""

8/06/2019

Trzy jeziora: Garda, Como i Maggiore

Po ciekawym, sportowym tygodniu w Zillertal w Austrii * , drugi tydzień spędziliśmy bardziej turystycznie zwiedzając włoskie miasteczka nad trzema największymi jeziorami Włoch: Gardą, Como i Maggiore. Nie wytrzymaliśmy jednak długo tylko na zwiedzaniu. 

* link do opisu naszej trasy w pierwszym tygodniu tutaj Nasze podróże z dziećmi: Włochy II  
jezioro Garda


Nad Lago Maggiore wyskoczyliśmy na krótki trekking do Parku Narodowego Val Grande, a nad Gardą przejechaliśmy się otwartą w ubiegłym roku trasą rowerową zawieszoną przy skałach przy jeziorze i przeszliśmy z dziećmi łatwą ferratę w Arco.


Dzień siódmy (28/06)
Wizytówka Lago di Como:  Bellagio, Menaggio, Varena
Nasza ocena 4
Atrakcyjność dla dzieci 3
Pierwszym jeziorem, nad którym się zatrzymaliśmy było Lago di Como. Zastanawiałam się, co takiego szczególnego jest właśnie w tym jeziorze, że  wielu określa je jako najpiękniejsze we Włoszech. Oczekiwałam chyba zbyt wiele. Nad Como jest ładnie, ale daleka jestem od obwieszczania całemu światu, że jest to najpiękniejsze jezioro w Europie, bo takie opinie też słyszałam.



Czy zwiedzanie Menaggio, Bellagio i Vareny podobało się dzieciom? Niekoniecznie. Miasteczka te, w odczuciu dzieci, nie wyróżniały się niczym szczególnym. 

Spacer promenadą nad brzegiem jeziora, czy spacer wąskimi, brukowanymi uliczkami, zakupy,  oglądanie wystaw, czy późna kolacja w restauracji z widokiem na jezioro niekoniecznie znajdują się na liście ,,Najfajniejszych rzeczy, które podczas wakacji chciałaby robić 8latka."


Więcej szczegółów o Bellagio. Menaggio i Varennie nad Como pojawi się wkrótce w oddzielnym wpisie.

Dzień ósmy (29/07)
Wracamy w góry: Lodowiec Morteratsch 
Passo del Bernina 2 330 m npm
Nasza ocena 5
Atrakcyjność dla dzieci 5
Po najgorszej nocy, jaką kiedykolwiek przeżyłam we Włoszech, czy na południu Europy (brak wiatru, wysoka wilgotność powietrza, brak klimatyzacji i przede wszystkim komary) kolejny dzień również zapowiadał się na gorący, duszny i bezwietrzny. 

wskazówka: jeżeli wybieracie się nad Lago di Como latem koniecznie upewnijcie się, że w waszym hotelu, lub innym miejscu zakwaterowania jest działająca klimatyzacja. Gdy wybieracie campingi, czy hotele w północnej części jeziora zabierzcie preparaty odstraszające komary, zadbajcie o moskitiery. Ujścia rzek do jeziora Como na północy to świetne miejsce do namnażania się komarów, tym bardziej, że na rozlewiskach między jeziorem Como, a Jeziorem Mezzola utworzono Rezerwat Pian di Spagna e Lago di Mezzola. 
Miejsce piękne, ptasie siedliska, miejsce żerowania gadów i płazów, ale trzciny i mokradła to perfekcyjne okolice także dla komarów.


Był to okres upałów, które objęły całą Europę, kiedy to temperatury sięgały 40 stopni. W Polsce również mieliśmy wtedy tygodnie z ponad 30 stopniowymi upałami.
Przy takiej pogodzie zupełnie nie mieliśmy ochoty na zwiedzanie nawet najbardziej urokliwych miasteczek. W zasadzie zostawało nam leżenie plackiem nad jeziorem, lub na leżaku basenowym, co jest dla nas najgorszą możliwą formą wypoczynku ;)

Zostawiliśmy więc Lago di Como z parnym, stojącym powietrzem i uciekliśmy do … Szwajcarii. To zabawne, ale szukając znośnych temperatur wróciliśmy znowu w góry. 

Passo del Bernina
Dzień ten był zupełnie nielogiczny – cofnęliśmy się 80 km do Szwajcarii, by po raz drugi przejechać agrafkami tą samą trasą, przez przełęcz Maloja. Zdecydowaliśmy się na krótki (około godzina w jedną stronę) i łatwy trekking do lodowca Morteratsch. 

Lodowiec Morteratsch z dziećmi
Szlak do lodowca Morteratsch zaczyna się w Pontresina, gdzie znajduje się też parking (płatny – są parkometry). Gdy wysiedliśmy z auta, odetchnęliśmy z ulgą, było ciepło i słonecznie, ale nie upalnie. Idealnie. 

Na początku trasy do lodowca w małej, drewnianej skrzynce znaleźliśmy bezpłatne książeczki dla dzieci(po włosku/niemiecku i angielsku) o duszku z lodowca. Na kolejnych etapach szlaku  zdobywało się kolejną literkę (używając dziurkacza przy wyznaczonych stacjach) – tak by na końcu odgadnąć hasło. Bardzo fajny pomysł motywujący nawet małe dzieci do wędrówki. 


Z pewnością duszek zmotywował naszą 8latkę! Tym bardziej, że według informacji w książeczce na pobliskim campingu można było odebrać symboliczną nagrodę za odgadnięcie hasła.
Gdybyśmy wcześniej wiedzieli o tak fajnym miejscu na trekking dla dzieci, inaczej zaplanowalibyśmy trasę z Austrii. Jeżeli więc wybieracie się przez Szwajcarię nad Lago di Como i szukacie ciekawych atrakcji dla dzieci po drodze – lodowiec Morteratsch może być właśnie tym, czego szukacie!
Dzień 9 (30/06)
Lago Maggiore: Camping Village Isolino
Nasza ocena campingu 3 z dłuuuugim minusem
Atrakcyjność dla dzieci  3 (dla maluszków 6)
W niedzielę przemieściliśmy się nad kolejne jezioro: Lago Maggiore. Liczyliśmy na to, że późnym popołudniem zwolnią się już piazzole po weekendowym najeździe.
Dlaczego wybraliśmy właśnie camping Village Isolino? Nie planowaliśmy w tym roku wizyty w aquaparku, a na zdjęciach znajomych, którzy spędzili tam kilka dni w ubiegłym roku, oraz na stronie campingu były fajne, kolorowe baseny, place zabaw i tereny sportowe. To nie to samo co aquapark, ale wydawało mi się, że po campingach ze zwykłymi basenami, taki  basen jak na Isolino na pewno spodoba się naszym dzieciakom.





Nie wzięłam tylko pod uwagę pewnego istotnego szczegółu, a właściwie dwóch. Po pierwsze, na Isolino dzieci do lat 2 przebywają za darmo. W terminie, w którym byliśmy na campingu Isolino również i dzieci do lat 5 miały darmowy pobyt. W praktyce oznacza to, że mamy jasno zdefiniowaną grupę przyjeżdżająca właśnie na ten camping.

wskazówka: Camping Village Isolino to dobra miejscówka dla rodzin z dziećmi do lat 5. Dostosowane baseny, place zabaw i wieczorne animacje podobają się maluchom. Dodatkowo dzieci 0-2 przebywają tam za darmo, czyli w praktyce do ukończenia 3 lat. Za starsze dzieci – od 3 do 5 lat, płacicie 8.50 euro, ale TYLKO w wysokim sezonie (09 lipca - 20 sierpnia 2019).

Camping Village Isolino poza weekendem


Drugi szczegół, trafiliśmy na sezon z promocją weekendową. Skala zainteresowania promocją – ogromna! Doświadczenie zdobyte przez nas – bezcenne : )
O Camping Village Isolino możecie przeczytać na oficjalnej stronie campingu tutaj Camping Isolino Trzeba przyznać, że zdjęcie basenów na campingu, zrobione z drona, które zobaczycie na stronie głównej jest bardzo efektowne.

Dzień dziesiąty (01/07)
Cicogna: szlak wody w Parku Narodowym Val Grande

Nasza ocena szlaku 4 z bardzo prawdopodobną oceną 6 dla Val Grande
Atrakcyjność dla dzieci 4
Cały dzień postanowiliśmy spędzić bardziej aktywnie na szlaku wzdłuż górskiego strumienia w Parku Narodowym Val Grande. 

W Val Grande chcieliśmy wybrać coś krótkiego i łatwego, co nadawałoby się na górską wędrówkę z dziećmi latem. Wielogodzinny trekking po otwartej przestrzeni, przy temperaturze 30 stopni i słonecznej pogodzie jest bardzo męczący, a przy braku odpowiedniego nawodnienia może być niebezpieczny.



Licząc na cień drzew i chłód bijący od górskiego strumienia, wybraliśmy szlak wody. Podobnym szlakiem szliśmy kiedyś w Słowenii w upalny dzień i było naprawdę przyjemnie chłodno i dodatkowo dzieciaki mogły pobawić się i ochłodzić nad strumieniem. 

Nie do końca było to to, co w Słowenii, ale ...spadł deszcz, a właściwie złapała nas ulewa i temperatura spadła do 23 stopni!




wskazówka: Val Grande jest rezerwatem, gdy udajecie się tam na trekking musicie się przygotować. Pomijam ubranie, wygodne buty, bo to oczywiste, ale  ważne jest by zabrać przede wszystkim wodę i prowiant, szczególnie jeżeli idziecie na całodniową wycieczkę.
Panorama z Mottarone za 20 euro
Nasza ocena 5
Atrakcyjność dla dzieci 4
Wieczorem, zupełnie spontanicznie, postanowiliśmy zobaczyć zachód słońca ze szczytu Mottarone.
Szczyt Mottarone jest bardzo popularny i zupełnie ucywilizowany. Pod tym względem podobny jest trochę do Gubałówki w Tatrach, ale jednak wszystko trochę na mniejszą skalę. 

Tak jak na Gubałówkę, tak i na Mottarone można łatwo się dostać  - w klapkach i balerinach ;) Wystarczy kupić bilet na kolejkę (po włosku jest to Funivia Stresa-Alpino-Mottarone)w miejscowości Stresa nieopodal przystani Carciano, wsiąść do wagonika kolejki, potem przesiąść się na stacji pośredniej Alpino na następną kolejkę i na końcu na dwuosobowy narciarski wyciąg krzesełkowy Mottarone Vetta.



O kolejce na Mottarone przeczytace na stronie Mottarone
Ceny biletów nie są niskie - bilet normalny w dwie strony to 20 euro, bilet dla dzieci od 4 do 12 lat  12 euro (np rodzina jak nasza 2+2 to 64euro). Można też kupić bilet taniej na krótszy przejazd i podejść o własnych siłach. 

Kolejka na Mottarone w 20 minut wwiezie was na szczyt, czyli na 1491 m npm  (dla porównania Gubałówka ma 1126 m npm) . Bez problemu, bez potu, zdartych pięt i wielogodzinnego podchodzenia.  Oczywiście wejść o własnych siłach szlakiem też można, tak jak i na Gubałówkę. Na szczycie Mottarone dostaniecie fenomenalne widoki w gratisie. Nie tylko na Lago Maggiore, ale i inne jeziora i Alpy Szwajcarskie. 

Jeżeli będziecie chcieli coś zjeść, czy wypić mocne espresso – na Mottarone jest też i restauracja. Dla dzieci rzuca się w oczy dodatkowa atrakcja, oczywiście za dodatkową opłatą : tor zjazdowy jak w parku rozrywki. 

wskazówka: o torze zjazdowym, cenach, godzinach otwarcia możecie przeczytać tutaj Alpyland

Początkowo myśleliśmy o tym, by wjechać na Mottarone z rowerami. Dobrze, że tego nie zrobiliśmy, bo zjazd szosą nie byłby zbyt bezpieczny, bo zbyt szybki, dla 8letniego dziecka. Przynajmniej dla takiego jak nasza Gusia, która lubi szybkość i niekoniecznie dobrze ocenia swoje możliwości hamowania.  

Ponieważ było już późno i kolejka nie działała, na Motterone dotarliśmy autem i … byliśmy tam kompletnie sami, nie licząc owiec, o których obecności świadczyły pobrzękiwania pasterskich dzwonków. Około 21.00 wszystko było już zamknięte i wymarłe. 

O tym, że przez szczyt przeszły setki stóp świadczyły jedynie pełne kosze na śmieci i głęboko wydeptane w ziemi ścieżki biegnące od niewielkiego parkingu przy drodze do masztów telekomunikacyjnych na szczycie.

Mnie się podobała ta ,,samotność na szczycie", chociaż po zapadnięciu zmroku szybko zaczęło się robić zimno. W oddali widzieliśmy zapalające się światła w miasteczkach nad Lago Maggiore i ciemne, deszczowe chmury, które zaczęły nasuwać się na alpejskie szczyty. 

Muszę przyznać, że panorama na Lago Maggiore z Motterone jest jedną z najbardziej rozległych i najładniejszych jakie kiedykolwiek widziałam. Nie wiem jak to wygląda w ciągu dnia, gdy jest więcej turystów, może jest tu gęsto od ludzi. Niemniej jednak potrafię sobie wyobrazić te panoramy przy ładnej pogodzie i chmurkach na niebie – super materiał na zdjęcia. 
Dzień 11 (02/07)

Lago Maggiore wyspy: Isola Bella oraz Isola dei Pescatori
Nasza ocena:4
Atrakcyjność dla dzieci: 4


Wycieczki na wyspy na Lago Maggiore są obowiązkowym punktem dla turystów przyjeżdżających w te okolice. Na wyspy: Isola Bella, Isola dei Pescatori i Isola Superiore można dostać się kupując bilet u prywatnego przewoźnika, jak i kupując bilet na transport publiczny. 


Byliśmy z dziećmi i w ogrodach na Isola Bella i na wąskiej wyspie rybaków Isola dei Pescatori. Więcej o tym, jak wyglądają te wysepki i jak się na nie dostać już wkrótce w kolejnym wpisie!


Dzień 12 (03/07)

Inna, lepsza strona Lago di Garda

Nasza ocena 5+
Atrakcyjność dla dzieci 5+
Tego dnia przenieśliśmy się nad północną Gardę. Jezioro Garda, największe jezioro we Włoszech, wygląda rzeczywiście imponująco, szczególnie w północnej części. Dwa lata temu, podczas naszej pierwszej objazdówki, też zatrzymaliśmy się na kilka dni nad Gardą, ale na południowo-wschodnim brzegu jeziora,  w okolicach Lasize. * 

Szczerze mówiąc, nie byłam zachwycona tamtą częścią jeziora. Jednak północny brzeg Lago di Garda, w porównaniu z brzegiem południowym, to zupełnie inna jakość. 



* o tym, dlaczego niezbyt podobało mi się nad południowo-wschodnią Gardą możecie przeczytać w tym wpisie:Jezioro Garda z dziećmi

Dzień 13 (04/07)
Arco: Via ferrata dla początkujących
Nasza ocena 5
Atrakcyjność dla dzieci 4
To był dzień naszej pierwszej włoskiej via ferraty. Wybraliśmy łatwą ferratę w Arco. Krótkie 10-15 minutowe podejście już w uprzężach i kaskach i zaczęliśmy się wspinać. Na tej ferracie ruch był zdecydowanie większy niż na ferracie w Austrii. Głównie byli to Czesi 20+ , z tego co zauważyłam, z małym doświadczeniem we wspinaczce, więc wspinali się dosyć wolno. 



My też nie mieliśmy doświadczenia z ferratami, ale sporo chodziliśmy po Tatrach, dlatego ferrata w Arco wydawała nam się łatwa i szybka do przejścia. Chociaż część przejść na tej ferracie była bezpieczna (nie wiem, co musiałoby się stać, by z nich odpaść, a mam wyobraźnię i zawsze widzę ten czarniejszy scenariusz) pilnowaliśmy, by dzieci zawsze były przypięte, chociaż Piotrek (12 lat) pytał w niektórych momentach, czy on MUSI się tu wpinać.  

Na tej ferracie mijaliśmy około 5-letnią Marlenkę, Czeszkę, którą ambitny tata sam przepinał i  instruował co chwilę: Marlenko teraz postaw nóżkę tutaj, teraz cię podciągnę, złap się tutaj . Moim zdaniem to już trochę przesada, by 5-latkę, która nie jest samodzielna na szlaku, pchać na via ferratę…


Limone sul Garda: rowerem nad Gardą

Nasza ocena 6

Atrakcyjność dla dzieci 5

Po południu wybraliśmy się do Limone sul Garda, by przejechać otwartą w ubiegłym roku ścieżką rowerową zawieszoną nad Gardą. Jest to właściwie ścieżka rowerowo-spacerowa z Limone sul Garda. Limone to jedno z ładniejszych miasteczek nad Gardą, bardzo urokliwe, ale też pełno w nim turystów. Chętnie bym tam jeszcze wróciła, niekoniecznie w sezonie.

Tak jak zaplanowaliśmy, mimo zbierających się deszczowych chmur, postanowiliśmy przejechać widokową ścieżką nad Gardą. Rowerem łatwiej jest zawrócić, gdyby nagle lunęło, poza tym szybciej pokonuje się odległość. Na spacer pieszo przy takiej pogodzie mało kto się zdecyduje. W pewnym sensie ryzyko deszczu i burzy sprawiło, że ścieżka opustoszała. Minęliśmy dosłownie kilka osób.



Gdy wracaliśmy zaczęło kropić i cicho grzmieć w oddali. Przeczuwając, że zanosi się na większy deszcz, wdrożyliśmy w życie plan B. Rozdzieliliśmy się, ja z dziećmi jechałam ich tempem, a  mąż szybciej pojechał po samochód, by odebrać nas w połowie drogi, przy wjeździe na rowerową ścieżkę. Z dziećmi nie zdążylibyśmy przed większym deszczem przejechać jeszcze przez Limone na parking, gdzie zostawiliśmy auto. A tak zmokliśmy, ale tylko trochę ;) 

Późnym wieczorem, już po burzy, znowu wsiedliśmy na rowery i pojechaliśmy do Riva del Garda. Byłam pod wrażeniem ścieżek rowerowych (rowerowo-pieszych) nad północną Gardą. 

Tam rzeczywiście można sobie rekreacyjnie pojeździć od miasteczka do miasteczka z dziećmi. Można zatrzymać się na chwilę na kamienistej plaży, dzieci mogą pobawić się, pohuśtać, czy poskakać na trampolinach na placach zabaw. Jest dużo ludzi, to fakt, ale tak jest zawsze nad Gardą w sezonie.

Dzień 14 (05/07) 

Czas na Dolomity!

Z żalem zostawiliśmy Lago di Garda, bo byliśmy tam tylko dwie noce. Przemieściliśmy się na kolejny camping, już w Dolomitach. 

Po przyjeździe, na popołudnie zaplanowaliśmy przejście z dziećmi via ferratą Giovanni Barbara, pod wodospadem, o której dowiedzieliśmy się z bloga https://spiekua.pl Ale o tym i o innych via ferratach, które przeszliśmy z dziećmi już w następnym wpisie.

Chcecie wiedzieć kiedy pojawi się kolejny wpis? Odsyłam was do obserwowania/polubienia naszej strony na facebooku, tam umieszczam info o nowych wpisach (link w pasku bocznym, lub na dole przy przeglądaniu strony na telefonie)

Jeżeli byliście w tych samych miejscach i chcecie podzielić się swoimi wrażeniami, albo macie jakieś pytania, formularz komentarzy znajdziecie poniżej. 

Aby wasz komentarz nie został potraktowany jak spam, podpiszcie go! Wystarczy imię, lub nick.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 tu byliśmy , Blogger