""

6/05/2018

Pieniny: Niedzica, Czorsztyn, góra Żar i spływ Dunajcem


Jeżeli wybieracie się w Pieniny na weekend, czy dłuższy urlop i nie planujecie całodziennych wycieczek po górskich szlakach mam dla was kilka podpowiedzi, jak możecie spędzić czas z dziećmi.  Mimo, że często wyjazd w góry kojarzy się właśnie z wędrowaniem po szlakach jest sporo osób, które nie mogą, lub nie chcą wyruszać na całodzienne wędrówki po górach z różnych powodów.

Z tego wpisu, dowiecie się jakie atrakcje w Pieninach polecamy, gdy wędrówka po szlaku nie wchodzi w grę. Przeczytacie o tym, czy warto zwiedzić elektrownię wodną na zaporze w Niedzicy, kiedy zobaczyć zamek Dunajec i ruiny w Czorsztynie, jak wygląda spływ Dunajcem i jaki samochód wisi między drzewami w parku linowym.


zamek Dunajec w Niedzicy

Powtórka z rozrywki? Pieniny wiosną

Parę miesięcy temu, jesienią, wybraliśmy się właśnie w Pieniny i szczerze mówiąc nie spodziewaliśmy się, że tak szybko znowu tam zawitamy.  Jednak prognozy pogody na długi majowy weekend nie pozostawiały nam wątpliwości: Pieniny, Bieszczady, albo deszcz. I tak wybraliśmy Niedzicę.

Zastanawialiśmy się,  co jeszcze będziemy mogli zobaczyć w Pieninach i na jakie szlaki udać się z dziećmi i jak ugryźć te Pieniny z drugiej strony, tak , by nie chodzić po swoich jesiennych śladach.

Wskazówka: Gdy szukacie pomysłów na górskie wycieczki rzućcie okiem na bardzo szczegółowe opisy szlaków w Pieninach, które przeszliśmy z dziećmi jesienią (Sokolica, Trzy Korony, Wysoka przez wąwóz Homole) linki do nich znajdziecie na dole wpisu.

Na pierwszy ogień: zapora w Niedzicy

Do Niedzicy dojechaliśmy około 11.00, za późno, by wychodzić na szlak i dlatego pierwszy dzień postanowiliśmy wykorzystać na obejrzenie lokalnych atrakcji turystycznych. I tak trafiliśmy na zaporę.

Nie da się jej przeoczyć. Według Wikipedii to najwyższa w Polsce zapora ziemna z centralnym uszczelnieniem glinowym. Jej wysokość to 56 m, a długość 404 m. Już sam spacer po takiej zaporze to dla dzieci niemała atrakcja i pewnie co drugie dziecko będzie głośno zastanawiać się, czy ta zapora może nagle,,pęknąć” i co się wtedy stanie.

zwiedzanie zapory w Niedzicy



Zapora jest miejscem spacerów niemal wszystkich turystów przyjeżdżających do Niedzicy. Podczas spaceru po zaporze natkniecie się na mierzący 34 metry obraz Moc Żywiołów. Przekonacie się jak umiejętne użycie cieniowania i koloru tworzy efekt trójwymiaru.

Spacer po zaporze w Niedzicy to jedno, ale zejście pod zaporę, by zobaczyć jak działa elektrownia wodna to już zupełnie inna historia. Informacje o tym, że w ogóle zwiedzanie elektrowni wodnej jest możliwe znalazłam na stronie www.niedzica.pl.

Przyznam, że pomysł ten wzbudził we mnie mieszane uczucia. Niezbyt interesują mnie techniczne szczegóły działania elektrowni i nie lubię ciemnych miejsc, chodzenia po schodach i korytarzy pod ziemią, ale cóż… pomyślałam, że sprawdzę, czy warto. Tym bardziej, że reszta rodziny przyklasnęła temu pomysłowi.


Zwiedzanie elektrowni wodnej w Niedzicy

Teoretycznie aby  zwiedzić elektrownię wodną musicie  mieć rezerwację na kilka dni przed planowanym zwiedzaniem. Dodatkowo grupa zwiedzających ma liczyć co najmniej 10 osób.

Warto dopytać o możliwość dołączenia do większej grupy, która będzie zwiedzać elektrownię. Zadzwoniłam z pytaniem o 11.00 i po dwóch godzinach dostaliśmy propozycję wejścia na 15.00.
Finalnie grupa zwiedzających liczyła około 20 osób.

Wskazówka: dodatkowe informacje i rezerwacje uzyskacie pod numerem telefonu: 519 337 106 od poniedziałku do piątku w godzinach od 9:00 do 15:00  Musicie zgłosić się do centrum informacji (okrągły budynek) przy zaporze, na 15 minut wcześniej, by opłacić bilety i podać swoje dane do spisania. Cena biletu na podstawowy wariant zwiedzania 13zł.




Zwiedzanie elektrowni w wersji, którą zrobiliśmy to około 45 minut do godziny, jest trochę chodzenia po schodach.  Czy warto?

Mam mieszane uczucia odnośnie tej atrakcji. Myślałam, że będzie się tam coś działo : obsługa przy pracy, migające diody, hałas turbin. Zastały nas ciche szmery w wielkiej hali, spokój i nasz przewodnik. Okazało się, że obsługa elektrowni to parę osób, a o 15.00 elektrownia już nie pracowała (stąd ta cisza), bo zmieniła się taryfa i po prostu mniej opłacało się sprzedawanie prądu.

Wizyta w elektrowni może spodobać się umysłom ścisłym – zwiedzanie bardzo podobało się naszemu synowi (11lat) i oczywiście mojemu mężowi (po Politechnice;).

Jeżeli jednak wasze dzieci niekoniecznie zaciekawią informacje, w których padają słowa takie jak turbiny, generatory i jeżeli niekoniecznie odnajdą się słuchając wykładu w stylu:
 ,,Zbiornik czorsztyński powstał w celu obniżenia kulminacji powodziowych i zwiększenia przepływów minimalnych w Dunajcu i Wiśle, a także wykorzystania energetycznego potencjału wody” 

to nie polecam.

Nasza córka raczej się nudziła i interesowało ją wyłącznie wyzwanie typu: kto jest odważny i usiądzie na tej oto pokrywie - może nie porazi go prąd? Agusia (nasza córka): JA, ja! Albo Proszę uważać, bo można się tym smarem ubrudzić. Agusia – już palec w smarze, bo ...chciała sprawdzić, czy rzeczywiście jak lekko dotknie to też się ubrudzi…Samo życie.

Podczas zwiedzania usłyszycie między innymi ,,wykład” o historii budowy zapory i elektrowni, obejrzycie czarno białe zdjęcia z czasów jej budowy, dowiecie się, jak działa elektrownia, oraz jaki związek ma zapora z flisakami na Dunajcu.

Wskazówka: Ogólne zwiedzanie elektrowni – grupa min 10 osób max do 40 osób – trasa obejmuje: wewnętrzny balkon widokowy oraz halę maszyn – (po przejściu korytarza wychodzicie na balkon, czyli zwykły korytarz z barierką nad dużą halą, potem schodzicie po schodach na halę, czyli tzw poziom technologiczny elektrowni ( poziom pokrywy turbiny) Zamiennie może być wejście na taras widokowy na Jezioro Sromowieckie (poziom suwnicy wody dolnej); czas ok 1 godz 13zł od osoby (dorośli i dzieci)

Mimo szczerych chęci przewodnika, by zainteresować dzieci - nie polecam tej atrakcji dla młodszych dzieci. Język jest zbyt abstrakcyjny i techniczny i niewiele jest tam ciekawostek dla mniejszych dzieci.

Wskazówka: parking wjazd od strony ronda, lub parking pod zamkiem w Niedzicy (10zł cały dzień) ale wówczas musicie pokonać dłuuuugie schody.


Zamek w Niedzicy, czyli zamek Dunajec

(podjeżdżamy autem do bramy głównej zamku w Niedzicy)
Ja: Przeczytałam, że zamek w poniedziałki jest zamknięty.
Mąż: To nic. Mamy jeszcze parę godzin do 15.00 (zwiedzanie zapory)  pokręcimy się  wokół zamku.
Ja: Może rzeczywiście coś jest jednak otwarte, w końcu jest majowy weekend, no a na stronie mogli tego nie poprawić…  w sumie jest sporo ludzi...
może masz rację…może jest chociaż jakiś park…
 

Nie, parku nie ma. Przynajmniej my go nie odnaleźliśmy. Część osób spaceruje w dół do przystani i przechadza się nad brzegiem jeziora, dzieci rzucają kamyki, a dorośli czekają na rejs statkiem wycieczkowym.

Czy warto zatem zwiedzić zamek w Niedzicy? Niestety był poniedziałek i…rzeczywiście mimo długiego majowego weekendu i tłumów chętnych do zwiedzania muzeum było zamknięte. Być może w sezonie letnim muzeum jest otwarte również w poniedziałki.

zamek Dunajec castle in Niedzica


Patrząc jednak na ceny biletów i na rozmiar zamku zastanawiam się, czy warto byłoby płacić aż 66zł za bilety dla naszej rodziny.  Cóż, weszliśmy jedynie na mały wewnętrzny dziedziniec. Przynajmniej za darmo.

Zamek w Niedzicy jest bardzo dobrze zachowany i chociaż jest też dość mały to prezentuje się bardzo dobrze. Gorzej z terenem wokół zamku, który jest w większości wypełniony zaparkowanymi samochodami, a przed bramą, wzdłuż ulicy postawiono kilka straganów ze wszystkim, czyli klasyczne mydło i powidło. Ogólnie nic ciekawego.

A można by było ciekawie odrestaurować teren, w sezonie zatrudnić sokolnika, kowala, zrobić stragan płatnerza gdzie dzieci mogłyby przymierzyć kolczugę, czy potrzymać kopię, czy miecz..

Ciekawostka: Czy wiecie, że zamek Dunajec w Niedzicy był miejscem, gdzie nakręcono sceny do kilku filmów, na przykład Janosika, czy Wakacji z duchami. Myślę, że przed zwiedzaniem zamku możecie zaproponować dzieciakom obejrzenie tego oldskulowego serialu: 7 odcinków po około 30minut, rok produkcji 1970, więc dla dzieci do naprawdę historia ;) Tym bardziej, że akcja dzieje się w tych zamierzchłych czasach bez smartfonów, tabletów i internetu.

Z zamkiem wiąże się też legenda o białej damie i to chyba najbardziej spodobało się dzieciom – zamek, duchy, biała dama i podobne klimaty - więc się przygotujcie!

Zamek w Niedzicy: informacje praktyczne

zwiedzanie zamku Dunajec w Niedzicy od wtorku do niedzieli.
od 01.05 do 30.09  9:00 - 19:00 (ostatnie wejście o godzinie 18.30)
od 01.10 do 30.04 w godzinach 9:00 - 16:00 (z wyjątkiem poniedziałków)

ceny biletów
ZAMEK + WOZOWNIA
- bilet ulgowy - 14,00 zł.
- bilet normalny - 19,00 zł.
SPICHLERZ ( V - IX) - 5,00 zł

Pod zamkiem znajduje się płatny parking (10zł jednorazowa opłata, maj 2018).

Więcej informacji http://www.pieniny.com/pl/io190/zamek-niedzica
http://www.niedzica.pl/39-Zamek_Dunajec_w_Niedzicy


Zamek w Czorsztynie

Co dwa zamki to nie jeden, tak więc postanowiliśmy również obejrzeć ruiny zamku w Czorsztynie. Do przeprawy stateczkiem przez jezioro Czorsztyńskie można dojść ścieżką z parkingu przy zamku w Niedzicy. Nad brzegiem jeziora jest kilka punktów gastronomicznych w stylu: ,,plastikowe tacki, frytki, kiełbaski i piwo” Są stoliki pod parasolami i kasa, gdzie można kupić bilety na rejs do zamku Czorsztyńskiego, lub rejs po jeziorze.





My zdecydowaliśmy się na rejs do ruin zamku. Można też dojechać do Czorsztyna autem. Z przystani po drugiej stronie macie około 10 minut do ruin zamku, na początku wąską asfaltową drogą, a później ścieżką przez las, która lekko pnie się pod górę. Jeżeli macie spacerówkę, czy wózek to będziecie ją musieli przenieść.

ścieżka do ruin zamku w Czorsztynie


Ruiny zamku w Czorsztynie w maju były w trakcie hmm renowacji i , sądząc po polskim tempie prac tego typu, jeszcze przez kilka ładnych miesięcy będzie tam stała taczka, betoniarka, a obok leżały materiały budowlane.



Mimo tych mało ciekawych dodatków zamek w Czorsztynie moim zdaniem ma swój urok.





Fakt nie jest duży, ale ma duży potencjał. Gdy ciekawie zorganizuje się część do zwiedzania i wyposaży w interaktywne eksponaty może być to w przyszłości jedno z ciekawszych miejsc dla dzieci. Na razie można było tylko sprawdzić jak to jest być zakutym w dyby - jeden egzemplarz jest udostępniony dla zwiedzających.

Poszczególne miejsca w zamku opisane są już na tabliczkach i w maju była otwarta jedna ekspozycja – zdjęcia w sepii i oczywiście historia zapory w tle.



Zamek w Czorsztynie: informacje praktyczne:

By kupić bilety kierujcie się do wejścia do zamku - kasa znajduje się wewnątrz, w budce z pamiątkami.
Zwiedzanie od maja do 30 września 9.00-18.00
Od 01 października do końca kwietnia 10.00-15.00

ceny biletów
Bilet zwykły 6zł, ulgowy 3zł (emeryci i renciści również), dzieci do lat 7 – za darmo

Sporo informacji o historii zamku znajdziecie na stronie http://www.pieniny.com/pl/io191/zamek-czorsztyn

Spływ Dunajcem

Jedną z największych atrakcji Pienin jest spływ Dunajcem. To bardzo dobry pomysł w upalny, letni dzień. No, ale cóż my mieliśmy pecha, bo mniej więcej w połowie naszego spływu zaczęło mocno padać, a w oddali słychać było pomruki burzy.

I tu sprawdziła się moja przezorność w górach: miałam kurtki przeciwdeszczowe dla dzieci, chociaż mąż twierdził, że bez sensu je pakuję, bo przecież jest piękny, słoneczny dzień.


Spływaliśmy ze Sromowców do Szczawnicy. Podobno spływ trwa 2h 15 min, piszę podobno, bo te dwie godziny liczą się od początkowych spraw organizacyjnych na brzegu, a sam czas spływu jest moim zdaniem krótszy.

Flisak nawigujący łodzią opowiada ciekawostki o mijanych miejscach i szczytach, przeplata te historyjki żartami, zdarza się, że mało wyszukanymi, i angażuje turystów zadając pytania.

Oczywiście można też zadawać pytania flisakowi, na które on chętnie odpowiada.

Umiejętnie poprowadzony spływ sprawia, że dzieciom się nie nudzi, a i dorośli mogą dowiedzieć się paru ciekawych rzeczy o flisakach, Pieninach i Dunajcu. Także polecamy!

Początek spływu: przystań flisacka w Sromowcach - Kątach, tam możecie kupić bilety. Flisacy organizują spływy od 1 kwietnia do 31 października.  Jeżeli chcecie udać się na spływ z Szczawnicy – bezpłatny parking i kasy znajdują się naprzeciwko kościoła. Zostaniecie przewiezieni do Sromowców, skąd rozpocznie się spływ.

Kupując bilety możecie wybrać wersję krótszą: do Szczawnicy 2h 15 min, lub dłuższą do Krościenka 2h 45min

Góra Żar i park linowy

Wjazd kolejką na górę Żar bardzo przypomina wjazd na Gubałówkę. Płacisz za bilet i nie musisz się wspinać, by zobaczyć rozległe widoki. Tak jak i na Gubałówce tak i na górze Żar jest zaplecze gastronomiczne, gofry, lody, pizza i oczywiście piwo. Większość osób wjeżdżając na górę rozsiada się na trawie na zboczu i korzysta ze słońca przy okazji oglądając amatorów ekstremalnych zjazdów rowerowych, lub przyglądając się startującym paralotniarzom.

Początkowo zastanawiałam się, czy nie wejść z dziećmi pieszo, ale droga na szczyt jest mało ciekawa – zwykłe zbocze wzdłuż kursującej kolejki. Trochę nie widzę sensu w podchodzeniu pod górę w pełnym słońcu dla samego podchodzenia, z kolejką kursującą pod nosem. Dlatego kupiliśmy bilety w dwie strony.

Góra Żar: ceny biletów

Cena biletu normalnego w dwie strony to 18zł a ulgowego 15zł. Dzieci do 4 lat wjeżdżają za darmo pod warunkiem zakupu normalnego biletu przez opiekuna. Wózki wwozimy za darmo.

Kolejka kursuje od 9.00 do 18.00 a w weekendy od 9.00 do 20.00.

Więcej informacji o cenniku biletów i kolejce na górę Żar znajdziecie pod tym linkiem http://www.pkl.pl/gora-zar/kolej-linowo-terenowa-gora-zar-ceny.html

Góra Żar to miejsce znane nie tylko paralotniarzom, ale tak jak wspomniałam, również i cyklistom lubiącym ekstremalne doznania. Z góry poprowadzone są trudne trasy zjazdowe przez las, konieczny jest zabudowany kask i odpowiednie ochraniacze.

Co chwila z kolejki wjeżdżającej na górę wysypują się ubrani po zęby i ubłoceni zjazdowcy. Jednego z nich mijaliśmy już na parkingu – przedramię całe we krwi, strój cały w pyle i zaschniętym błocie, ale widać, ze adrenalina działa.

Powiem tak, gdyby nie paralotniarze i downhillowcy to na górze Żar byłoby strasznie nijako. Warto jednak wjechać, lub wejść na szczyt dla obejrzenia wyczynów tych uzależnionych od  adrenaliny osób.

Park linowy

I na koniec atrakcja dla małych i dużych: park linowy Trollandia.
Park ten znajduje się w pobliżu stacji kolejki na górę Żar. Jest to bardzo ciekawie zorganizowany park linowy z nietypowymi przeszkodami.

Jedną z takich przeszkód jest … syrenka (auto ;) zawieszone między drzewami.  Polecamy! Jest trasa łatwa, średnio trudna i chyba dwie trudniejsze.  Dzieci były przeszczęśliwe.





Park polecamy tym bardziej, że można sobie odpocząć przy drewnianych stołach w cieniu, podczas gdy dzieci się bawią na wysokości. A już jutro więcej szczegółów odnośnie Trollandii - i więcej zdjęć!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 tu byliśmy , Blogger