""

3/27/2017

Knuthenborg Safari Park


Jak zobaczyć kawałek Afryki na północy Europy...


Wybierając się z dziećmi do Danii naprawdę warto tak zaplanować trasę, by spędzić chociaż jeden dzień w Knuthenborg Safari Park. Niezwykłość tego miejsca polega na tym, że obserwujemy tam zwierzęta w podobny sposób jak na safari w Afryce, nie dostając w pakiecie skwaru i niezliczonej ilości owadów wokół.
  




www.knuthenborg.dk
Ceny biletów
dzieci do 3 roku za darmo
dziecko (3-11) 17.86 €
dorosły 30.71 €


Czy warto?


Jeżeli wasze dzieci lubią zwierzęta to z pewnością będą zadowolone. W Knuthenborg dzieci <10 mogą fajnie bawić się cały dzień. A jeżeli pogoda dopisze to i starsi też będą mogli poczuć się jak na safari. Naszym zdaniem najciekawszą częścią parku jest Afryka, szczególnie przy ładnej pogodzie i błękitnym niebie. Dzieciakom wielką frajdę sprawiało wyglądanie przez otwarte okna. Widzieliśmy z bliska między innymi zebry, antylopy, żyrafy i nosorożce. Podczas 4 godzinnego pobytu w safari parku zobaczyliśmy prawie wszystko, aczkolwiek z pewnością zostały jeszcze inne jego części do odkrycia.

Dzieci na pewno zapamiętają przejażdżkę po wybiegu dla tygrysów i wilków, oraz oczywiście częstowanie małp przekąskami. W miejscach do tego wyznaczonych można było spacerować, podchodzić do zwierząt, dzieci mogły poczuć się jak w afrykańskim minizoo - dotknąć wielbłąda, lamy, czy poprzytulać się do kucyków (dla małych wielbicieli kucyków - łąka kucyków i lam będzie ziszczeniem marzeń!)
Dodatkowe plusy za:  brak tłumów turystów, koniec czerwca po godzinie 15.00, do kasy przed nami jedno auto (wow!) w miejscach piknikowych czysto i pustki. Następny plus: chociaż było już grubo po 18.00 nikt nas, ani innych zwiedzających, którzy stracili poczucie czasu, nie wypraszał z parku, zresztą nie przypominam sobie, bym widziała strażników w miejscach innych niż wybieg tygrysów, wilków i małp...jeżeli tam byli to naprawdę wtopili się w tło.

Jakieś minusy?

Szkoda, że nie było słoni, można to w sumie zrozumieć, bo teren nie jest na tyle ogromny, by pomieścić jeszcze stado tych olbrzymów. No cóż, były za to nosorożce, zebry, żyrafy, gnu, strusie i inne zwierzęta.
Wykład po duńsku przy wybiegu dla tygrysów to raczej nieporozumienie, chyba, że .....duński wam nieobcy.

Co trzeba wiedzieć (informacje praktyczne)

Do parku wjeżdża się przez bramę Maglemer (Knuthenborg Allé 1) a wyjeżdża bramą Bandholm. W weekendy i w sezonie od 10.00 do 13.00 wjazd możliwy jest również przez bramę Bandholm.

My wjeżdżając przez bramę Maglemer pod koniec czerwca około 15.00 mieliśmy jedno auto przed sobą w kolejce do kasy.

Po parku safari jeździ się swoim własnym samochodem, większość dróg jest utwardzona, przy wjeździe dostaje się dokładną mapkę parku.

Po drogach można jeździć wielokrotnie, nie ma jednego słusznego kierunku zwiedzania, a jesteśmy ograniczeni jedynie godziną zamknięcia parku – jeździmy po prostu tam gdzie wybieramy.

Knuthenborg Park zaznacza, że wjeżdżamy na własne ryzyko. Ze względów bezpieczeństwa obowiązują tam jasno określone zasady:
1. z auta można wychodzić tylko w określonych miejscach przy czym dzieciom poniżej 15 roku życia musi towarzyszyć osoba dorosła. 

2. w dwóch miejscach na terenie parku obowiązują szczególne środki ostrożności: na terytorium wilków i w rejonie bytowania tygrysów. (ograniczenie do 10 km/h) 

3. przed wjazdem na tygrysie terytorium należy zdemontować bagażniki ( bagażnik na dachu oraz bagażnik na rowery z tyłu)przy czym na terytorium wilków wjeżdża się z "całym dobytkiem"
na terenie dla tygrysów i wilków nie wolno otwierać okien w aucie 

4. jeżeli podróżujecie z psem musicie go zostawić przed wjazdem na wybieg tygrysów/wilków








Miejsca piknikowe, ze stołami i koszami są oznaczone na mapce znaczkiem kosza piknikowego. Warto mieć ze sobą wodę, by chociaż umyć ręce.

Jeżeli chcecie mieć pewność, że nie ominie was pora karmienia zwierząt - warto zapoznać się z godzinami karmienia, które są inne w weekendy i w zwykłe dni, oraz przy okazji godzinami zamykania niektórych wybiegów.


Zebry, gazele, bawoły i żyrafy na wyciągnięcie ręki.







Przygotujcie się na naprawdę bliski kontakt ze zwierzętami!

Zwierzęta są blisko, żyrafa może zechcieć przejść tuż przed maską twojego samochodu, ale.... może również paść się 200 metrów dalej i mieć cię w nosie. Jest jednak duże prawdopodobieństwo, że uda ci się podjechać blisko do popasających antylop, zebr, czy jeleni.

Warto jest zabrać ze sobą lornetkę, jeżeli takową posiadacie - na pewno się przyda, a ile będzie przy tym zabawy!

Zdarza się, ze zwierzęta pasące się na poboczu podchodzą do aut, z zaciekawieniem zaglądając do środka. My na początku naszej wizyty, przy samym wjeździe mieliśmy spotkanie z osłami, z których jeden wsadził nam głowę centralnie do środka auta. Ups.

Przepraszam...czy nie macie tu może marchewki?

Co za małpa, proszę pana!


Wybieg dla pawianów jako jedyny bardziej przypomina duże wybiegi dla zwierząt w zoo. Ogrodzony jest wysoka siatką, wzdłuż której można się przechadzać i podglądać życie małp. Rodzicom szczególnie młodszych pociech radzę opracować odpowiedzi na pytania w stylu: co ta małpka robi tej drugiej/na tej drugiej małpce?

Przy wybiegu nie można nie zauważyć ,,ciuchci" z dwoma wagonami osłoniętymi szybami z pleksi. Wydaje mi się, że co godzinę ciuchcia robi objazd po wybiegu dla małp i odbywa się częstowanie małp przekąskami. Gdy dojechaliśmy na miejsce właśnie rozpoczęło się wpuszczanie oczekujących (10-12 osób stojących w kolejce) do wagoników. Okazało się, że za chwilę miała rozpocząć się runda po wybiegu!

Przekąski i objazd ciuchcią są w cenie biletu. Przed wejściem do wagonika wsypią wam do ręki łyżkę płatków wyglądających jak kolorowe płatki śniadaniowe.


Gdy wjechaliśmy na wybieg dla małp, pawiany, które wcześniej leżały leniwie tu i ówdzie dostały nagle ha ha małpiego rozumu i zaczęły obsiadać wagoniki. Przekąski wsypywało się do specjalnej rynienki, która biegła wzdłuż wagonika, a małpy siedzące po drugiej stronie pleksi sprawnie je wybierały, kłócąc się i wrzeszcząc jak to małpy... Wkładały łapki nawet od strony dachu, przyklejały nosy do, w zasadzie mocno już przez to potłuszczonych, szyb z pleksi, i walczyły o przekąski, potem znudzone – gdy przekąski się skończyły zeskakiwały masowo z wagoników i wracały do swoich spraw. Trwało to wszystko jakieś 5 minut, cała rundka po wybiegu dla małp, ale i tak dzieciom się bardzo podobało i gdybyśmy mieli więcej czasu to pewnie przejechalibyśmy się jeszcze raz, ale zostało nam jeszcze parę atrakcji!



Nie taki tygrys straszny ...

Po małpach nadszedł czas na tygrysy. Na terenie dzikich kotów obowiązują specjalne zasady – żadnych bagażników. Mieliśmy bagażnik na dachu (dwa rowery i boks) i dwa rowery na bagażniku z tyłu, nasz czas był ograniczony, a jeszcze kilka miejsc w parku do zobaczenia, więc po namyśle zrezygnowaliśmy z wjazdu.

Na pocieszenie wytłumaczyliśmy dzieciakom, że jeżdżąc po wybiegu dla dzikich kotów trzeba się liczyć z tym, że mogą być one ukryte gdzieś daleko w krzakach, (nie mieliśmy lornetek) dlatego ... jako alternatywę zaproponowaliśmy im obejrzenie tygrysa z bliska.

Gdy dotarliśmy do oznaczonego miejsca zastaliśmy przy szybie ... tygrysa :) i niewielki tłumek około trzydziestu osób, dorosłych i dzieci. Opiekunka tygrysów po duńsku opowiadała o zwyczajach tych dzikich kotów i odpowiadała na pytania dzieci, a tygrys siedział sobie grzecznie za szybą. Trochę nam się dłużyło, bo duńskiego nie znamy, więc postanowiliśmy zobaczyć wilki.
Bardzo ciekawe....szkoda, że po tylko duńsku
Wilki

Wybieg dla wilków jest ogrodzony bardzo wysoką siatką. Bardzo ciekawy jest sam wjazd, najpierw wjeżdża się za pierwszą bramę, którą zamykają za nami, a następnie otwierają bramę właściwą. To buduje atmosferę!

Na szczęście na wybiegu dla wilków nie trzeba demontować bagażnika, ani ściągać rowerów. Nie wolno jednak otwierać okien. Dzieciom (9lat i 4,5)bardzo się podobało, tym bardziej, że widziały te wilki z bliska, dosłownie za drzwiami, przez okna auta.

Łąka kucyków

Ostatnią atrakcją w parku, po pikniku, na który zatrzymaliśmy się w wyznaczonym miejscu, było naprawdę wielkie pastwisko,yyy...lepiej chyba brzmi wielka łąka kucyków (ha ha!) Zresztą były tam też wielbłądy i lamy. Radość młodszej bezcenna!


Do kucyków i lam można podchodzić, głaskać, przytulać się. Niektórzy częstują kucyki marchewkami, inni zbierają wielbłądzią sierść, a jeszcze inni dzielnie manewrują między sporą ilością niespodzianek w trawie, by ocalić swoje buty:)


Uwaga teraz serio: radzę sprawdzić podeszwy butów przed wsiadaniem do auta po wycieczce na pastwisko, zresztą po każdym łażeniu po łąkach w parku, możemy zabrać ze sobą oprócz wspomnień również i nie za bardzo pożądany zapaszek!



Ta lama pozowała jak profesjonalistka!
informacje praktyczne

adres for GPS: Knuthenborg Allé 1, 4930 Maribo

strona www.knuthenborg.dk również po angielsku i niemiecku

Godziny otwarcia w 2017


11.09 - 08.10 10.00 - 16.00 (otwarte tylko w soboty i niedziele)

14.10 - 22.10 10.00 - 17.00

Jeżeli chcecie zatrzymać się na nocleg w okolicy, informacje odnośnie noclegów są na stronie parku. Z tego co przeczytałam rezerwując nocleg, często dostaje się zniżkę na bilety do parku. My planowaliśmy nocleg w Kopenhadze, dlatego nie interesował nas ten temat. Dla zwolenników kempingów: w pobliżu znajduje się Feddet camping.

Informacja dla posiadaczy psów: psy można wypuścić tylko w strefach piknikowych, niedostępnych dla dzikich zwierząt, przy czym pies zawszy musi być na smyczy.

Psy nie wjeżdżają z nami na wybiegi dla tygrysów i wilków.










 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 tu byliśmy , Blogger