, zejście z Wysokiej


O schronisku nie będę się wypowiadać, bo wpadliśmy tam tylko coś zjeść. Tak więc w październiku 2017 jeżeli coś nadawało się do jedzenia to były to jedynie pierogi z jagodami/borówkami. Pomidorowa, mimo, że porcja solidna, była fatalna. Tak samo gulasz.

wskazówka: zdarzają się schroniska gdzie możecie założyć, że zjecie coś gorącego i pożywnego. W schronisku na Duraszce spotkało nas rozczarowanie, także zabierzcie więcej prowiantu.

Nasza wycieczka zakończyła się na parkingu, gdzie zostawiliśmy auto. Tak więc w 6 godzin zrobiliśmy pętelkę i to było dla nas optymalne rozwiązanie.

10/23/2017

Pieniny z dziećmi: Sokolica

Pieniny z dziećmi: Sokolica
Pieniny


W październiku 2017 wybraliśmy się z dziećmi (10 i 6 lat) na trzy dni po raz pierwszy w Pieniny. Znaliśmy możliwości Piotrka jeżeli chodzi o długość szlaku, bo wędrowaliśmy razem po Tatrach, Bieszczadach i Karkonoszach. Wielką niewiadomą była Gusia, która po raz pierwszy miała przejść z nami cały szlak na własnych nogach.


Świetnym źródłem informacji o szlakach w Pieninach była dla nas strona Karola Nienartowicza. Tam też widzieliśmy bardzo dobre zdjęcia i oczywiście chcieliśmy na własne oczy przekonać się jak naprawdę wyglądają te miejsca. Tak więc jeżeli zastanawiacie się nad Pieninami, polecamy zajrzeć  na www.karolnienartowicz.blog.pl/10-najpiekniejszych-szlakow-w-pieninach/


Dzień pierwszy

Krościenko – Czertezik- Czerteź – Sokolica – Szczawnica – Krościenko
u nas około 5 godzin wędrówki z dziećmi (w teorii według wskaźników na szlakach 3h45min) plus dojazd busem ze Szczawnicy do Krościenka

Nasze przybliżone czasy przejścia:
10:30 – 12:30 szlak zielony Krościenko - Czertezik/Czerteź(2h)
12.30 – 13.30 szlak niebieski Czertezik –Sokolica (1h)
14.00 -16.00 zejście z Sokolicy z przeprawą przez Dunajec, do schroniska Orlica w Szczawnicy (2h)

wskazówka: Jesienią dzień jest krótszy, starajcie się tak zaplanować trasę, by przed zmrokiem zejść z dziećmi z gór. Optymalnie byłoby trafić do któregoś ze schronisk na krótki odpoczynek i późny obiad/wczesną kolację. Latem, podczas upalnych dni, najlepiej wyruszyć na szlak jak najwcześniej pamiętając o tym, że około 8.00 rano wciąż może być rześko.

Pieniny

Pierwszego dnia naszym celem była Sokolica, szliśmy od strony Krościenka na Czertezika. Pieniny nie są wysokimi górami, więc w zasadzie trasa ta nie powinna stanowić dla starszych dzieci problemu.

Samochód zaparkowaliśmy na rynku w Krościenku i stamtąd udaliśmy się na szlak. Szlak zielony na Czertezik (772 m n.p.m.) w teorii zajmuje 1 h 15min nam z dziećmi podejście zajęło 2h. Z Czertezika niebieskim szlakiem poszliśmy na Sokolicę (742 m n.p.m.) w teorii ma to zająć 1/2 h nam z dziećmi zajęło 2 razy tyle.


Ciekawostka: Fragment szlaku Czertezik-Sokolica jest częścią słynnej Sokolej Perci utworzonej w 1926 roku i początkowo nazywanej Pienińską Orlą Percią.

Na znaczniku niedaleko szczytu Sokolicy zauważycie napis: uwaga szlak eksponowany. Brzmi poważnie. Rzeczywiście na końcowym podejściu musicie liczyć się z czekającą dzieci wspinaczką po stromych fragmentach, ale jest to szlak zabezpieczony poręczami i o ile jest sucho, jest do przejścia z dziećmi. Nasze dzieci, w wieku 6 i 10 lat bez problemu sobie poradziły.

By nie wracać do Krościenka tym samym szlakiem postanowiliśmy zejść z Sokolicy do Szczawnicy i stamtąd busem dojechać na parking w Krościenku.  Zeszliśmy niebieskim, dosyć monotonnym dla dzieci szlakiem w stronę Szczawnicy. Szczegóły znajdziecie w dalszej części wpisu.

Pamiętajcie, by zabrać gotówkę, by zapłacić za przeprawę flisacką przez Dunajec. W 2017 przeprawa była czynna od 10/04/2017 -31/10/2017. Prawdopodobnie w 2018 jest podobnie. Koszt tej krótkiej przeprawy w 2017 to było 3 zł od osoby dorosłej 1,50 dzieci.

Wskazówka: Na Sokolicę możecie wejść albo od strony Krościenka, albo od strony Szczawnicy. Zaczynając w Szczawnicy zaczniecie od przeprawy łodzią przez Dunajec i będziecie podchodzić niebieskim szlakiem. W sezonie szlak ze Szczawnicy na Sokolicę i z powrotem jest bardzo oblegany przez turystów.

Pieniny Sokolica
Szlak na Sokolicę podobał mi się najbardziej ze wszystkich pienińskich szlaków, chyba ze względu na rozległe panoramy ze szczytów. Po wspinaczce przez las wejście na odsłonięty szczyt jest najlepszą nagrodą również dla dzieci.

Na szczycie będziecie mogli zobaczyć jeden z symboli Pienin: ponad 500 letnią sosnę reliktową, która znajduje się na większości pocztówek i folderów turystycznych z tych okolic. Niestety od 6 września tego roku sosna już nie wygląda tak, jak na naszym zdjęciu powyżej i nie wiadomo, czy uda się rekonstrukcja drzewa. Na początku września GOPR wezwało helikopter do turystki, która upadając uderzyła się w głowę. Podmuch z lądującego helikoptera złamał część sosny. Wielka szkoda, bo sosna na szczycie w poprzedniej formie wyglądała bardzo malowniczo.


Który szlak na Sokolicę wybrać: od Krościenka, czy od Szczawnicy?

My wybraliśmy podejście od strony Krościenka i zejście do Szczawnicy. Okazało się, że wybraliśmy bardzo dobrze. Nie było monotonnie ze względu na różnorodność szlaku, po stromych podejściach były łagodniejsze kawałki, łączki, przepłaszczenia, dzieci miały gdzie się wybiegać.

Podejście od strony Szczawnicy byłby to w większość przystosowany szlak z poręczami, schody z poręczami, kamienie z poręczami cały czas pod górę i w lesie. Wydaje mi się, że dzieci wchodząc pod górę po tych schodach szybciej by się znużyły i zmęczyły, a nas zamęczyłyby pytaniem: Jak długo jeszcze będziemy szli po tych schodach?.

wskazówka: Długie podchodzenie po schodach z poręczami jest mniej ciekawe dla dzieci niż niezobowiązująca ścieżka przez las.

Końcowe podejście na porośnięty lasem szczyt Sokolicy wymaga wspinania się dość stromo po kamieniach. Na szczycie czekają na was bardzo malownicze widoki na przełom Dunajca.

Uwaga, od strony Dunajca są zwykłe barierki, a zbocze jest niemal pionową skałą także należy szczególnie uważać na dzieci. Sokolica nie jest też przyjazną górą, gdy pada, bo o poślizgnięcie się na mokrych kamieniach bardzo łatwo.

Wskazówka: wejście na szczyt skąd rozciąga się widok na Dunajec i okoliczne pasma górskie jest płatne (budka strażnika przed wejściem na końcową część szlaku)

Z Sokolicy schodziliśmy niebieskim szlakiem w stronę Szczawnicy. Szlak jest początkowo dość stromy i schodzicie po kamieniach, potem idzie się lasem po szerokich schodach z poręczami, albo bez, ale zawsze po przystosowanej ścieżce. Cały czas w dół, nie ma płaskich łączników.









Na stronach poniżej znajdziecie dobrze opisane i udokumentowane zdjęciami przejście szlakiem

http://kroscienko.pl/turystyka/szlaki-turystyczne/
http://www.krajoznawcy.info.pl/z-kroscienka-na-czertezik-39790
http://tropster.pl/pieniny-sokola-perc
http://gorskazawierucha.pl/pieniny/korony-czertezik-sokolica/

Jeżeli planujecie przejście wąwozem Homole i wejście na Wysoką zajrzycie do drugiej części opisu naszego weekendu w Pieninach TUTAJ
W trzecim i ostatnim wpisie przeczytacie o naszym wejściu z dziećmi na Okrąglicę (szczyt Trzech  Koron).

10/06/2017

Wenecja z dziećmi

Wenecja z dziećmi
Wenecja była pierwszym przystankiem podczas naszej ubiegłorocznej objazdówki po północnych Włoszech i Toskanii. Miałam mieszane uczucia odnośnie tego, czy warto jest zabierać dzieci latem do  miasta, które w sezonie wakacyjnym zalewa fala turystów. Gdzie tam fala - morze!

Ale dałam się przekonać i ... okazało się, że to właśnie Wenecję dzieciaki zapamiętały najlepiej z całego wyjazdu, nie miasteczka Cinque Terre, nie Florencję, San Gimignano, czy jezioro Garda, ale właśnie Wenecję.




Zastanawiałam się, dlaczego jedni wyjeżdżając z Wenecji są nią oczarowani, a inni przyrzekają sobie, że już nigdy tu nie wrócą. Niewątpliwie, Wenecja to miasto o wielu twarzach.

Przede wszystkim Wenecja to raj dla fotografów, nie tylko dla profesjonalistów, ale również dla amatorów. To miasto bardzo ciekawe wizualnie, kolorystycznie, z niekończącą się listą tematów do zdjęć. Wenecja jest miastem idealnym na romantyczny weekend tylko we dwoje, ale czy zwiedzanie Wenecji latem z dziećmi ma sens?


Wenecja z niemowlakiem czy starszakiem latem?

Jeżeli rozważacie wyjazd do Wenecji z niemowlakiem, czy bardzo małym dzieckiem musicie wziąć pod uwagę to, że istotą Wenecji są wąskie uliczki, przejścia nad kanałami, liczne mostki (bardzo liczne mostki!) i równie liczne schodki.

Przede wszystkim niezbędna będzie chusta, nosidło, albo ostatecznie ... kondycja i silne ramiona. Oczywiście widziałam w Wenecji rodziców przenoszących spacerówki przez dziesiąty z kolei mostek, ale myślę, że latem przy 30 kilku stopniowym upale byli równie szczęśliwi jak turyści pokonujący te mostki z walizami, w których mógłby się zmieścić dorosły człowiek.

Pamiętajcie też, że małe dzieci słabo znoszą upały i naprawdę nie będzie ich interesować to, że wy macie ambitne plany dokładnego zwiedzenia Wenecji. Dlatego musicie sprytnie zaplanować cały dzień tak, by nie zamęczyć siebie i dzieci. Czasem mniej znaczy więcej!

A co ze zwiedzaniem Wenecji latem ze starszymi dziećmi, takim, które nie potrzebują wózka, czy spacerówki ? Tu już mogę powiedzieć zdecydowanie tak, a jeżeli rozważycie poniższe wskazówki to może okazać się, że wasze dzieci będą długo wspominać wspólną wyprawę do Wenecji.

Na początek odpowiedzcie sobie na pytanie: Czy muzea i wnętrza kościołów powinny stanowić podstawę zwiedzania Wenecji z dziećmi latem?

Moim zdaniem rajd po muzeach z dziećmi w sezonie turystycznym, gdy temperatura często przekracza 30 stopni w cieniu, mija się z celem, no chyba, że jesteście jako rodzice mocno związani ze sztuką i wasze dzieci również interesują się historią sztuki i architektury.

Ranne ptaszki… 

To co w takim razie pokazać dzieciom, jeżeli nie muzea i galerie? Jak i co pokazać dzieciom w Wenecji w 24 godziny?

Spacerowanie po Wenecji i odkrywanie jej zakamarków, uliczek, mostków jest wystarczająco atrakcyjne, by wasze dzieci się nie nudziły. W końcu to miasto na wodzie - niepodobne do żadnego, które wcześniej widziały. Dodatkowo, w Wenecji większość głównych atrakcji turystycznych jest ,,po drodze" i nawet bez konkretnego planu zobaczycie większość z nich.

Zdecydowanie polecam wam zacząć zwiedzanie Wenecji z dziećmi wcześnie rano (6.30-7.30) Wszystkie najbardziej znane zabytki Wenecji skupiają się w dzielnicy San Marco w, jakżeby inaczej, okolicach placu Świętego Marka. Dlatego to tam warto zacząć zwiedzanie, zanim plac się zapełni.

Będziecie mieli świetną okazję podziwiać Bazylikę św Marka i pałac Dożów w porannym słońcu, poszukać posągów lwów weneckich nie przedzierając się przez tłumy innych turystów. Nie zapomnijcie też o Ponte de Sospiri (Moście Westchnień)

Panoramę Wenecji i świetny widok na plac św Marka zobaczycie z dzwonnicy (Campanilla) przy placu. Polecamy wam wjazd windą na dzwonnicę po otwarciu tejże (8.00)

Warto jest przepłynąć Canale Grande gondolą, lub vaporetto, byle nie w godzinach szczytu.

Bez wątpienia polecam wam spacer z dziećmi po Wenecji nocą. Więcej informacji znajdziecie w dalszej części wpisu.

wskazówka: Dzieciom na pewno spodobają się opowieści o symbolice masek weneckich i odnajdywanie takich masek na wystawach. 


Plac św Marka w godzinach porannych

Dlaczego polecamy wizytę w Wenecji bardzo rano?   Wiecie, o której z przyjemnego czerwcowego, czy lipcowego poranka w Wenecji robi się skwar nie do wytrzymania, otóż około 11.00, w sierpniu pewnie jeszcze wcześniej. Dlaczego więc nie zrobić wyjątku i nie wstać wcześniej tak, by zwiedzanie Wenecji rozpocząć około 7.00, a może nawet przed 7.00? Około 7.00 większość osób podróżująca vaporetto razem z nami to byli miejscowi spieszący się do pracy. Gdy wysiedliśmy powietrze było jeszcze rześkie, a straganiarze właśnie otwierali swe stoiska. Nieliczni turyści wałęsali się tu i tam i kontrast między tym co zapamiętaliśmy z dnia poprzedniego był olbrzymi. Wcześnie rano zobaczycie Wenecję z zupełnie innej strony.

Wskazówka: W części pierwszej (  Wenecja informacje praktyczne ) dowiedzieliście się dlaczego warto korzystać z transportu publicznego ACTV, ile kosztują bilety,  czym jest Karta Wenecka i dlaczego warto wstać wcześnie rano jeżeli wybieracie się do Wenecji w szczycie sezonu turystycznego.



Wenecja nocą

Tak jak polecamy zwiedzanie Wenecji wcześnie rano, tak też polecamy wizytę  w Wenecji nocą. Późnym wieczorem, gdy zapada zmrok i muzycy rozpoczynają swoje koncerty w tutejszych restauracjach przy placu świętego Marka, Wenecja rozświetla się tysiącem świateł, które odbijając się w wodzie tworzą niesamowity klimat. Gdybyśmy wcześniej o tym wiedzieli zabralibyśmy dzieciaki na wieczorną przechadzkę po Wenecji – po pierwsze chłodniej, po drugie mniej tłoczno, chyba jedynym minusem byłaby gorsza okazja do robienia zdjęć, ale to można zawsze sobie odbić z samego ranka.



Zwiedzanie Wenecji w jeden dzień 


Jak już wiecie Wenecję zwiedzaliśmy pod koniec czerwca przeznaczając na to jeden dzień, dlatego postanowiliśmy po prostu chłonąć atmosferę tego miasta i odpuścić muzea, tym bardziej, że było naprawdę gorąco i kolejki były bardzo zniechęcające. Z doświadczenia powiem tak: jeżeli chcecie latem zwiedzać Wenecję z dziećmi wyznaczcie wcześniej trasę z głównymi atrakcjami turystycznymi i po prostu pospacerujcie. W Wenecji wszystko jest „po drodze.” Na waszej trasie nie może zabraknąć następujących punktów:

Plac św Marka (Zaproponujcie dzieciom szukanie posągów słynnych lwów weneckich)
Pałac Dożów (niemal przy placu św Marka)


Most Westchnień - Ponte dei Sospiri z 1614 roku



Ciekawostka: Most Westchnień łączy wschodnią ścianę Pałacu Dożów z budynkiem więzienia. Jest to most zamknięty i zadaszony, w środku są dwa korytarze. Można go obejrzeć przy okazji zwiedzania Pałcu Dożów. Nazwa Most Westchnień pochodzi od słowa sospiri, czyli smutne westchnienia. Czyje? Oczywiście więźniów prowadzonych tym mostem na salę sądową i spoglądających na Wenecję często po raz ostatni. Taka romantyczna interpretacja..

Most Złotników - Ponte di Rialto 


Campanilla - Punkt widokowy

widok z Campanilli


Polecamy wjazd windą na dzwonnicę (Campanillę) znajdującą się tuż przy placu św Marka. Akurat trafiliśmy na dodatkową atrakcję w postaci bijących dzwonów tuż nad głowami, nie wiem ile to było decybeli, ale bez zasłoniętych uszu nie można było wytrzymać. Mimo tego polecamy! Najlepiej wcześnie rano.

Im wcześniej wybierzecie się na plac św Marka tym szybciej i bez kolejek, wjedziecie na Campanillę. My ustawiliśmy się w kolejce na 20 minut przed otwarciem kas i weszliśmy po około 10 minutach z kilkunastoma innymi osobami. Dużym plusem był brak grup zorganizowanych o tak wczesnej porze.

wskazówka: duże wycieczki, grupy zorganizowane zazwyczaj około 8.00 -9.00 są wciąż w hotelach na śniadaniach - wykorzystajcie ten fakt i wstańcie wcześnie rano.

Canale Grande

Polecamy przepłynięcie Canale Grande, bo warto zobaczyć Wenecję z tej perspektywy. Podążając za jedną z rad zdecydowaliśmy przepłynąć Canale Grande vaporetto linią 1 (wersja ekonomiczna) i szczerze mówiąc to nie wspominam tego najlepiej. Być może dlatego, że była to najgorsza możliwa godzina 16-17 i było bardzo tłoczno i gorąco.

Postanowiliśmy zająć miejsce na dziobie i przyznam, że moim zdaniem latem jest to słaby pomysł, chyba, że nie przeszkadza wam mocno grzejące słońce. Tramwaje wodne są w sezonie zatłoczone, na dziobie można zająć tylko miejsca siedzące, które można zliczyć na palcach. Linia numer 1 przepływa cały Canale Grande, niestety zatrzymuje się co chwilę i przyznam, że nie polecam takiej atrakcji w upalne popołudnie.

W wersji droższej zostaje kurs gondolą (ceny 2017) za 80 euro dzienny i 100 euro (nocny 19.00-5.00 rano)

wskazówka: latem zdecydowanie nie polecamy korzystania z tramwajów wodnych z dziećmi w godzinach szczytu, jeżeli nie jest to bezwzględnie konieczne.


wskazówka: często gondolierzy którzy mają ostatni kurs do zrobienia oferują zniżki, dlatego jeżeli interesuje was opcja przepłynięcia Canale Grande gondolą to spróbujcie złapać gondolę późnym popołudniem. Nas zaczepił sam gondolier i zachęcał do skorzystania z jego usług za niższą cenę. My zdecydowaliśmy się na transport publiczny.


Wenecja zaskoczyła mnie w bardzo pozytywnym tego słowa znaczeniu, również pod kątem czystości miasta. Przeczytałam i słyszałam od znajomych, że zapach miasta, kanałów szczególnie latem nie jest najprzyjemniejszy. Okazało się, że w czasie naszego pobytu (koniec czerwca) zupełnie nie wyczuwało się żadnego nieprzyjemnego zapachu wody z kanałów, było czysto, przynajmniej w miejscach uczęszczanych przez turystów. Powiem więcej, miasta, które odwiedziliśmy na północy Włoch były znacznie czystsze niż miasta bardziej na południu (Florencja, czy La Spezia)

Jeżeli poszukujecie kempingu w pobliżu Wenecji, opis tego, na którym się zatrzymaliśmy znajdziecie TUTAJ.

Warto przeczytać

Linki do stron o Wenecji, które polecam

w języku polskim, bardzo dużo informacji, przydatna stronka
http://www.wenecja24.info/

w języku polskim, informacje na temat historii zabytków i miejsc w Wenecji, sporo zdjęć
http://co-warto-zwiedzic-wenecja.blogspot.com/2014/05/plac-sw-marka-w-wenecji-piazza-san-marco.html

w języku polskim, świetne zdjęcia, subiektywnie o rejsach po Canale Grande
http://www.dalekoniedaleko.pl/rejs-po-canal-grande-atrakcja-taka-sobie/

Wenecja dla turystów w pytaniach i odpowiedziach (angielski)
http://europeforvisitors.com/venice/faq/general-questions.htm

O tym jak dobrze wybrać hotel jadąc do Wenecji również na tej stronie
http://europeforvisitors.com/venice/venice-warning.htm



9/27/2017

Wenecja informacje praktyczne

Wenecja informacje praktyczne
Wenecja była pierwszym przystankiem podczas naszej ubiegłorocznej objazdówki z dziećmi po słonecznej Italii. W dwóch wpisach o Wenecji przeczytacie między innymi o tym, co sądzimy o zwiedzaniu Wenecji z dziećmi latem, dlaczego warto zainteresować się wodnymi tramwajami i dlaczego musicie poprawić kondycję, jeżeli wybieracie się do Wenecji z niemowlakiem.

Poniżej znajdziecie wskazówki, informacje praktyczne i linki do ciekawych stron o Wenecji. Przetestowane osobiście z naszymi dziećmi (10 i 6 lat) pod koniec czerwca 2017.



Wenecja to jedno z najlepiej rozpoznawalnych włoskich miast. Wystarczy jedno charakterystyczne zdjęcie i większość oglądających ją rozpozna, choćby nawet tam nie było.

Wenecję albo się pokocha, albo znienawidzi. Naprawdę. To, jaką twarz Wenecji zobaczycie, zależy głównie od pogody i dobrego planowania. Początkowo byłam mocno sceptycznie nastawiona, bo Wenecja z dziećmi latem?

Ostrzegano mnie jak męczące może być zwiedzanie Wenecji właśnie w okresie wakacyjnym, bo za gorąco, za dużo turystów…ale dałam się przekonać, że jednak warto spróbować i całe szczęście.

Jak trafiliśmy do Wenecji...
Ponte dei Sospiri Most Westchnień

Na początek krótkie wprowadzenie. Wenecję zwiedzaliśmy pod koniec czerwca w 2017. Przed wyjazdem do Włoch wybraliśmy kilka kempingów niedaleko Wenecji i dopiero z trasy dzwoniłam z pytaniem o dostępność miejsc. Na początku było nerwowo, bo nie wiedziałam, czego się spodziewać. Ale wszędzie gdzie zadzwoniłam były wolne miejsca i żadnego ,,minimum stay" czyli minimalnej długości pobytu.

Zdecydowaliśmy się na camping Miramare w Punta Sabbioni, niedaleko przystanku tramwajów wodnych Cavallino –Treporti - więcej informacji oraz opis kempingu znajdziecie TUTAJ.

Wybraliśmy ten kemping głównie dlatego, że w odległości 800 metrów znajdował się przystanek wodnych tramwajów kursujących do Wenecji.

To tak, jakbym powiedziała: w odległości 800 metrów znajdowała się pętla autobusowa skąd odjeżdżają autobusy we wszystkich kierunkach.

Wskazówka: hotel, lub kemping blisko przystanku tramwajów wodnych oznacza, że bez problemu i o dowolnej porze będziecie mogli dostać się w dowolne miejsce w Wenecji. Szukajcie więc kempingów/hoteli w pobliżu stacji tramwajów  wodnych.


Była to moja ( i dzieci) pierwsza wizyta w Wenecji i przyznam, że nie spodziewałam się aż tak rozbudowanego systemu komunikacji wodnej. Nie wiem, dlaczego, ale wydawało mi się, że kanały w Wenecji są atrakcją turystyczną po której pływają tylko i wyłącznie gondole.

Tymczasem  okazało się, że wszystko tu dzieje się „na wodzie.” Barki zabierają hotelową pościel do pralni, dowożą produkty do lokalnych sklepów i restauracji i zabierają kontenery ze śmieciami. A zamiast samochodów pod domami parkują łodzie.


O co chodzi z tymi tramwajami wodnymi?

Jeżeli nigdy wcześniej nie byliście w Wenecji krótkie podsumowanie odnośnie transportu:
- sieć tramwajów wodnych jest dość rozbudowana i odwzorowuje sieć połączeń autobusowych (to takie porównanie dla ułatwienia)
- część tramwajów (po włosku tramwaj wodny= vaporetto) jest „przyspieszona” a część zwykła i te najczęściej wloką się niemiłosiernie
- trakty wodne mogą być bardzo wąskie, lub prowadzić przez szerokie wody Laguny Weneckiej, pływają po nich zarówno tramwaje wodne, barki, motorówki – taksówki wodne no i oczywiście gondole
- przystanki mają swoje nazwy, tramwaje mają oznaczenia numeryczne
- bilet najtańszy to bilet 75 minutowy (tylko na tramwaje wodne, można się przesiadać) i kosztuje 7,50 euro;  bardziej opłaca się kupować bilety 24,42,72 godzinne lub kartę Wenecką (informacje z września 2017)
- transport bagażu, którego suma wymiarów nie przekracza 150cm jest w cenie biletu

Mini przewodnik: jak dotrzeć z Punta Sabbioni do Wenecji?

Być może nazwa Punta Sabbioni nic wam nie mówi, dlatego słów kilka podsumowania.
Punta Sabbioni to moim zdaniem idealna baza dla turystów na wypady do Wenecji, czy na okoliczne wyspy. W zasadzie jest to mała miejscowość na, można tak powiedzieć, przedmieściach Wenecji.

W okolicach Punta Sabbioni znajduje się kilka dużych kempingów, także ci z was, którzy podróżują kamperami, czy autem z przyczepą, czy namiotem mają w czym wybierać.

Dotarcie z Punta Sabbioni na plac św Marka, centralny punkt Wenecji, jest bardzo proste. Wystarczy wybrać połączenie z terminalu promowego Cavallino Treporti do przystanku S.Zaccaria, który znajduje się niedaleko placu  Świętego Marka i Pałacu Dożów.

Niedaleko terminalu Cavallino Treporti jest pętla autobusowa, gdybyście dojeżdżali z bardziej oddalonego kempingu możecie skorzystać właśnie z transportu publicznego. Przy pętli jest też płatny parking dla aut osobowych.


Wskazówka: Przy terminalu Cavallino Treporti jest kilka pomostów. Upewnijcie się, że czekacie na właściwym pomoście/przystanku.

Jeżeli interesuje was tylko jeden przejazd do Wenecji i z powrotem zainteresujcie się Boats Marco Polo http://www.marcopolovenezia.com/
Jeżeli potrzebujecie biletu na kilka przejazdów do Wenecji z możliwością przejazdów na wyspy Burano i Murano zapoznajcie się z ofertą ACTV (transport publiczny) My wybraliśmy transport publiczny ACTV i bilety 24 godzinne.



Boats Marco Polo oferuje rejsy, około 35 minutowe, do Wenecji, co  kosztuje 10 euro (dorośli) i 6 euro dzieci od 4 do 10 lat, dzieci do 4 lat za darmo. Z relacji znajomych, którzy w tym roku (lipiec 2018) korzystali z Marco Polo Boats wiemy, że kupując bilet macie możliwość wysiąść w Wenecji, pozwiedzać i wrócić rejsem powrotnym.
Rejsy do Wenecji są od 9.00 do 12.30, a powrotne, co mniej więcej godzinę, od 14.00 do 19.00. Przy czym na stronie jest informacja, że godziny rejsów mogą ulec zmianom, co w praktyce oznacza, że nie liczcie na japońską precyzję w kursowaniu tych promów.


Bilety na weneckie tramwaje wodne ACTV

O tym, że warto, zamiast biletów na jednorazowy przejazd na plac świętego Marka kupić bilety 24-godzinne na wenecką komunikację miejską tramwajami wodnymi (ACTV) dowiedzieliśmy się od Polaka spotkanego przy recepcji. Jak to mówią świat jest mały.

Koszt takiej 24-godzinnej karty (20 euro od osoby dorosłej) zwracał się bardzo szybko, bo bilet na jeden przejazd tramwajem wodnym kosztował aż 7,50 euro.

W 2017 bilet 24 godzinny obowiązywał na tramwaje wodne dzienne i nocne, oraz na tramwaje płynące na wyspy, 24 godziny liczone od momentu skasowania biletu. Dzięki takiemu rozwiązaniu dwa razy przepłynęliśmy z Cavallino-Treporti do Wenecji i z powrotem, pływaliśmy po Canale Grande, a mąż miał okazję zrobić fajne zdjęcia Wenecji nocą.

Koszt tych przejazdów, (4 przejazdy w obie strony) gdybyśmy kupowali zwykłe bilety wyniósłby co najmniej 60 euro od osoby, a tak za kartę 24 godzinną zapłaciliśmy 20 euro od osoby dorosłej, a ponieważ rozpoczęliśmy zwiedzanie około 12.00 mieliśmy szansę zobaczyć Wenecję i bardzo rano i w nocy.


Wskazówka: warto kupić bilet czasowy, w porównaniu do biletu na jeden przejazd ( 7,50 euro). Dzieci poniżej 6 lat za darmo. Bilety i ich możliwe kombinacje są bardzo liczne. Gdy klikniecie  w zakładkę public transport na tej stronie

http://www.veneziaunica.it/en/e-commerce/services

dowiecie się jakie są aktualne ceny biletów.

Również bezpośrednio pod tym adresem http://actv.avmspa.it/en/node/775 możecie dokładnie zapoznać się z cennikiem ACTV zarówno na autobusy jak i na vaporetti. (w języku angielskim)


Cennik z września 2017
1 dniowy bilet 24h 20 euro (ACTV Public Transport Services czyli vaporetto i autobusy)
2 dniowy czyli 48h 30 euro
3dniowy 72h 40 euro
7dniowy 60euro

Słów kilka o Venecia Unica , czyli Karcie Weneckiej



Jeżeli jednak planujecie dużo więcej zwiedzania możecie  zainteresować się informacjami ze strony www.veneziaunica.it.

Do wyboru do koloru. Karta Srebrna, Złota lub Platinium, albo same wstępy do muzeów, jak sobie wybierzecie. Kartę dopasowujecie do swoich potrzeb, opłacacie online i voila wchodzicie bez czekania w kolejkach po bilety.

Linki do stron z informacjami o Wenecji

Wszystko o karcie Weneckiej, która obejmuje również transport przeczytacie tu
http://www.veneziaunica.it/en/content/how-it-works

Aktualne informacje i mapa połączeń na poniższych stronach w języku angielskim

http://actv.avmspa.it/en

http://www.wenecja24.info/komunikacja-miejska/tramwaje-wodne

w języku angielskim bardzo dokładna strona z wszelkimi informacjami
http://europeforvisitors.com/venice/articles/vaporetto_routes.htm



Co polecamy dla wybierających się do Wenecji z dziećmi? O tym w następnym wpisie Wenecja z dziećmi.

5/29/2017

Egeskov Slot

Egeskov Slot


Przed wami kolejny z serii wpisów o podróżowaniu po Danii z dziećmi. O tym dlaczego warto zainteresować się Danią jako miejscem na wakacyjną wyprawę z dziećmi przeczytacie tutaj.
O naszej wizycie w Legolandzie możecie przeczytać tutaj. A może chcecie poznać niesamowite miejsce w Danii idealne na całodniową wycieczkę? Poznajcie Egeskov Slot. Tam wprost oddycha się historią...
 

Ponad 1000 opinii (październik 2017) na Trip Advisor i 90% tych, którzy tam byli ocenia to miejsce jako "wspaniałe" i "bardzo dobre." Niewiele jest miejsc, w których dobrze bawić się będą zarówno rodzice z dziećmi, wielbiciele ogrodów i starych, zabytkowych samochodów, poszukiwacze wrażeń jak z Downtown Abbey i fotografowie szukający inspiracji.





Egeskov Slot (czyt.jiskoł slot) to wielka posiadłość z parkami i zadbanymi ogrodami. Jej obecni właściciele zadecydowali o udostępnieniu jej zwiedzającym.Trafiliśmy tam czytając recenzje z Trip Advisor, a ponieważ przejeżdżaliśmy niedaleko zdecydowaliśmy się zaryzykować. I był to strzał w 10! Nasze wrażenia z pewnością zależały również od świetnej, słonecznej pogody, bo Egeskov Slot to przede wszystkim mnóstwo zielonej przestrzeni, przepiękne ogrody, place zabaw, labirynt z żywopłotu, w którym można się zagubić. Z tego wszystkiego skorzystacie pod warunkiem, że nie będzie padać, więc radzimy obserwować prognozy pogody.

wskazówka: by w pełni wykorzystać czas w Egeskov Slot musicie trafić na ładną pogodę.

Kupując bilety możecie dopłacić, by obejrzeć wnętrza oraz miniaturowy pałac królowej Titanii. My zdecydowaliśmy się właśnie na tę opcję.




A może się powspinamy?






Zwiedzanie Egeskov Slot zaczęliśmy....od placów zabaw. Po przejściu bramek nasze dzieciaki od razu zauważyły zjeżdżalnie, wielką piramidę linową w głębi parku i tyrolkę zawieszoną między drzewami i pobiegły eksplorować te nieznane tereny.










Place zabaw Egeskov Slot są oddzielone od siebie zielenią i znajdują się na lewo od bramy głównej. Zostały podzielone na strefy dla młodszych i starszych dzieci. Maluchy mogą pobawić się na niższych konstrukcjach, starsze dzieci mogą się wyszaleć na znacznie wyższym systemie do wspinaczki i na ogromnej pajęczej sieci. Nawet nasz 9-latek fajnie się tam bawił, chociaż w zasadzie wyrósł już z typowych placów zabaw. Dużą zaletą jest to, że place są otoczone zielenią, wysokimi starymi drzewami, są ławki i co najważniejsze nie ma tłumów, a przynajmniej nie było tłumów podczas naszego pobytu (środek lipca).


Ogrody Egeskov Slot

Place zabaw są dla dzieci, a dorośli? Przy pięknej pogodzie spacer po ogrodach Egeskov Slot to wyjątkowe doświadczenie. Nie tylko dlatego, że kwiaty i nasadzenia cieszą oko, ale również dlatego, że ma się wrażenie, że są to ogrody z historią. Ogrody Egeskov, wielokrotnie nagradzane, zdobyły między innymi tytuł Najpiękniejszych Ogrodów Danii.(Havens Dags Pris) Uwielbiam podziwiać i robić zdjęcia takim właśnie ogrodom. Jedynym, co stanowiło pewien zgrzyt był brak fontann, podejrzewałam, że być może trafiliśmy na okres ich renowacji..






Eksplozja fuksji




Podobno jedna z poprzednich właścicielek Egeskov Slot uwielbiała fuksje i dlatego w części ogrodów wydzielone zostało miejsce na przeróżne gatunki tych wymagających kwiatów. Nigdy wcześniej nie widziałam tak ,,wiekowych" fuksji o zdrewniałych łodygach. Trudno w to uwierzyć, ale w ogrodach Egeskov Slot znajduje się 800!! odmian fuksji i wiele z nich ma, bagatela, 50-60 lat, a najstarsza około 90! Jeszcze bardziej zadziwiające jest to, że co roku jesienią fuksje są wykopywane pod koniec września i przechowywane w ogrodach zimowych, a ponownie wracają do gruntu jak ogrodnicy Egeskov Slot mają absolutną pewność, że nie ma ryzyka wystąpienia przymrozków, czyli między 20 maja a 1 czerwca. Robi wrażenie!


Od 2017 roku fuksje zostały przeniesione na nowe bardziej zacienione miejsce, a tam gdzie dotychczas znajdował się Ogród Fuksji został otwarty Ogród Dalii (Dahliahave) gdzie można podziwiać aż 140! odmian tych kwiatów, z których największe mają 30 centymetrową średnicę.


Ciekawostka dotyczy tulipanów. Późną wiosną w Egeskov Slot organizowany jest Bieg po Cebulki (Tulip Run) Gdy przekwitną tulipany, ich cebulki można zdobyć za darmo podczas Tulip Run.



Labirynt z żywopłotu i starodrzewy


W ogrodach Egeskov, tak jak i w wielu innych ogrodach z tamtego okresu, nie mogło zabraknąć labiryntu z żywopłotu. Historyczny labirynt, który ma ponad 100 lat, można obecnie tylko obejrzeć wspinając się na drewniane schodki, co służy ochronie żywopłotów przed rozdeptaniem przez zwiedzających. Aby poznać, czym były ,,labiryntowe" zabawy w Egeskov  stworzono wersję labiryntu specjalnie dla zwiedzających - polecamy!

Dodam tylko, że poruszanie się po labiryncie wcale nie jest takie proste. Nasza 5latka szybko zniknęła mi z oczu za jednym z zakrętów, gdy 10 sekund później skręciłam w tę samą stronę idąc dokładnie za nią już się zgubiłyśmy i , jak to w labiryncie, słyszałyśmy się, ale nie mogłyśmy się spotkać. W efekcie brat wypatrzył ją z drewnianej wieży do nawigowania i udało nam się odnaleźć. Na szczęście prawie nie było ludzi, bo do labiryntu weszliśmy pod koniec zwiedzania, ale radzimy pilnować tych bardzo małych dzieci, które mogą się przestraszyć tym, że mama/tata zniknęli. Dzieci łatwo przechodzą przez "dziury" w żywopłocie, których dorośli mogą nawet nie dostrzec, po czym mogą znaleźć się na zupełnie innej ścieżce niż rodzice.


Oprócz labiryntu w ogrodach Egeskov znajdziecie niesamowicie wysokie żywopłoty, z których najstarsze mają nawet 280 lat - według informacji na oficjalnej stronie.

Muzyczne improwizacje


Jednym z ciekawszych pomysłów w Egeskov Slot są instrumenty umieszczone w "muzycznej" części ogrodów nazwanej Ogrodem Życia (Garden of Life). Dzieci, lub dorośli mogą spróbować swoich sił w tworzeniu melodii, przy czym nawet przy 3, czy 4 osobach grających na różnych instrumentach i zupełnie od siebie niezależnie nie tworzy się muzyczny chaos, a raczej dźwięki przypominające te wydawane przez dzwonki wietrzne..

Downtown Abbey


Egeskov Slot również sprawdzi się przy mniej korzystnej pogodzie. W dawnych stajniach stworzono niesamowitą wystawę eksponatów rodem z serialu Downtown Abbey, od 100letnich wózków dla dzieci po rowery i zabytkowe auta. Wrażenie robi też ogromna kolekcja lalek (najstarsze mają około uwaga: 100lat) oraz zbiór zabawek w szklanych gablotach. Dzieci z reguły nudzą się w muzeach, tutaj natomiast z wielkim zaciekawieniem oglądały zabawki, którymi bawili się ich rówieśnicy 100 lat temu. Oglądając te wszystkie eksponaty ma się wrażenie, że autentycznie były one używane w tej posiadłości i są to tak zwane "przedmioty z duszą."

wskazówka:
zwiedzanie muzeum jest w cenie biletu, zwiedzanie pałacu i wystaw w nim się znajdujących, takich jak wystawa zabawek, możliwe jest przy dopłacie do biletu głównego przy kasie. wszystko o wystawach znajdziecie pod adresem poniżej:

http://egeskov.dk/en/museums-collections

Zdjęcia pałacu Titanii i inne zdjęcia z wnętrz muzeów znajdziecie na tym blogu:

http://marzeniami-malowane.blogspot.com/2014/08/egeskov-slot-cz-ii.html

Dodam tylko, że jest to relacja z 2014 roku. W 2016 w muzeum zabawek nie było wystawy domków dla lalek.

TUTAJ możecie obejrzeć filmik z wnętrz muzeum zabytkowych aut

a TUTAJ filmik, w którym widać labirynt


Domek dla lalek

Dopłacając, około 30DKK dorośli i 20DKK dzieci, przy zakupie biletu możecie obejrzeć wnętrza domu dawnych właścicieli Egeskov Slot. W jednej z sal znajduje się zbudowany specjalnie na życzenie Gwendolen, córki Sira Nevile'a Wilkinsona, imponujący swoim rozmiarem i rozmachem domek dla ... no właśnie kupując bilety poinformowano nas o "dolls' house" czyli domku dla lalek.

Naszej córce pomysł obejrzenia 100-letniego domku dla lalek bardzo się spodobał i w sumie oczekiwaliśmy czegoś w tym rozmiarze. Okazało się, że ten domek to... pałac stworzony dla, uwaga, Titanii, królowej elfów (fairy queen) którą Gwendolen podobno spotkała podczas swoich letnich zabaw w ogrodach Egeskov... Taka jest oficjalna wersja. Przyznam, że dzieci mają wyobraźnię, ale jeszcze większą determinacją i wyobraźnią wykazał się Sir Nevile zlecając konstrukcję owego pałacu dla wróżek. Ukończenie tego dzieła zajęło 15 lat i stanowi dowód na to, że jak się ma pieniądze można spełniać każdą fanaberię. Pałac Titanii dwa razy osobiście podziwiał Hans Christian Andersen, więc...może warto?



Informacje praktyczne

adres: Egeskov Gade 18
5772 Kværndrup

strona www w języku angielskim http://www.egeskov.dk/en
parking
Przed posiadłością znajduje się duży bezpłatny parking od strony bramy głównej Egeskov Slot.

godziny otwarcia w 2017
01.09 - 22.10 10.00 - 17.00 (pałac 11.00 - 17.00)

ceny biletów

dorośli >12lat 190DKK

dzieci 4-12 lat 110DKK

dzieci poniżej 4 lat bez opłat

opiekun osoby na wózku/niepełnosprawnej bez opłat

bilet z dopłatą za zwiedzanie pałacu, w tym sali z mini pałacykiem dla elfów

dorośli 220 DKK

dzieci 130 DKK

informacje odnośnie zakwaterowania

Jeżeli interesuje was zakwaterowanie w pobliżu Egeskov Slot sprawdźcie poniższy link

http://www.egeskov.dk/en/rent-holiday-home-near-egeskov

Wstęp do Egeskov Slot jest wliczony w cenę zakwaterowania.

lub poszukajcie tutaj

http://www.egeskov.dk/en/links

Bezpośrednio przy Egeskov Slot znajduje się również darmowe pole namiotowe, bez udogodnień, a jedynie z dostępną toaletą i łazienką. Za wstęp do łazienek zapłacicie w kasie. Na polu namiotowym możecie zatrzymać się na maksymalnie dwa dni i tylko z namiotem, więc kampery i przyczepy odpadają.

informacje o darmowym polu namiotowym pod adresem poniżej:

http://www.egeskov.dk/en/camping

a na koniec ciekawostka dla wytrwałych!

tutaj znajdziecie jak poprawnie po duńsku wymówić Egeskov Slot



5/18/2017

Nasze podróże z dziećmi: Dania część II

Nasze podróże z dziećmi: Dania część II
Jesteście ciekawi jak wygląda miejsce, gdzie Morze Północne spotyka się z Bałtykiem?Gdzie znajduje się największa w Europie Północnej wędrująca wydma? Popatrzcie na ciąg dalszy naszej trasy po Danii z dziećmi.
Część pierwsza znajduje się TUTAJ

dzień 13

Nationalpark Mols Bjerge
trasy rowerowe

nasza ocena:5

atrakcyjność dla dzieci 4


Rønde

nasza ocena: 3

atrakcyjność dla dzieci 3

dzień 14

Północna Jutlandia: Skagen Grenen
(Przylądek Skagen)

nasza ocena:5

atrakcyjność dla dzieci 5


Copyright © 2016 tu byliśmy , Blogger