""

12/13/2017

Toskania: Camping Valle Gaia

Toskania: Camping Valle Gaia
camping Valle Gaia Tuskany

Rodzina 2+2, auto, przyczepa, kierunek wakacyjny Włochy, a konkretnie Toskania. Naszą trzytygodniową, rodzinną podróż po Italii rozpoczęliśmy od Wenecji (nasze wskazówki odnośnie zwiedzania Wenecji z dziećmi znajdziecie tutaj: Wenecja: informacje praktyczne) Później ruszyliśmy na południe w kierunku Toskanii.

Camping Valle Gaia

Po wielkim molochu jakim był dla nas camping Norcerni Girasole Club, następna nasza miejscówka była miłą odmianą. Camping Valle Gaia, położony trochę na uboczu, około 9 kilometrów od Ceciny, był w rodzaju tych campingów, które podobają się nam najbardziej. 

W Toskanii zamierzaliśmy poszukać słynnych cyprysowych alei i wiejskich krajobrazów znanych z przewodników i filmów. Planowaliśmy przejechać  wzdłuż wybrzeża drogą Strada Regionalle Aurelia, oraz chcieliśmy przede wszystkim zobaczyć Pizę, Sienę i Lukkę.

Camping Valle Gaia bardzo dobrze wpasował się w nasze plany, bo uznaliśmy, że odległość Pizy (61km), Sieny i Lukki od campingu jest dla nas akceptowalna, byśmy mogli zobaczyć te miasta bez przemieszczania się za każdym razem w inne miejsce.

camping Valle Gaia Tuskany
recepcja kempingu Valle Gaia
Gdy dotarliśmy na miejsce, a było to wieczorem, temperatura w cieniu znacząco przekraczała 30 stopni. Nasze dzieci z szybkością światła założyły stroje kąpielowe, obwiesiły się dmuchańcami i pobiegły do basenu. Musiały się spieszyć, bo zostało nam 45 minut do jego zamknięcia. Grunt to dobra motywacja!


camping Valle Gaia Tuskany

11/27/2017

Wenecja: Camping Miramare

Wenecja: Camping Miramare
(aktualizacja sierpień 2019)

Wenecja miała stać się naszym pierwszym przystankiem podczas wakacyjnego road tripu po Włoszech. Gdy przed wyjazdem szukaliśmy campingów w okolicy Wenecji od razu zwróciliśmy uwagę na campingi w okolicach Punta Sabbioni. Powód był prosty - blisko do Wenecji i co równie ważne - taniej niż w Wenecji. 
 
Wybraliśmy Camping Miramare. Dlaczego?
 
Ze względu na bliskość przystanku tramwajów wodnych ( niecały kilometr – 15 minut spaceru, lub szybki dojazd rowerami) 
 
info: O tym dlaczego jest to według nas ważne przeczytacie we wpisie Wenecja z dziećmi.
 
Nie bez znaczenia była też cena. Dzieci od 2 do 10 lat miały tam zniżki, ceny do końca czerwca też były niższe. Podobnie jest i w 2019 - do 06 lipca dorośli: 7,40 euro, dzieci: 2-10 lat 5 euro plus cena za piazzolę 16 euro.
 
Dla porównania na dużym campingu również w okolicy (Marina di Venezia), z bardzo rozbudowanymi basenami i atrakcjami dla dzieci w cenie, koniec czerwca 2019 to już wysoki sezon z ceną za piazzolę dwa razy wyższą (32,50 euro) plus do tego dorośli płacą 13,30 euro, a dzieci od 5 lat w górę płaca 9,60 euro. 
 
Jeżeli jednak w okolicach Wenecji chcielibyście z dziećmi zostać dłużej i szukacie rozbudowanych basenów to warto rzucić okiem na camping Marina di Venezia.
 
 Jak widzicie warto jest dokładnie przestudiować cenniki!
 

plaża w okolicach Wenecji



11/23/2017

Trzy Korony i Droga Pienińska

Trzy Korony i Droga Pienińska

Trzy Korony zobaczycie na niemal każdej pocztówce i w każdym folderze turystycznym z Pienin. Oprócz flisaków spływających Dunajcem, Trzy Korony są tak charakterystyczną atrakcją Pienin, że trudno ją przeoczyć.  Tak naprawdę, Trzy Korony to nazwa szczytu na który składa się pięć położonych obok siebie turni Okrąglicy Płaskiej Skały, Pańskiej Skały, Niżniej Okrąglicy i turni zwanej Nad Ogródki. Na najwyższej z nich Okrąglicy (982 m n.p.m.) zbudowana została metalowa platforma widokowa (z barierkami) mogąca pomieścić 30 osób.





Widok z platformy widokowej na Okrąglicy (Trzy Korony) robi wrażenie, dlatego by w pełni się nim nacieszyć spróbujcie przeanalizować prognozy pogody podczas waszego pobytu tak, by wybrać dzień z najlepszą widocznością. My właśnie tak zrobiliśmy. Prognozy pogody zapowiadały nam piękny, słoneczny dzień z doskonałą widocznością dopiero ostatniego dnia naszego pobytu i właśnie wtedy postanowiliśmy wejść na Okrąglicę (Trzy Korony) a po drodze zobaczyć ruiny Zamku Pienińskiego.

Trzy Korony
Trzy Korony


11/12/2017

Pieniny z dziećmi - wąwóz Homole i Wysoka

Pieniny z dziećmi - wąwóz Homole i Wysoka
Jeżeli wybieracie się z dziećmi w Pieniny koniecznie przeczytajcie ten wpis i skorzystajcie z naszych wskazówek. W październiku ubiegłego roku, korzystając z pięknej pogody, zabraliśmy dzieci (10 i 6 lat) na trzy dni w Pieniny. Pierwszego dnia weszliśmy na Sokolicę. Nasze wrażenia i wskazówki odnośnie wejścia na Sokolicę z dziećmi znajdziecie  TUTAJ. Drugiego dnia wybraliśmy wejście na Wysoką przez Wąwóz Homole. Na poniedziałek zostawiliśmy sobie wejście na platformę widokową na Okrąglicy (szczyt Trzy Korony), nasze wskazówki znajdziecie TUTAJ.

wskazówka: W słoneczne, jesienne weekendy w Pieninach można się spodziewać licznych amatorów górskich wędrówek  z okolic i nie tylko, dlatego jeżeli wybieracie się w Pieniny właśnie na weekend przedłużcie urlop o jeden lub dwa dni. Znajomi, którzy wchodzili w sobotę na Okrąglicę (Trzy Korony) czekali na wejście na platformę widokową 40 minut! W poniedziałek, gdy my tam się udaliśmy, nie było żadnej kolejki.

szczyt Wysoka Pieniny




Dzień drugi

Wąwóz Homole, wejście na Wysoką, zejście niebieskim szlakiem do schroniska na Durowce.
czas przejścia szlaku z dziećmi : 6 godzin (w tym 3 dłuższe przerwy i obiad w schronisku)
początek Wąwóz Homole znajduje się niedaleko wsi Jaworki i tam polecamy zacząć wędrówkę, wracając przez schronisko na Durowce robimy pętęlkę i wracamy na parking.


W niedzielę postanowiliśmy wejść na Wysoką przez wąwóz Homole, który jest jedną z pienińskich atrakcji. Wysoka natomiast jest najwyższym szczytem Pienin (1050 m n.p.m.) należącym do Korony Gór Polski. Jeżeli zabieracie dzieci na Wysoką opowiedzcie im o Koronie Gór Polski, najwyższych szczytach w pasmach górskich na terenie Polski.


wskazówka: W pobliżu wejścia do wąwozu znajduje się duży, płatny parking. Rano w niedzielę około 10.00 nie mieliśmy żadnego problemu z zaparkowaniem.  Koszt pierwszej godziny postoju  to 3zł, każda następna rozpoczęta 2,50zł. (październik 2017)

Wąwóz Homole nie jest długi, z pewnością ma mniej niż 1 kilometr. Na końcu wąwozu dochodzi się do Polany Dubantowskiej. Podobno jest to  bardzo ładny wąwóz, piszę podobno, bo na mnie nie zrobił wrażenia. Być może zimą, lub latem prezentuje się piękniej. W połowie października, w pochmurny dzień cały wydawał się szaro brązowy od gliniastej mokrej ziemi i opadłych liści.



O ile strumienie górskie w Tatrach wyglądają pięknie o każdej porze roku, na tle zieleni drzew (fakt, iglastych) i mchów na licznych kamieniach i głazach, o tyle strumień w wąwozie nie wyglądał zbyt ciekawie (znacznie mniej kamieni, więcej opadłych zbutwiałych liści, gliniasta ziemia, błoto, błoto, błoto)



W zasadzie wąwóz przelecieliśmy migiem, może dlatego, że Gusia szła z dwójką dzieci znajomych, a jak wiadomo dzieci zajęte rozmową, czy zabawą, po górach po prostu śmigają. Mnie na pewno liczne metalowe schodki, dosyć szpetne mostki i błoto na ścieżce powodujące ślizganie się motywowały do jak najszybszego pokonania tego odcinka szlaku.





wskazówka: Bardzo prawdopodobne, że jesienią w wąwozie Homole na ścieżce będzie śliskie błoto. Przydadzą się więc dobre buty, tym bardziej, że wąwozem idzie się lekko pod górkę. Ci którzy podchodzili po błocie pod górę wiedzą, że to niezła ekwilibrystyka. Buty najlepiej by były nieprzemakalne, z nieślizgającymi się podeszwami i by łatwo je było potem wyczyścić, bo zapewniam was, że po przechadzce buty będą oblepione błotem. Dla młodszych dzieci polecam zabranie nieprzemakalnych spodni – w razie potknięcia się, czy upadku zupełnie nie będziecie musieli przejmować się mokrym, ubłoconym ubraniem. Dla starszych dzieci proponuję zabrać do auta dodatkowe spodnie do przebrania się po powrocie.


Na końcu wąwozu wychodzi się na Dubantowską Polanę, na której są drewniane stoły i ławy. Wszyscy zatrzymują się tu, by odpocząć, część idzie dalej, a część wraca tą samą trasą w dół do parkingu.


Wskazówka: Tak jak już wspominałam ważną rzeczą, gdy zabieracie dzieci w góry są „punkty na trasie”  i historie z nimi związane. W wąwozie Homole takim punktem mogą być Kamienne Księgi. Znajdują się one właśnie na polanie na końcu wąwozu. Dzieci z pewnością będą zaciekawione jak one wyglądają, a gdy opowiecie im legendę od razu będą podchodzić dwa razy szybciej!



Za polaną skierowaliśmy się na szlak na Wysoką. Początkowo jest to łatwe podejście, częściowo lekko pod górę i lasem, ścieżka naturalna, bez ułożonych kamieni, czy poręczy. Potem po równym terenie, z przeprawą przez strumień po kamieniach. Wychodzi się na odsłonięte, pagórkowate szczyty, z których są rozległe, aczkolwiek całkiem zwyczajne, panoramy.

 Z pewnością pięknie wyglądają zimą, gdy trzeba przedzierać się przez śnieg, a wokół jest biała cisza. Jesienią podczas naszego wejścia, było jak na typowym, turystycznym  szlaku, ludzie podchodzący grupkami, grupka tu grupka tam.. I to właśnie wydaje się być charakterystyczne dla Pienin: szlaki są w sumie łatwe, tak więc popularne wśród wycieczek szkolnych, rodzinnych i innych.

Końcowy odcinek prowadzący na Wysoką może być wyzwaniem dla osób nieprzygotowanych kondycyjnie. Jest stromo i po błocie, w zasadzie bez poręczy, czy ułożonych kamieni, które mogłyby służyć jako stopnie. Przy wchodzeniu, by się nie poślizgnąć trzeba przytrzymywać się korzeni i uważnie stawiać kroki.



 Nie wiem jak to się dzieje, ale nasze dzieci takie szlaki lubią najbardziej – takie gdzie musisz się trochę podciągać, powspinać, podeprzeć rękami. Dzieci poleciały na górę z mężem tak szybko, że nawet nie wiem jak sobie na tym odcinku radziły. Faktem jest, że były zmordowane na górze i chwilę odpoczywaliśmy na pniach.




Po zejściu z Wysokiej szlak prowadzi lasem przez jakiś czas, zwężając się i rozszerzając do tego stopnia, że wygląda niemal jak alejka w parku. Ten fragment jest łatwy i taki…spacerowy mimo tego, że są różnice wysokości. Z czasem wychodzi się na bardziej odsłonięty teren, las się przerzedza i ukazują się nam ładne panoramy, z widocznymi w oddali Trzema Koronami.Ten odcinek jest bardzo widokowy, łatwy, a ponieważ są to odsłonięte grzbiety nie ma na szlaku błota. Polecamy szczególnie jesienią gdy kolory są przepiękne. W dole możecie zobaczyć dach schroniska i my właśnie tam się udaliśmy. Zejście do schroniska na Duraszce jest bardzo łatwe i wygodne.




Pieniny z dziećmi, zejście z Wysokiej


O schronisku nie będę się wypowiadać, bo wpadliśmy tam tylko coś zjeść. Tak więc w październiku 2017 jeżeli coś nadawało się do jedzenia to były to jedynie pierogi z jagodami/borówkami. Pomidorowa, mimo, że porcja solidna, była fatalna. Tak samo gulasz.

wskazówka: zdarzają się schroniska gdzie możecie założyć, że zjecie coś gorącego i pożywnego. W schronisku na Duraszce spotkało nas rozczarowanie, także zabierzcie więcej prowiantu.

Nasza wycieczka zakończyła się na parkingu, gdzie zostawiliśmy auto. Tak więc w 6 godzin zrobiliśmy pętelkę i to było dla nas optymalne rozwiązanie.

10/23/2017

Pieniny z dziećmi: Sokolica

Pieniny z dziećmi: Sokolica
Pieniny


Gdy wybieraliśmy kierunek na nasz krótki, jesienny wyjazd, braliśmy pod uwagę nie tylko prognozę pogody, ale też i to, czy nasza 6-latka, która nie przepada za długimi, górskimi wędrówkami bez towarzystwa innych dzieci w jej wieku, da radę przejść cały szlak. 

Znaliśmy możliwości Piotrka, bo wędrowaliśmy razem po Tatrach, Bieszczadach i Karkonoszach i wiedzieliśmy, że, gdy zajmie się go ciekawą rozmową i do tego będzie trochę wspinania po kamieniach, to nasz 10latek jest w stanie przejść naprawdę długie szlaki. Nasza 7letnia Gusia, była dla nas wielką niewiadomą.


Szukając w sieci informacji o szlakach odpowiednich dla dzieci, trafiłam na świetną stronę Karola Nienartowicza, www.karolnienartowicz.blog.pl to naprawdę świetne źródło informacji o szlakach w Pieninach. Tam też widzieliśmy bardzo dobre zdjęcia i oczywiście chcieliśmy na własne oczy przekonać się jak naprawdę wyglądają te miejsca. 

Na pierwszy ogień wybraliśmy Sokolicę.

Dzień pierwszy

Krościenko – Czertezik- Czerteź – Sokolica – Szczawnica – Krościenko
u nas około 5 godzin wędrówki z dziećmi (w teorii według wskaźników na szlakach 3h45min)
Po 5 godzinach czekał nas jeszcze powrót busem ze Szczawnicy do Krościenka.

Ile zajęło nam przejście tego szlaku z dwójką dzieci?

Nasze przybliżone czasy przejścia wyglądały tak:

szlak zielony Krościenko - Czertezik/Czerteź(2h)10:30 – 12:30
szlak niebieski Czertezik –Sokolica (1h) 12.30 – 13.30
Sokolica - Szczawnica: zejście z Sokolicy z przeprawą przez Dunajec, do schroniska Orlica w Szczawnicy (2h)14.00 -16.00

wskazówka: Jesienią dzień jest krótszy, starajcie się tak zaplanować trasę, by przed zmrokiem zejść z dziećmi z gór. Optymalnie byłoby trafić do któregoś ze schronisk na krótki odpoczynek i późny obiad/wczesną kolację. Latem, podczas upalnych dni, najlepiej wyruszyć na szlak jak najwcześniej pamiętając o tym, że około 8.00 rano wciąż może być rześko.

Pieniny

Na Sokolicę szliśmy od strony Krościenka przez Czertezik. Samochód zaparkowaliśmy na rynku w Krościenku i stamtąd udaliśmy się na szlak. Szlak zielony na Czertezik (772 m n.p.m.) w teorii, według znacznika na szlaku, zajmuje 1 h 15min. Nam z dziećmi podejście zajęło 2h. Z Czertezika niebieskim szlakiem poszliśmy na Sokolicę (742 m n.p.m.) w teorii ma to zająć 1/2 h nam z dziećmi zajęło 2 razy tyle.

Wskazówka: Na Sokolicę możecie wejść albo od strony Krościenka, albo od strony Szczawnicy. Zaczynając w Szczawnicy zaczniecie od przeprawy łodzią przez Dunajec i będziecie podchodzić niebieskim szlakiem. W sezonie szlak ze Szczawnicy na Sokolicę i z powrotem jest bardzo oblegany przez turystów.

 x


Na znaczniku niedaleko szczytu Sokolicy zauważycie napis: uwaga szlak eksponowany. 
Rzeczywiście na końcowym podejściu musicie liczyć się z czekającą dzieci wspinaczką po stromych fragmentach, ale jest to szlak zabezpieczony poręczami i o ile jest sucho, jest do przejścia z dziećmi. Nasze dzieci, w wieku 6 i 10 lat bez problemu sobie poradziły.

Ciekawostka: Fragment szlaku Czertezik-Sokolica jest częścią słynnej Sokolej Perci utworzonej w 1926 roku i początkowo nazywanej Pienińską Orlą Percią.  

By nie wracać do Krościenka tym samym szlakiem postanowiliśmy zejść z Sokolicy do Szczawnicy i stamtąd busem dojechać na parking w Krościenku.  Zeszliśmy niebieskim, dosyć monotonnym dla dzieci szlakiem w stronę Szczawnicy. Szczegóły znajdziecie w dalszej części wpisu.

Pamiętajcie, by zabrać gotówkę, by zapłacić za przeprawę flisacką przez Dunajec. W 2017 przeprawa była czynna od 10/04/2017 -31/10/2017. Prawdopodobnie w 2018 jest podobnie. Koszt tej krótkiej przeprawy w 2017 to było 3 zł od osoby dorosłej 1,50 dzieci.



Pieniny Sokolica
Szlak na Sokolicę podobał mi się najbardziej ze wszystkich pienińskich szlaków, chyba ze względu na rozległe panoramy ze szczytów. Po wspinaczce przez las wejście na odsłonięty szczyt jest najlepszą nagrodą również dla dzieci.

Na szczycie będziecie mogli zobaczyć jeden z symboli Pienin: ponad 500 letnią sosnę reliktową, która znajduje się na większości pocztówek i folderów turystycznych z tych okolic.

Niestety, od września 2018 sosna już nie wygląda tak, jak na naszym zdjęciu powyżej, bo podmuch z lądującego helikoptera GOPR złamał jej część. Wielka szkoda, bo sosna na szczycie w poprzedniej formie wyglądała bardzo malowniczo. Czytałam, że będą podejmowane próby rekonstrukcji drzewa, ze względu na jego wartość, w końcu sosna ta była tak charakterystyczna dla Pienin, że ciężko sobie wyobrazić Sokolicę bez tego charakterystycznego symbolu.

Który szlak na Sokolicę wybrać: od Krościenka, czy od Szczawnicy?

My wybraliśmy podejście od strony Krościenka i zejście do Szczawnicy. Okazało się, że wybraliśmy bardzo dobrze. Nie było monotonnie ze względu na różnorodność szlaku, po stromych podejściach były łagodniejsze kawałki, łączki, przepłaszczenia, dzieci miały gdzie się wybiegać.

Podejście od strony Szczawnicy jest dobre dla tych z was, którym nie przeszkadzają poręcze przy szlaku. Szlak ze Szczawnicy na Sokolicę to w większość przystosowany szlak z poręczami, schody z poręczami, kamienie z poręczami cały czas pod górę i w lesie. Wydaje mi się, że dzieci wchodząc pod górę po tych schodach, szybciej by się znużyły i zmęczyły, a nas zamęczyłyby pytaniem: Jak długo jeszcze będziemy szli po tych schodach?.

wskazówka: Długie podchodzenie po schodach z poręczami jest mniej ciekawe dla dzieci niż niezobowiązująca ścieżka przez las.

Końcowe podejście na porośnięty lasem szczyt Sokolicy wymaga wspinania się dość stromo po kamieniach ułożonych w formie ,,schodów". Istotną informacją jest też i to, że wejście na szczyt, skąd rozciąga się widok na przełom Dunajca i okoliczne pasma górskie, jest płatne - bilety w budce strażnika przed wejściem na końcową część szlaku, nie da się jej przeoczyć.

Uwaga: od strony Dunajca są zwykłe barierki, ziejące co najmniej metrową dziurą, a zbocze jest niemal pionową skałą także należy szczególnie uważać na dzieci, szczególnie te brykające. Być może w tym roku (2019) coś się zmieniło odnośnie barierek. Jeżeli tak, to podzielcie się info w komentarzu! 

Wskazówka: Sokolica nie jest przyjazną górą, gdy pada, bo o poślizgnięcie się na mokrych kamieniach bardzo łatwo.

Z Sokolicy schodziliśmy niebieskim szlakiem w stronę Szczawnicy. Szlak jest początkowo dość stromy i schodzicie po kamieniach, potem idzie się lasem po szerokich schodach z poręczami, albo bez, ale zawsze po przystosowanej ścieżce. Cały czas w dół, nie ma płaskich łączników.









Na stronach poniżej znajdziecie dobrze opisane i udokumentowane zdjęciami przejście szlakiem

http://kroscienko.pl/turystyka/szlaki-turystyczne/
http://www.krajoznawcy.info.pl/z-kroscienka-na-czertezik-39790
http://tropster.pl/pieniny-sokola-perc
http://gorskazawierucha.pl/pieniny/korony-czertezik-sokolica/

Jeżeli planujecie przejście wąwozem Homole i wejście na Wysoką zajrzycie do drugiej części opisu naszego weekendu w Pieninach TUTAJ
W trzecim i ostatnim wpisie przeczytacie o naszym wejściu z dziećmi na Okrąglicę (szczyt Trzech  Koron).

update:
W Pieninach byliśmy z dziećmi jeszcze raz podczas długiego, majowego weekendu w ubiegłym roku (2018)   TUTAJ znajdziecie informacje o górze Żar, zamkach w Niedzicy i Czorsztynie, o zwiedzaniu zapory w Niedzicy i spływie Dunajcem.

10/06/2017

Wenecja z dziećmi

Wenecja z dziećmi
Wenecja to miasto o wielu twarzach. Jedni, wyjeżdżając, są nią oczarowani, a inni przyrzekają sobie, że już nigdy tam nie wrócą, a miasto jest zdecydowanie przereklamowane...

Miałam mieszane uczucia, czy warto jest zabierać dzieci do Wenecji latem. Wyobraziłam sobie tłumy zwiedzających, ponad 30 stopniowy upał i nas, pośrodku placu świętego Marka, osaczonych przez setki nam podobnych turystów i pomyślałam, że lato to chyba najgorszy okres na zwiedzanie Wenecji z dziećmi..

Mimo tych i innych wątpliwości, dałam się przekonać i ... nie żałuję. Gdy po trzech tygodniach wracaliśmy z Włoch i zapytaliśmy dzieci, co najbardziej im się podobało podczas naszego 3-tygodniowego wyjazdu okazało się, że na pierwszym miejscu dzieciaki wymieniły ... Wenecję! Oczywiście po aquaparku, ale uznałam, że aquaparki i parki rozrywki się nie liczą w tym zestawieniu (he he)

A było w czym wybierać, bo zobaczyliśmy też i malownicze miasteczka Cinque Terre, Pizzę z jej słynną wieżą, Florencję, Sienę, San Gimignano i jezioro Garda.

info: O całej naszej trasie możecie przeczytać tutaj: Nasze podróże z dziećmi: Włochy.



Czy zwiedzanie Wenecji z małym dzieckiem to dobry pomysł? Czy warto przepłynąć po Canale Grande gondolą i ile to kosztuje? Co pokazać starszym dzieciom, czy trzeba mieć plan zwiedzania i czy naprawdę w Wenecji jest tylu turystów?

W tym wpisie podpowiem wam na co zwrócić uwagę przy planowaniu zwiedzania Wenecji z dziećmi.

Po pierwsze: mosty

Pewnie macie jakieś wyobrażenie o tym, jak wygląda najstarsza i najbardziej charakterystyczna część Wenecji. Kanały, gondole, wąskie uliczki, domy na wodzie - te obrazki widzieliście wielokrotnie. Co to tak naprawdę oznacza dla zwiedzających miasto na wodzie z dziećmi?
Otóż poruszanie się po Wenecji jest bardzo specyficzne, bo istotą Wenecji są nie tylko kanały, ale także niezliczone przejścia nad kanałami, czyli większe i mniejsze mostki i równie liczne schodki.

Jeżeli jedziecie do Wenecji z małym dzieckiem, to nie raz będziecie musieli zmierzyć się z tymi mostkami i schodami. Dlatego spacerówka, czy wózek, jeżeli są dla was niezbędne, muszą być jak najlżejsze.

wskazówka: Optymalnym rozwiązaniem jest chusta, lub nosidło, ale są dzieci, które lubią uciąć sobie drzemkę we własnym, osobistym :) wózku. Tak więc musicie postawić na lekkość.
Oczywiście widziałam w Wenecji rodziców przenoszących spacerówki w tłumie przez dwudziesty z kolei mostek, ale myślę, że latem przy 30 kilku stopniowym upale byli równie szczęśliwi jak turyści przedzierający się przez rzekę turystów i pokonujący te mostki z walizami, w których mógłby się zmieścić dorosły człowiek. 
Przy planowaniu zwiedzania Wenecji z małymi dziećmi, nie zapominajcie też o tym, że maluszki po pierwsze, słabo znoszą upały, a po drugie słabo znoszą dużą ilość bodźców przez długi czas. Kierujcie się tym, że czasem mniej znaczy więcej.

Jeżeli wasze dzieci wstają bardzo rano - po prostu wybierzcie się na spacer po Wenecji jak najwcześniej, a później przenieście się na którąś z wysp na przykład na Burano, albo na szeroką plażę na przykład w Punta Sabbioni (Spiaggia di Punta Sabbioni).


Zwiedzanie Wenecji latem ze starszymi dziećmi, takim, które nie potrzebują wózka, czy spacerówki jest znacznie łatwiejsze. Dzieci mają w sobie naturalną ciekawość, a jeśli nigdy wcześniej nie widziały miasta na wodzie, z pewnością im się spodoba.

Musicie jednak wcześniej wspólnie ustalić plan awaryjny na wypadek gdyby się zgubiły, oraz przemyśleć, czy aby na pewno waszym dzieciom spodoba się rajd po galeriach i muzeach, gdy żar leje się z nieba i temperatury w cieniu często przekraczają 30 stopni.


Po drugie: muzea i galerie

Spacerowanie po Wenecji i odkrywanie jej zakamarków, uliczek, mostków jest wystarczająco atrakcyjne, by wasze dzieci się nie nudziły. W końcu to miasto na wodzie - niepodobne do żadnego, które wcześniej widziały.

Dodatkowo, w Wenecji większość głównych atrakcji turystycznych jest ,,po drodze" i nawet bez konkretnego planu zobaczycie większość z nich.

Prawda jest taka, że nawet najbardziej wyjątkowe i cenne wnętrza kościołów i galerii z pewnością przegrają u dzieci w konfrontacji z zabawą na zjeżdżalniach wodnych. Kto chciałby stać w tłumie w kolejce po bilety, gdy można tak fajnie pobawić się na plaży, albo ponurkować w basenie.

Tym bardziej, że małe dzieci oglądające świat z wysokości metra+ są w tłumie w sytuacji, hmm mało komfortowej. Spróbujcie wyobrazić sobie ten las nóg wokół.

wskazówka: jeżeli zależy wam na tym, by w Wenecji zobaczyć też tutejsze muzea i galerie LATEM, musicie zdecydować się na absolutne minimum i rezerwować bilety online.

Po trzecie: wczesna pobudka

Zwiedzanie Wenecji z dziećmi warto jest zacząć wcześnie rano (6.30-7.30) w dzielnicy San Marco. Wszystkie najbardziej znane zabytki Wenecji skupiają się właśnie w tej dzielnicy w okolicach placu Świętego Marka. Dlatego to tam warto zacząć zwiedzanie, zanim plac się zapełni.

Będziecie mieli świetną okazję podziwiać Bazylikę św Marka i pałac Dożów w porannym słońcu, poszukać posągów lwów weneckich nie przedzierając się przez tłumy innych turystów. Nie zapomnijcie też o odnalezieniu Ponte dei Sospiri (Moście Westchnień)

Polecamy wam wjazd windą na dzwonnicę  (Campanilla) przy placu św Marka, najlepiej wcześnie rano po jej otwarciu. Naprawdę warto. Z tarasu widokowego na dzwonnicy zobaczycie panoramę Wenecji, będziecie mogli poobserwować plac św Marka z góry i zrobić ładne zdjęcia Bazyliki św Marka z góry. Taras jest bezpieczny dla dzieci, bo zabezpieczony siatką.

Pamiętajcie, że im wcześniej wybierzecie się na plac św Marka tym szybciej i bez długiego oczekiwania w kolejce, wjedziecie na Campanillę. My ustawiliśmy się na 20 minut przed otwarciem kas. Agusia ganiała gołębie, a ja czekałam w kolejce. W sumie do momentu wejścia do windy (kolejka do kas, kupno biletów) minęło pół godziny. Na dzwonnicę weszliśmy z kilkunastoma innymi osobami. Dużym plusem był brak grup zorganizowanych o tak wczesnej porze.

Akurat trafiliśmy na dodatkową atrakcję w postaci bijących dzwonów tuż nad głowami, nie wiem ile to było decybeli, ale bez zasłoniętych uszu nie można było wytrzymać. Mimo tego polecamy!


wskazówka: duże wycieczki, grupy zorganizowane zazwyczaj około 8.00 -9.00 są wciąż w hotelach na śniadaniach - wykorzystajcie ten fakt i wstańcie wcześnie rano.


Plac św Marka w godzinach porannych
Zwiedzanie Wenecji wcześnie rano to dobry pomysł również dlatego, że latem już około 11.00 przyjemny, rześki poranek zmienia się w skwar trudny do wytrzymania, szczególnie jeżeli macie słabą tolerancję wysokich temperatur. Tłumy i upał to nie najlepsza mieszanka, nie tylko dla dzieci.

Mamy porównanie, bo do Wenecji pierwszego dnia dotarliśmy około 13.00. Zdążyliśmy jeszcze złożyć zamówienie w restauracji przed przerwą na siestę i po lunchu zaczęliśmy nasz spacer po Wenecji. Około 16.00 postanowiliśmy sprawdzić, jak działa komunikacja wodna w Wenecji. Tym bardziej, że dla dzieci było to coś niesamowitego - vaporetto jak autobusy.

wskazówka: jeżeli chcielibyście przepłynąć Canale Grande gondolą, więcej informacji znajdziecie w dalszej części wpisu.

Niestety, upał i ilość turystów dały się dzieciom we znaki i wieczorem postanowiliśmy wrócić na camping. Na następny dzień zaplanowaliśmy wczesne zwiedzanie.  Około 7.00 większość osób podróżująca vaporetto razem z nami to byli miejscowi spieszący się do pracy.

Gdy wysiedliśmy powietrze było jeszcze rześkie, a straganiarze właśnie otwierali swe stoiska. Nieliczni turyści wałęsali się tu i tam i kontrast między tym co zapamiętaliśmy z dnia poprzedniego był olbrzymi. Wcześnie rano zobaczycie Wenecję z zupełnie innej strony.

Wskazówka: Wenecję zwiedzaliśmy i w ciągu dnia i wcześnie rano dzięki 24-godzinnym biletom ACTV. O biletach na tramwaje wodne i poruszaniu się po Wenecji przeczytacie we wpisie  Wenecja praktycznie: tramwaje wodne  Dowiecie się w nim dlaczego warto korzystać z transportu publicznego ACTV, ile kosztują bilety i  czym jest Karta Wenecka.



Po czwarte: Wenecja nocą

Zwiedzanie Wenecji późną nocą ma w sobie coś magicznego. Gdy zapadnie zmrok i muzycy rozpoczną swoje koncerty w restauracjach przy placu świętego Marka, Wenecja rozświetla się tysiącem świateł, które odbijając się w wodzie tworzą niesamowity klimat. 

Niestety przekonał się o tym tylko mąż, bo dzieci były wykończone po całym upalnym dniu spacerowania po mieście. Zresztą nie miałam serca ciągnąć dzieci na spacer po 22.00 z powrotem przewidzianym na 24.00.





Zwiedzanie Wenecji w jeden dzień: podsumowanie


W Wenecji wszystko jest „po drodze,” dodatkowo na budynkach znajdują się wskazówki, w którym kierunku trzeba się udać, by trafić na plac św Marka, czy Most Złotnków (Ponte di Rialto) Odległości nie są duże, a w sezonie rzeka turystów płynie właśnie z placu San Marco do mostu Złotników i z powrotem, dlatego bez problemu znajdziecie główne atrakcje turystyczne. 

Podczas zwiedzania Wenecji w jeden dzień nie możecie pominąć następujących punktów:

Plac św Marka (Zaproponujcie dzieciom szukanie posągów słynnych lwów weneckich)

Pałac Dożów (niemal przy placu św Marka)


Most Westchnień - Ponte dei Sospiri z 1614 roku



Ciekawostka: Most Westchnień łączy wschodnią ścianę Pałacu Dożów z budynkiem więzienia. Jest to most zamknięty i zadaszony, w środku są dwa korytarze. Można go obejrzeć przy okazji zwiedzania Pałcu Dożów. Nazwa Most Westchnień pochodzi od słowa sospiri, czyli smutne westchnienia. Czyje? Oczywiście więźniów prowadzonych tym mostem na salę sądową i spoglądających na Wenecję często po raz ostatni. Taka romantyczna interpretacja..

Most Złotników - Ponte di Rialto 


Campanilla - Punkt widokowy

widok z Campanilli

Canale Grande: gondola, czy vaporetto?

Jeżeli coś warto zrobić w Wenecji, to na pewno zobaczyć miasto z perspektywy kanałów.
Podążając za jedną z internetowych wskazówek zdecydowaliśmy przepłynąć Canale Grande vaporetto linią 1 (wersja ekonomiczna) i szczerze mówiąc to nie wspominam tego najlepiej. 
Być może dlatego, że była to najgorsza możliwa godzina 16-17 i było bardzo tłoczno i gorąco.

Postanowiliśmy zająć miejsce na dziobie i przyznam, że moim zdaniem latem jest to słaby pomysł, chyba, że nie przeszkadza wam mocno grzejące słońce. Tramwaje wodne są w sezonie zatłoczone, na dziobie można zająć tylko miejsca siedzące, które można zliczyć na palcach. Linia numer 1 przepływa cały Canale Grande, niestety zatrzymuje się co chwilę i przyznam, że nie polecam takiej atrakcji w upalne popołudnie.

W wersji droższej zostaje kurs gondolą. Cena rejsu gondolą jest ustalana odgórnie przez miasto, chociaż zdarza się, że nie jest to respektowane.  W 2018 30-minutowa przejażdżka gondolą w ciągu dnia kosztowała 80 euro, a od 19.00 i w nocy do 5.00 rano, 100 euro. 

Przy czym płaci się za gondolę niezależnie, czy płyną 2, 3 osoby, czy jest pełny skład, czyli 6 osób.
Powstałą nawet aplikacja (Kishare), która pozwala łączyć turystów w grupy 6 osobowe, by zmniejszyć koszt takiego rejsu, ale... moim zdaniem może się to sprawdzić w przypadku singli, którzy szukają niskobudżetowych rozwiązań. 

W sumie ile razy w życiu przepłyniecie się gondolą z gondolierem na wyłączność :)?
To trochę tak jak ze spływem w polskich Pieninach po Dunajcu - doświadczenie jednorazowe, a tym samym dobrze jest zadbać o jego jakość.   


wskazówka: latem zdecydowanie nie polecamy korzystania z tramwajów wodnych z dziećmi w godzinach szczytu, jeżeli nie jest to bezwzględnie konieczne.


wskazówka: często gondolierzy którzy mają ostatni kurs do zrobienia oferują zniżki, dlatego jeżeli interesuje was opcja przepłynięcia Canale Grande gondolą to spróbujcie złapać gondolę późnym popołudniem. Nas zaczepił sam gondolier i zachęcał do skorzystania z jego usług za niższą cenę. My zdecydowaliśmy się na transport publiczny.


Wenecja zaskoczyła mnie w bardzo pozytywnym tego słowa znaczeniu, również pod kątem czystości miasta. Przeczytałam i słyszałam od znajomych, że zapach miasta, kanałów szczególnie latem nie jest najprzyjemniejszy.

Okazało się, że w czasie naszego pobytu (koniec czerwca) zupełnie nie wyczuwało się żadnego nieprzyjemnego zapachu wody z kanałów, było czysto, przynajmniej w miejscach uczęszczanych przez turystów. Powiem więcej, miasta, które odwiedziliśmy na północy Włoch były znacznie czystsze niż miasta bardziej na południu (Florencja, czy La Spezia)

Jeżeli poszukujecie kempingu w pobliżu Wenecji, opis tego, na którym się zatrzymaliśmy znajdziecie TUTAJ.


Chcecie wiedzieć kiedy pojawiają się u nas kolejne wpisy o miejscach, które warto odwiedzić z dziećmi? Odsyłam was do obserwowania/polubienia naszej strony na facebooku, tam umieszczam info o nowych wpisach (link w pasku bocznym, lub na dole przy przeglądaniu strony na telefonie)

Jeżeli byliście w Wenecji i chcecie podzielić się swoimi wrażeniami, albo macie jakieś pytania, formularz komentarzy znajdziecie poniżej. 

Aby wasz komentarz nie został potraktowany jak spam, podpiszcie go! Wystarczy imię, lub nick.




Warto przeczytać

Linki do stron o Wenecji, które polecam:

w języku polskim, bardzo dużo informacji, przydatna stronka
http://www.wenecja24.info/

w języku polskim, informacje na temat historii zabytków i miejsc w Wenecji, sporo zdjęć
http://co-warto-zwiedzic-wenecja.blogspot.com/2014/05/plac-sw-marka-w-wenecji-piazza-san-marco.html

w języku polskim, świetne zdjęcia, subiektywnie o rejsach po Canale Grande, co prawda wpis jest z 2014, ale jeżeli chcecie obejrzeć, czego się spodziewać po Canale Grande i jak wygląda Wenecja poza sezonem - wpadnijcie:  
http://www.dalekoniedaleko.pl/rejs-po-canal-grande-atrakcja-taka-sobie/

Wenecja dla turystów w pytaniach i odpowiedziach z amerykańskiej perspektywy (angielski)
http://europeforvisitors.com/venice/faq/general-questions.htm

O tym jak dobrze wybrać hotel jadąc do Wenecji również na tej stronie
http://europeforvisitors.com/venice/venice-warning.htm

Nam się nie przyda, bo jesteśmy niezależni, jeżeli chodzi o noclegi, ale może przyda się Wam!


9/27/2017

Wenecja praktycznie: tramwaje wodne

Wenecja praktycznie: tramwaje wodne
(aktualizacja lipiec 2019) 

Wenecja... To miasto albo się pokocha, albo znienawidzi. Naprawdę. To, jaką twarz Wenecji zobaczycie, zależy głównie od dobrego planowania i pogody.

Wenecję zwiedzaliśmy z dziećmi dwukrotnie, po raz pierwszy pod koniec czerwca dwa lata temu i wtedy Wenecja bardzo nam się spodobała. W tym roku postanowiliśmy jeszcze raz tam wrócić, tym razem w pierwszej połowie lipca.

Początkowo byłam bardzo sceptycznie nastawiona do pomysłu zwiedzania Wenecji z dziećmi latem.
Ostrzegano mnie jak męczące może być zwiedzanie Wenecji właśnie w okresie wakacyjnym, bo za gorąco, za dużo turystów…ale dałam się przekonać, że jednak warto spróbować i całe szczęście.

Poniżej znajdziecie wskazówki, informacje praktyczne i linki do ciekawych stron o Wenecji.
Niestety, stron o Wenecji jest mnóstwo i nie wszędzie znalazłam konkretne, interesujące mnie informacje. W dwóch wpisach zebrałam najistotniejsze informacje, takie, które sama chciałabym przeczytać zanim trafiliśmy do Wenecji.



Gdzie się zatrzymać : campingi koło Wenecji

Na początek krótkie wprowadzenie. Jak wiecie, a może jeszcze nie wiecie, nasze wakacyjne objazdówki z dziećmi mają tę samą formułę: podróżujemy z przyczepą kempingową i zatrzymujemy się na pasujących nam lokalizacyjnie kempingach, najlepiej takich z basenem, placami zabaw i boiskami.

Zdecydowaliśmy się na camping Miramare w Punta Sabbioni.
Być może nazwa Punta Sabbioni nic wam nie mówi, szczególnie jeżeli nigdy nie byliście w Wenecji. Punta Sabbioni to  mała miejscowość na, można tak powiedzieć, przedmieściach Wenecji. Moim zdaniem to idealna baza dla turystów na krótkie wypady do Wenecji, czy na okoliczne wyspy.

Camping Miramare świetnie nam pasował, bo do przystanku tramwajów wodnych (Cavallino –Treporti), które kursowały do Wenecji, mieliśmy jakieś 800 metrów, 5-10 minut rowerem z dziećmi. To tak, jakbym powiedziała: w odległości 800 metrów znajdowała się pętla autobusowa skąd odjeżdżają autobusy we wszystkich kierunkach.

wskazówka: hotel, lub kemping blisko przystanku tramwajów wodnych oznacza, że bez problemu i o dowolnej porze będziecie mogli dostać się w dowolne miejsce w Wenecji. Szukajcie więc kempingów/hoteli w pobliżu stacji tramwajów  wodnych.

Oczywiście liczyło się też i to, że camping nie był drogi i nie obowiązywała na nim minimalna długość pobytu (czasem może to być nawet 5-7 dni).



wskazówka: W pobliżu Punta Sabbioni znajduje się kilka dużych kempingów. Ci z was, którzy podróżują kamperami, czy autem z przyczepą, czy namiotem mają w czym wybierać.
Więcej informacji oraz opis kempingu, na którym się zatrzymaliśmy znajdziecie TUTAJ.



Ponte dei Sospiri Most Westchnień


O co chodzi z tymi tramwajami wodnymi?

Była to moja ( i dzieci) pierwsza wizyta w Wenecji i przyznam, że nie spodziewałam się aż tak rozbudowanego systemu komunikacji wodnej. Nie wiem, dlaczego, ale wydawało mi się, że kanały w Wenecji są atrakcją turystyczną, po której pływają tylko i wyłącznie gondole.

Tymczasem  okazało się, że wszystko tu dzieje się „na wodzie.” Barki zabierają hotelową pościel do pralni, dowożą produkty do lokalnych sklepów i restauracji i zabierają kontenery ze śmieciami. A zamiast samochodów pod domami parkują łodzie.

Jeżeli nigdy wcześniej nie byliście w Wenecji przeeczytajcie to krótkie podsumowanie odnośnie transportu:

- sieć tramwajów wodnych jest dość rozbudowana i odwzorowuje sieć połączeń autobusowych (to takie porównanie dla ułatwienia)
- część tramwajów (po włosku tramwaj wodny= vaporetto) jest „przyspieszona” a część zwykła i te najczęściej wloką się niemiłosiernie
- trakty wodne mogą być bardzo wąskie, lub prowadzić przez szerokie wody Laguny Weneckiej, pływają po nich zarówno tramwaje wodne, barki, motorówki – taksówki wodne no i oczywiście gondole
- przystanki mają swoje nazwy, tramwaje (vaporetto) mają oznaczenia numeryczne
- bilet najtańszy to bilet 75 minutowy (tylko na tramwaje wodne) i kosztuje 7,50 euro;  bardziej opłaca się kupować bilety 24, 42 ,72 godzinne lub kartę Wenecką(Venezia Unica)
- odnośnie transportu bagażu upewnijcie się jakiej wielkości bagaż można przewozić w cenie biletu

Mini przewodnik: jak dotrzeć z Punta Sabbioni do Wenecji?


Dotarcie z Punta Sabbioni na plac św Marka, centralny punkt Wenecji, jest bardzo proste. Wystarczy wybrać połączenie z terminalu promowego Cavallino Treporti do przystanku S.Zaccaria, który znajduje się niedaleko placu  Świętego Marka i Pałacu Dożów.

Niedaleko terminalu Cavallino Treporti jest pętla autobusowa, gdybyście dojeżdżali z bardziej oddalonego kempingu możecie skorzystać właśnie z transportu publicznego. Przy pętli jest też płatny parking dla aut osobowych. Gdy się zapełni wzdłuż drogi są inne prywatne parkingi.


Wskazówka: Przy terminalu Cavallino Treporti jest kilka pomostów. Upewnijcie się, że czekacie na właściwym pomoście/przystanku.

Jeżeli interesuje was tylko jeden przejazd do Wenecji i z powrotem zainteresujcie się Boats Marco Polo http://www.marcopolovenezia.com/

Jeżeli potrzebujecie biletu na kilka przejazdów do Wenecji z możliwością przejazdów na wyspy Burano i Murano zapoznajcie się z ofertą ACTV (transport publiczny) My wybraliśmy transport publiczny ACTV i bilety 24 godzinne.



Boats Marco Polo oferuje rejsy, około 35 minutowe, do Wenecji, co  kosztuje 10 euro (dorośli) i 6 euro dzieci od 4 do 10 lat, dzieci do 4 lat za darmo. Z relacji znajomych, którzy w ubiegłym roku (lipiec 2018) korzystali z Marco Polo Boats wiemy, że kupując bilet macie możliwość wysiąść w Wenecji, pozwiedzać i wrócić rejsem powrotnym.

Rejsy do Wenecji są od 9.00 do 12.30, a powrotne, co mniej więcej godzinę, od 14.00 do 19.00. Przy czym na stronie jest informacja, że godziny rejsów mogą ulec zmianom, co w praktyce oznacza, że nie liczcie na japońską precyzję w kursowaniu tych promów.


Bilety na weneckie tramwaje wodne ACTV

O tym, że warto, zamiast biletów na jednorazowy przejazd na plac świętego Marka kupić bilety 24-godzinne na wenecką komunikację miejską tramwajami wodnymi (ACTV) dowiedzieliśmy się od Polaka spotkanego przy recepcji. Jak to mówią świat jest mały.

Koszt takiej 24-godzinnej karty (20 euro od osoby dorosłej) zwracał się bardzo szybko, bo bilet na jeden przejazd tramwajem wodnym kosztował aż 7,50 euro.(taka sam cena jest i w 2019)

Bilet 24-godzinny obowiązywał na tramwaje wodne dzienne i nocne, na tramwaje płynące na wyspy i na autobusy w granicach Wenecji. Te 24 godziny są liczone od momentu ,,skasowania" czyli uaktywnienia biletu. Po angielsku jest to ticket validation.
Bilety są uaktywniane przy przejściu przez bramki. Dzięki takiemu 24-godzinnemu rozwiązaniu, dwa razy przepłynęliśmy z Cavallino-Treporti do Wenecji i z powrotem, pływaliśmy po Canale Grande, a mąż miał okazję zrobić fajne zdjęcia Wenecji nocą.

Koszt tych przejazdów, (4 przejazdy w obie strony) gdybyśmy kupowali zwykłe bilety wyniósłby co najmniej 60 euro od osoby, a tak za kartę 24 godzinną zapłaciliśmy 20 euro od osoby dorosłej, a ponieważ rozpoczęliśmy zwiedzanie około 12.00 mieliśmy szansę zobaczyć Wenecję i bardzo rano i w nocy. Ważne jest też i to, że dzieci poniżej 6 lat podróżują za darmo, a dzieci starsze za 15 euro (bilet 24-godzinny, nielimitowane przejazdy).


Wskazówka: warto kupić bilet czasowy, w porównaniu do biletu na jeden przejazd ( 7,50 euro). Dzieci poniżej 6 lat za darmo. Bilety i ich możliwe kombinacje są bardzo liczne. Gdy klikniecie  w zakładkę public transport na tej stronie

http://www.veneziaunica.it/en/e-commerce/services

dowiecie się jakie są aktualne ceny biletów.

Również bezpośrednio pod tym adresem http://actv.avmspa.it/en/node/775 możecie dokładnie zapoznać się z cennikiem ACTV zarówno na autobusy jak i na vaporetti. (w języku angielskim)


Cennik z czerwca 2019 

1 dniowy bilet 24h 20 euro (ACTV Public Transport Services czyli vaporetto i autobusy)
2 dniowy czyli 48h 30 euro
3dniowy 72h 40 euro
7dniowy 60euro

Jeżeli planujecie zatrzymać się w Wenecji na dłużej niż jeden dzień, może was zainteresuje specjalny bilet 3-dniowy (72h) na ACTV w bardzo atrakcyjnej cenie 28 euro. Jest jednak kilka warunków.

Nie jest to bilet dla wszystkich, a jedynie dla dzieci od 6 roku i młodych ludzi do 29 roku życia. Rolling Venice Pack działa tylko jeżeli kupicie kartę Rolling Venice za 6 euro. Ta karta, oprócz zniżki na przejazdy, daje wam możliwość innych zniżek na przykład w niektórych muzeach, kawiarniach, czy sklepach. Kartę Rolling Venice można kupić online, albo w punktach Venecia Unica.

Więcej informacji tutaj Rolling Venice Card

Słów kilka o Venecia Unica , czyli Karcie Weneckiej



Jeżeli planujecie dużo więcej zwiedzania możecie  zainteresować się informacjami ze strony www.veneziaunica.it.

Do wyboru do koloru. Karta Srebrna, Złota lub Platinium, albo same wstępy do muzeów, jak sobie wybierzecie. Kartę dopasowujecie do swoich potrzeb, opłacacie online i voila wchodzicie bez czekania w kolejkach po bilety.

Linki do stron z informacjami o Wenecji

Wszystko o karcie Weneckiej, która obejmuje również transport przeczytacie tu
http://www.veneziaunica.it/en/content/how-it-works

Aktualne informacje i mapa połączeń na poniższych stronach w języku angielskim

http://actv.avmspa.it/en

http://www.wenecja24.info/komunikacja-miejska/tramwaje-wodne

w języku angielskim bardzo dokładna strona z wszelkimi informacjami
http://europeforvisitors.com/venice/articles/vaporetto_routes.htm


Chcecie wiedzieć kiedy pojawi się kolejny wpis? Odsyłam was do obserwowania/polubienia naszej strony na facebooku, tam umieszczam info o nowych wpisach (link w pasku bocznym, lub na dole przy przeglądaniu strony na telefonie)

Jeżeli byliście w tych samych miejscach i chcecie podzielić się swoimi wrażeniami, albo macie jakieś pytania, formularz komentarzy znajdziecie poniżej. 

Aby wasz komentarz nie został potraktowany jak spam, podpiszcie go! Wystarczy imię, lub nick.



5/29/2017

Egeskov Slot

Egeskov Slot


Przed wami kolejny z serii wpisów o podróżowaniu po Danii z dziećmi. O tym dlaczego warto zainteresować się Danią jako miejscem na wakacyjną wyprawę z dziećmi przeczytacie tutaj.
O naszej wizycie w Legolandzie możecie przeczytać tutaj. A może chcecie poznać niesamowite miejsce w Danii idealne na całodniową wycieczkę? Poznajcie Egeskov Slot. Tam wprost oddycha się historią...
 

Ponad 1000 opinii (październik 2017) na Trip Advisor i 90% tych, którzy tam byli ocenia to miejsce jako "wspaniałe" i "bardzo dobre." Niewiele jest miejsc, w których dobrze bawić się będą zarówno rodzice z dziećmi, wielbiciele ogrodów i starych, zabytkowych samochodów, poszukiwacze wrażeń jak z Downtown Abbey i fotografowie szukający inspiracji.





Egeskov Slot (czyt.jiskoł slot) to wielka posiadłość z parkami i zadbanymi ogrodami. Jej obecni właściciele zadecydowali o udostępnieniu jej zwiedzającym.Trafiliśmy tam czytając recenzje z Trip Advisor, a ponieważ przejeżdżaliśmy niedaleko zdecydowaliśmy się zaryzykować. I był to strzał w 10! Nasze wrażenia z pewnością zależały również od świetnej, słonecznej pogody, bo Egeskov Slot to przede wszystkim mnóstwo zielonej przestrzeni, przepiękne ogrody, place zabaw, labirynt z żywopłotu, w którym można się zagubić. Z tego wszystkiego skorzystacie pod warunkiem, że nie będzie padać, więc radzimy obserwować prognozy pogody.

wskazówka: by w pełni wykorzystać czas w Egeskov Slot musicie trafić na ładną pogodę.

Kupując bilety możecie dopłacić, by obejrzeć wnętrza oraz miniaturowy pałac królowej Titanii. My zdecydowaliśmy się właśnie na tę opcję.




A może się powspinamy?






Zwiedzanie Egeskov Slot zaczęliśmy....od placów zabaw. Po przejściu bramek nasze dzieciaki od razu zauważyły zjeżdżalnie, wielką piramidę linową w głębi parku i tyrolkę zawieszoną między drzewami i pobiegły eksplorować te nieznane tereny.










Place zabaw Egeskov Slot są oddzielone od siebie zielenią i znajdują się na lewo od bramy głównej. Zostały podzielone na strefy dla młodszych i starszych dzieci. Maluchy mogą pobawić się na niższych konstrukcjach, starsze dzieci mogą się wyszaleć na znacznie wyższym systemie do wspinaczki i na ogromnej pajęczej sieci. Nawet nasz 9-latek fajnie się tam bawił, chociaż w zasadzie wyrósł już z typowych placów zabaw. Dużą zaletą jest to, że place są otoczone zielenią, wysokimi starymi drzewami, są ławki i co najważniejsze nie ma tłumów, a przynajmniej nie było tłumów podczas naszego pobytu (środek lipca).


Ogrody Egeskov Slot

Place zabaw są dla dzieci, a dorośli? Przy pięknej pogodzie spacer po ogrodach Egeskov Slot to wyjątkowe doświadczenie. Nie tylko dlatego, że kwiaty i nasadzenia cieszą oko, ale również dlatego, że ma się wrażenie, że są to ogrody z historią. Ogrody Egeskov, wielokrotnie nagradzane, zdobyły między innymi tytuł Najpiękniejszych Ogrodów Danii.(Havens Dags Pris) Uwielbiam podziwiać i robić zdjęcia takim właśnie ogrodom. Jedynym, co stanowiło pewien zgrzyt był brak fontann, podejrzewałam, że być może trafiliśmy na okres ich renowacji..






Eksplozja fuksji




Podobno jedna z poprzednich właścicielek Egeskov Slot uwielbiała fuksje i dlatego w części ogrodów wydzielone zostało miejsce na przeróżne gatunki tych wymagających kwiatów. Nigdy wcześniej nie widziałam tak ,,wiekowych" fuksji o zdrewniałych łodygach. Trudno w to uwierzyć, ale w ogrodach Egeskov Slot znajduje się 800!! odmian fuksji i wiele z nich ma, bagatela, 50-60 lat, a najstarsza około 90! Jeszcze bardziej zadziwiające jest to, że co roku jesienią fuksje są wykopywane pod koniec września i przechowywane w ogrodach zimowych, a ponownie wracają do gruntu jak ogrodnicy Egeskov Slot mają absolutną pewność, że nie ma ryzyka wystąpienia przymrozków, czyli między 20 maja a 1 czerwca. Robi wrażenie!


Od 2017 roku fuksje zostały przeniesione na nowe bardziej zacienione miejsce, a tam gdzie dotychczas znajdował się Ogród Fuksji został otwarty Ogród Dalii (Dahliahave) gdzie można podziwiać aż 140! odmian tych kwiatów, z których największe mają 30 centymetrową średnicę.


Ciekawostka dotyczy tulipanów. Późną wiosną w Egeskov Slot organizowany jest Bieg po Cebulki (Tulip Run) Gdy przekwitną tulipany, ich cebulki można zdobyć za darmo podczas Tulip Run.



Labirynt z żywopłotu i starodrzewy


W ogrodach Egeskov, tak jak i w wielu innych ogrodach z tamtego okresu, nie mogło zabraknąć labiryntu z żywopłotu. Historyczny labirynt, który ma ponad 100 lat, można obecnie tylko obejrzeć wspinając się na drewniane schodki, co służy ochronie żywopłotów przed rozdeptaniem przez zwiedzających. Aby poznać, czym były ,,labiryntowe" zabawy w Egeskov  stworzono wersję labiryntu specjalnie dla zwiedzających - polecamy!

Dodam tylko, że poruszanie się po labiryncie wcale nie jest takie proste. Nasza 5latka szybko zniknęła mi z oczu za jednym z zakrętów, gdy 10 sekund później skręciłam w tę samą stronę idąc dokładnie za nią już się zgubiłyśmy i , jak to w labiryncie, słyszałyśmy się, ale nie mogłyśmy się spotkać. W efekcie brat wypatrzył ją z drewnianej wieży do nawigowania i udało nam się odnaleźć. Na szczęście prawie nie było ludzi, bo do labiryntu weszliśmy pod koniec zwiedzania, ale radzimy pilnować tych bardzo małych dzieci, które mogą się przestraszyć tym, że mama/tata zniknęli. Dzieci łatwo przechodzą przez "dziury" w żywopłocie, których dorośli mogą nawet nie dostrzec, po czym mogą znaleźć się na zupełnie innej ścieżce niż rodzice.


Oprócz labiryntu w ogrodach Egeskov znajdziecie niesamowicie wysokie żywopłoty, z których najstarsze mają nawet 280 lat - według informacji na oficjalnej stronie.

Muzyczne improwizacje


Jednym z ciekawszych pomysłów w Egeskov Slot są instrumenty umieszczone w "muzycznej" części ogrodów nazwanej Ogrodem Życia (Garden of Life). Dzieci, lub dorośli mogą spróbować swoich sił w tworzeniu melodii, przy czym nawet przy 3, czy 4 osobach grających na różnych instrumentach i zupełnie od siebie niezależnie nie tworzy się muzyczny chaos, a raczej dźwięki przypominające te wydawane przez dzwonki wietrzne..

Downtown Abbey


Egeskov Slot również sprawdzi się przy mniej korzystnej pogodzie. W dawnych stajniach stworzono niesamowitą wystawę eksponatów rodem z serialu Downtown Abbey, od 100letnich wózków dla dzieci po rowery i zabytkowe auta. Wrażenie robi też ogromna kolekcja lalek (najstarsze mają około uwaga: 100lat) oraz zbiór zabawek w szklanych gablotach. Dzieci z reguły nudzą się w muzeach, tutaj natomiast z wielkim zaciekawieniem oglądały zabawki, którymi bawili się ich rówieśnicy 100 lat temu. Oglądając te wszystkie eksponaty ma się wrażenie, że autentycznie były one używane w tej posiadłości i są to tak zwane "przedmioty z duszą."

wskazówka:
zwiedzanie muzeum jest w cenie biletu, zwiedzanie pałacu i wystaw w nim się znajdujących, takich jak wystawa zabawek, możliwe jest przy dopłacie do biletu głównego przy kasie. wszystko o wystawach znajdziecie pod adresem poniżej:

http://egeskov.dk/en/museums-collections

Zdjęcia pałacu Titanii i inne zdjęcia z wnętrz muzeów znajdziecie na tym blogu:

http://marzeniami-malowane.blogspot.com/2014/08/egeskov-slot-cz-ii.html

Dodam tylko, że jest to relacja z 2014 roku. W 2016 w muzeum zabawek nie było wystawy domków dla lalek.

TUTAJ możecie obejrzeć filmik z wnętrz muzeum zabytkowych aut

a TUTAJ filmik, w którym widać labirynt


Domek dla lalek

Dopłacając, około 30DKK dorośli i 20DKK dzieci, przy zakupie biletu możecie obejrzeć wnętrza domu dawnych właścicieli Egeskov Slot. W jednej z sal znajduje się zbudowany specjalnie na życzenie Gwendolen, córki Sira Nevile'a Wilkinsona, imponujący swoim rozmiarem i rozmachem domek dla ... no właśnie kupując bilety poinformowano nas o "dolls' house" czyli domku dla lalek.

Naszej córce pomysł obejrzenia 100-letniego domku dla lalek bardzo się spodobał i w sumie oczekiwaliśmy czegoś w tym rozmiarze. Okazało się, że ten domek to... pałac stworzony dla, uwaga, Titanii, królowej elfów (fairy queen) którą Gwendolen podobno spotkała podczas swoich letnich zabaw w ogrodach Egeskov... Taka jest oficjalna wersja. Przyznam, że dzieci mają wyobraźnię, ale jeszcze większą determinacją i wyobraźnią wykazał się Sir Nevile zlecając konstrukcję owego pałacu dla wróżek. Ukończenie tego dzieła zajęło 15 lat i stanowi dowód na to, że jak się ma pieniądze można spełniać każdą fanaberię. Pałac Titanii dwa razy osobiście podziwiał Hans Christian Andersen, więc...może warto?



Informacje praktyczne

adres: Egeskov Gade 18
5772 Kværndrup

strona www w języku angielskim http://www.egeskov.dk/en
parking
Przed posiadłością znajduje się duży bezpłatny parking od strony bramy głównej Egeskov Slot.

godziny otwarcia w 2017
01.09 - 22.10 10.00 - 17.00 (pałac 11.00 - 17.00)

ceny biletów

dorośli >12lat 190DKK

dzieci 4-12 lat 110DKK

dzieci poniżej 4 lat bez opłat

opiekun osoby na wózku/niepełnosprawnej bez opłat

bilet z dopłatą za zwiedzanie pałacu, w tym sali z mini pałacykiem dla elfów

dorośli 220 DKK

dzieci 130 DKK

informacje odnośnie zakwaterowania

Jeżeli interesuje was zakwaterowanie w pobliżu Egeskov Slot sprawdźcie poniższy link

http://www.egeskov.dk/en/rent-holiday-home-near-egeskov

Wstęp do Egeskov Slot jest wliczony w cenę zakwaterowania.

lub poszukajcie tutaj

http://www.egeskov.dk/en/links

Bezpośrednio przy Egeskov Slot znajduje się również darmowe pole namiotowe, bez udogodnień, a jedynie z dostępną toaletą i łazienką. Za wstęp do łazienek zapłacicie w kasie. Na polu namiotowym możecie zatrzymać się na maksymalnie dwa dni i tylko z namiotem, więc kampery i przyczepy odpadają.

informacje o darmowym polu namiotowym pod adresem poniżej:

http://www.egeskov.dk/en/camping

a na koniec ciekawostka dla wytrwałych!

tutaj znajdziecie jak poprawnie po duńsku wymówić Egeskov Slot



5/18/2017

Nasze podróże z dziećmi: Dania część II

Nasze podróże z dziećmi: Dania część II
Jesteście ciekawi jak wygląda miejsce, gdzie Morze Północne spotyka się z Bałtykiem?Gdzie znajduje się największa w Europie Północnej wędrująca wydma? Popatrzcie na ciąg dalszy naszej trasy po Danii z dziećmi.
Część pierwsza znajduje się TUTAJ

dzień 13

Nationalpark Mols Bjerge
trasy rowerowe

nasza ocena:5

atrakcyjność dla dzieci 4


Rønde

nasza ocena: 3

atrakcyjność dla dzieci 3

dzień 14

Północna Jutlandia: Skagen Grenen
(Przylądek Skagen)

nasza ocena:5

atrakcyjność dla dzieci 5


Copyright © 2016 tu byliśmy , Blogger