""

8/07/2018

Nasze podróże z dziećmi: Francja

Nasze podróże z dziećmi: Francja
Czy wyjazd do Francji z dwójką dzieci, bez konkretnych rezerwacji noclegowych i bez sztywnego planu zwiedzania może się udać? I to latem?!

To prawda, nie wszystko wyszło nam tak jak zakładaliśmy. Nie każdy camping nam odpowiadał i nie wszystkie miejsca były tak niesamowite jak się spodziewaliśmy, ale bez wątpienia pokazaliśmy dzieciom i sami zobaczyliśmy ładny kawałek Francji.


Gdy wybraliśmy Francję, a konkretnie Normandię, na nasz wakacyjny road trip z dziećmi, słyszeliśmy od znajomych, że to średnio wakacyjny kierunek, że wietrznie, deszczowo i temperatury jakieś takie niskie. Okazało się, że był to jeden z fajniejszych wyjazdów. 
 
Ustalając trasę zostawiliśmy sobie duże pole do improwizacji, nie mieliśmy żadnych rezerwacji, żadnego sztywnego planu podróży i zwiedzania, mieliśmy za to dwa i pół tygodnia urlopu i … przyczepę campingową, która dawała nam 100% pewność dachu nad głową gdziekolwiek byśmy trafili.

Poniżej znajdziecie całą naszą trasę po Francji z krótkimi opisami miejsc, które odwiedziliśmy i z naszymi ocenami w skali 1-6. Nasza skala opiera się tylko i wyłącznie na naszych subiektywnych wrażeniach. Poniżej krótka ,,legenda," czym się kierowaliśmy oceniając miejsca.

nasza ocena
 6 (wyjątkowe) oznacza, że miasto/miejsce wydało nam się na tyle wyjątkowe, że chętnie byśmy tam jeszcze wrócili. Z reguły miejsca, które są przepełnione turystami są przez nas oceniane niżej, nawet jeżeli same w sobie są interesujące.
5 (polecamy) miasta/miejsca, które polecilibyśmy znajomym tam się wybierającym
4 (ok) warto zobaczyć, aczkolwiek jest trochę minusów
3 (nic szczególnego) miasto/miejsce, które nie zrobiło na nas wrażenia
2 (można sobie darować)
1 szczerze to nie sądzę, że tę ocenę kiedykolwiek wystawimy, ale kto wie...

atrakcyjność dla dzieci w skali 1-6
Ocenialiśmy miejsca/parki rozrywki i inne atrakcje/trasy rowerowe pod kątem dzieci (u nas wtedy 7 i 11 lat)



dzień 1

NIEMIECKIE POCZĄTKI
dojazd do Günzburg w Niemczech

2000 kilometrów (1242 mile) tyle mniej więcej wynosiła nasza trasa do Normandii. Odległość spora i zniechęcająca, szczególnie gdy podróżujecie autem z dziećmi. 

Dlatego każdą taką długą podróż dzielimy na krótsze odcinki. Wyznaczamy miejsca na trasie, gdzie zatrzymujemy się na dwa, trzy dni. W tym roku pierwszym punktem na trasie, po 800 kilometrach, był Günzburg w Niemczech.

dzień 2 i 3

LEGOLAND w Günzburg


nasza ocena: 4
atrakcyjność dla dzieci: 4

Z czego słynie Günsburg? Oczywiście z Legolandu! Pomyśleliśmy sobie, że to ostatni moment, by odwiedzić niemiecki Legoland, bo Piotrek miał wtedy już 11 lat. 

Dwa lata wcześniej byliśmy w duńskim Legolandzie w Billund i to był idealny wybór dla 9latka, ale miałam wątpliwości, czy 11latek będzie się równie dobrze bawił na Legolandowych atrakcjach. 

Tak więc, dla porównania, odwiedziliśmy też i niemiecki Legoland.

Wiele osób zastanawia się, czy warto wybrać Legoland niemiecki, czy duński. O różnicach i podobieństwach między Legolandem w Billund i Legolandem w Günsburg przeczytacie pod tym linkiem: Legoland w Günsburg

Trzeciego dnia wieczorem byliśmy już 500 km dalej (i 1300 km od domu) i dojechaliśmy do Strasbourga.

dzień 4

STRASBOURG


nasza ocena: 4
według mnie mocna 4, ale różnimy się w ocenie z mężem, któremu Strasbourg bardzo się podobał 
atrakcyjność dla dzieci: 3




Gdyby nie niesamowita katedra Notre Dame, Strasbourg byłby kolejnym miastem z klasyczną, alzacką starówką z licznymi szachulcowymi domami.  

Petite France, otoczona licznymi kanałami zabytkowa część Strasbourga, nie zrobiła na mnie jakiegoś piorunującego wrażenia. Była rzeczywiście petite (po francusku: mała)  Fakt jest jednak taki, że w 1988 roku zabytkowa część Strasburga została wpisana na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. 

Cóż ja zdecydowanie wolę włoskie miasteczka..


dzień 5

STRASBOURG (rano)

FORT SCHOENENBOURG: LINIA MAGINOTA

ocena Piotrka i taty: 5
atrakcyjność dla dzieci (które interesują się wojskowością): 5

W naszym wysłużonym już książkowym przewodniku po Francji znaleźliśmy napisaną drobnym drukiem informację o tym, że około 60 km od Strasbourga, niedaleko miejscowości Schoenenbourg, można zwiedzić schrony i bunkry w Linii Maginota. 

Gratka dla wszystkich interesujących się historią II wojny światowej.


Do Fortu Schoenenbourg udał się tylko Piotrek z tatą. Po powrocie nasz syn stwierdził: ,,Było mega” co w języku nastolatków oznacza, że było nadzwyczaj ciekawie.


Ale nie wszystkim dzieciom zwiedzanie Fortu Schoenenbourg wyda się równie atrakcyjne. 

Piotrek od dawna interesuje się wydarzeniami i bitwami z okresu II wojny światowej i zadziwia mnie znajomością różnych szczegółów odnośnie czołgów, dział i wojskowości. Dlatego jeżeli wasze dzieci również mają podobne zainteresowania – polecamy zwiedzenie bunkrów w Linii Maginota.

Jeżeli natomiast wasze dzieci wolą pluskać się w wodzie - polecam wodny plac zabaw po niemieckiej stronie Renu Wasserspielplatz am Rhein, bardzo fajne miejsce na upalne letnie popołudnie. 

Wodny plac zabaw jest darmowy. W pobliżu znajdują się też odkryte baseny, ale wejście jest płatne.Tak więc podczas gdy Piotrek w polarze zwiedzał z tatą umocnienia w Forcie Schoenenbourg, Agusia pod moją opieką bawiła się wodą.

dzień 6

WINNY SZLAK ALZACKI
nasza ocena: 5
atrakcyjność dla dzieci: 3

Wogezy i alzackie winnice na wzgórzach sprawiały, że nasza podróż nie była ,,widokowo” nudna i monotonna. O ile Strasbourg nie zrobił na mnie większego wrażenia, o tyle niektóre miasteczka alzackie przycupnięte na wzgórzach porośniętych winoroślami były znacznie bardziej malownicze.

Szczególnie w czasie, gdy odbywał się w takim miasteczku lokalny targ – aż żałowałam, że nie mieliśmy więcej czasu, by pokręcić się po wąskich uliczkach i spróbować przysmaków sprzedawanych bezpośrednio ze stoisk. 

wskazówka: Jeżeli zatrzymacie się w Alzacji na dłużej, koniecznie zorientujcie się kiedy i w jakich godzinach odbywają się targi w okolicznych miasteczkach. Warto!



ZAMEK HAUT-KOENIGSBOURG

nasza ocena: 4
atrakcyjność dla dzieci: 4

Przejeżdżając przez Alzację zrobiliśmy krótki przystanek, by obejrzeć zamek Haut-Koenigsbourg.

Haut-Koenigsbourg, podobno najbardziej ciekawy zamek w Alzacji, niedaleko Orschwiller, potwierdza tezę, że tak jak nie szata zdobi człowieka, tak też i okazałe mury nie zawsze skrywają atrakcyjne wnętrza.




Zamek był spalony w 1633 podczas wojny trzydziestoletniej i aż do 1899 roku na wzgórzu stały jego ruiny. Po tym jak zamek przekazano cesarzowi niemieckiemu rozpoczęły się prace restauratorskie. Moim zdaniem świadomość, że większość tego, co widzimy to wynik prac restauratorskich, ujmuje zamkowi uroku.

Może marudzę, ale w zamku w Konigsbourgu nie było nic odkrywczego, a parę zamków już w życiu widziałam.  Kilka komnat z wyposażeniem, poza tym kilka armat i mała ekspozycja średniowiecznego uzbrojenia, mini ogródek warzywny w średniowiecznym stylu przy zamku i to wszystko. (2018) Zwiedzanie było bardzo mało interaktywne. Po prostu przechodziło się z miejsca na miejsce wzdłuż kierunku zwiedzania.


Dzieciom się nawet podobało, cóż, zamków nie zwiedzają jednak codziennie, była to więc dla nich atrakcja, tym bardziej, że spędziły w podróży kilka godzin i potrzebowały dłuższej przerwy.

Muszę przyznać, że ciekawym pomysłem była makieta zamku umieszczona przed murami, dzięki której można było przyjrzeć się budowli w całości.



dzień 7 i 8

dojazd na camping Chateau des Marais i wycieczka rowerowa do Chateau Chenonbourg przed zachodem słońca

CHATEAU CHENONBOURG

nasza ocena: 5
atrakcyjność dla dzieci: 5

Po południu dotarliśmy do Doliny Loary. Zatrzymaliśmy się na campingu Chateau des Marais. Polecamy to miejsce, szczególnie latem i szczególnie jeżeli wasze dzieci lubią baseny ze zjeżdżalniami i rwącą rzeką.

Camping ten ma jeszcze jedną zaletę. W odległości kilku kilometrów znajduje się Chateau Chenonbourg, jeden z najładniejszych, najbardziej fotogenicznych i najbardziej przyjaznych dzieciom zamków nad Loarą, które zobaczyliśmy.



Dzieciom bardzo podobało się poszukiwanie monet ukrytych w zamku, chodziły z zestawem: tablet plus słuchawki i kompletnie się nie nudziły. Tym bardziej, że była też polska wersja językowa. Super!



dzień 9

Gdy przeglądałam propozycje zwiedzania zamków nad Loarą, wszystkie te francuskie nazwy chateaux mi się mieszały, tu piękne ogrody, tam psy gończe - co wybrać?! W końcu wybraliśmy Château de Chenonceau


CHATEAU de CHENONCEAU

nasza ocena: 5-
atrakcyjność dla dzieci: 3+



Jeżeli szukacie zameczku nadzwyczaj fotogenicznego koniecznie odwiedźcie Château de Chenonceau. Minusem jest bardzo duża ilość turystów przyjeżdżających tu autokarami, ale cóż, kto nie chciałby zobaczyć takiej perełki wśród zamków nad Loarą.

Dzień 10

MONT SAINT MICHEL

nasza ocena: 5 - ( minus za ilość turystów....)
atrakcyjność dla dzieci: 4 (jest to średnia z 3 Agaty i 5 Piotra, któremu klasztor bardzo się spodobał)



W końcu Normandia! Wieczorem dotarliśmy na camping pod Mont Saint Michel. Niestety pogoda nam nie sprzyjała – na niebie kłębiły się ciemne chmury i tak jak można było przewidywać, początkowo lekki deszczyk zamienił się w niezbyt sympatyczny deszcz, a ścieżki pokryły się kałużami. Szkoda. Padało z przerwami całą noc, co jednak nie przeszkodziło mojemu mężowi w wieczornej wyprawie rowerowej do Mont Saint Michel.

Klasztor i okalające go miasteczko zwiedzaliśmy z dziećmi następnego dnia.




dzień 11

KLIFY ETRETAT

nasza ocena 4+
atrakcyjność dla dzieci:4



Klify naprawdę robią wrażenie na zdjęciach. Wyglądają dziko i groźnie. W rzeczywistości znajdują się w odległości spaceru od miasteczka…. 

Podejście na punkty widokowe na klifach jest łatwe, krótkie i przygotowane dla turystów.

My dotarliśmy na klify około 18-19.00 i chyba wstrzeliliśmy się w turystyczną lukę: wycieczki, które przyjechały tu rano, lub około południa już Etretat zaliczyły, a ci, którzy wybierali się na oglądanie zachodu słońca nad klifami jeszcze nie wyruszyli z miasteczka, tak więc w punktach widokowych była garstka ludzi. Wejście na klify było bezpłatne.(2018) 

dzień 12

ARROMANCHES LES BAINS 
cmentarz w COREVIELLE SUR MER


nasza ocena 5+
atrakcyjność dla starszych dzieci: 5


Szukając w sieci informacji o Normandii, trafiłam na opis kina z ekranem 360 stopni w Arromanches. Postanowiliśmy sprawdzić, o co chodzi z tym ekranem 360 stopni i czy warto jest obejrzeć półgodzinny seans o lądowaniu Aliantów na normandzkich plażach. Powiem krótko – pół godziny minęło mi jak pięć minut.

Myślę, że wszyscy odwiedzający Normandię powinni obejrzeć ten dokument. Jednak ze względu na dźwięk i tematykę, nie jest to odpowiedni film dla małych dzieci.

Odwiedziliśmy też cmentarz w Corevielle sur Mer i Muzeum Overlord.

dzień 13

POINT du HOC



PLAŻA OMAHA





Plaża Omaha... jeżeli znaleźlibyście się na tej plaży nie wiedząc nic o tym, jakie wydarzenia miały tu miejsce kilkadziesiąt lat temu, to pewnie by się wam tu spodobało. 

Drobny piaseczek, którego szerokie łachy odkrywają się podczas odpływów, nadaje się nawet do tego, by zbudować z dziećmi zamek i nie będzie wyglądał on jak zamek z błota. Ciepła woda w Kanale la Manche zachęca do kąpieli i kilkanaście osób rzeczywiście się kąpało.

Ja jednak wciąż miałam przed oczami sceny  z kina w Arromanches i kadry z filmu ,,Saving Private Ryan" z Tomem Hanksem, tak więc leniwe plażowanie na Omaha Beach wydawało mi się niestosowne…tak jak i na pozostałych normandzkich plażach.




dzień 14

HORNFLEUR

nasza ocena: 4+
atrakcyjność dla dzieci: 4

Hornfleur jest urokliwe. Różnokolorowe kamiennice, woda, małe łodzie, kutry, jachty... Nic dziwnego, że Port w Hornfleur upodobali sobie impresjoniści uwieczniając go na wielu obrazach.

Port w Hornfleur przypominał mi trochę Nyhavn w Kopenhadze, bo na nadbrzeżu aż gęsto jest od wszelkiego rodzaju kafejek i  restauracji, królują oczywiście owoce morza. Można wydać fortunę na posiłek w jednej z nich!



W Hornfleur znajdziecie wąskie uliczki, liczne mniejsze i większe restauracje i bardzo klimatyczne sklepiki, kupicie tam normandzkie miody, najwymyślniejsze czekoladki, torciki, makaroniki – i wszystko w tak ładnym wydaniu, że można jeść oczami.



dzień 14

LISIEUX

Można powiedzieć, że we Francji prześladował nas pech odnośnie godzin otwarcia. Przyzwyczajeni do kościołów i katedr otwartych do późna dla wiernych i zwiedzających (tak jest w Polsce) byliśmy zaskoczeni tym, że miejsce pielgrzymek wielu katolików jest zamykane na trzy spusty o 19.00.


Żadnej wieczornej mszy, żadnych koncertów, adoracji itp. Podobnie było w Rouen. Godzina 19.00 i … kościół zamknięty.

dzień 15

ROUEN

nasza ocena: 3
atrakcyjność dla dzieci: 2

Rouen postanowiliśmy zobaczyć głównie ze względu na katedrę uwiecznioną przez Claude Moneta na serii obrazów. Rouen to chyba największe moje rozczarowanie podczas wyjazdu. Miałam wrażenie, że w Rouen panuje chaos architektoniczny. Plac wokół katedry jest brzydki, obok katedry wybudowano nowoczesny biurowiec.


Rouen niestety będzie mi się kojarzyło ze śmieciami na ulicach, napisami na murach zabytków, brudnymi ulicami i ... brzydkim kościołem na centralnym placu, na którym miała miejsce egzekucja Joanny d’Arc.  Oczywiście ów kościół stoi, a raczej leży jak wieloryb wyciągnięty na brzeg, w otoczeniu starych kamiennic...





dzień 16

GIVERNY dom i ogród Claude Moneta

nasza ocena: 5
atrakcyjność dla dzieci: 3

,,Mamoooo, kiedy już w końcu stąd pójdziemy…jak długo jeszcze będziesz robiła zdjęcia tym kwiatkom…yyyyhhhh” No cóż, dzieci, szczególnie nasza córka, nie wykazywały żadnego entuzjazmu na widok nenufarów i mostku, nie mówiąc już o ogrodach i domu słynnego impresjonisty.

Równie dobrze mogłabym ją zabrać do ogródka babci... I na nic się zdały książki o impresjonizmie (wersja specjalnie dla dzieci) z obrazami Moneta i moje zaangażowanie w jej edukację artystyczną. Ahh życie.





Ja natomiast z przyjemnością przechadzałam się po ogrodowych ścieżkach, szczególnie po wrażeniach estetycznych z Rouen. Zobaczyłam TEN pokój, atelier Moneta, i nawet nie narzekałam na tłumy turystów (umiarkowane) i 45 minutową kolejkę do kasy (tylko jednej) Tak nawiasem mówiąc to zastanawiałam się, dlaczego we Francji tak bardzo chcą utrudnić życie zwiedzającym?    

dzień 17 i 18

PARYŻ

nasza ocena: Paryż po prostu trzeba zobaczyć, trudno tu o jednoznaczną ocenę

Zazwyczaj jestem przeciwna pchaniu się do wielkich miast w szczycie sezonu turystycznego, ale… czego się nie robi dla dzieci!

Nie wiem dlaczego, ale dzieciom wydawało się to oczywiste, że skoro jesteśmy we Francji to odwiedzimy Paryż. Agata, nasza 7 letnia córka oświadczyła, że jej marzeniem jest zobaczyć wieżę Eiffla, Piotrek też wcześniej nie był w Paryżu tak więc zacisnęłam zęby i wspólnie z dziećmi dołączyliśmy do tłumów turystów kłębiących się na paryskich ulicach.

Jeżeli chcecie dowiedzieć się jak spędziliśmy nasz dzień w Paryżu i co Wam możemy polecić - odsyłam Was do osobnego wpisu:

Paryż z dziećmi

dzień 19

PARYŻ dzień drugi i ...
początek podróży powrotnej

dzień  20
Ponad 1000 km drogi powrotnej…..ale udało się!

Jeżeli byliście w miejscach wymienionych na naszej liście i macie inne zdanie, lub zupełnie inne wrażenia podzielcie się z nami w komentarzach. 


7/24/2018

Francja: Normandia z dziećmi

Francja: Normandia z dziećmi

Gdy odpowiadaliśmy znajomym, że na tegoroczną objazdówkę wybraliśmy Normandię i północną Francję słyszeliśmy: eee…ale tam zimno, wietrznie i pada, trochę słaby kierunek na wakacje. Tam nie ma nic ciekawego.. Czy rzeczywiście?

Po powrocie czas na podsumowanie. Wydaje mi się, że była to najbardziej intensywna pod względem wrażeń i najdroższa pod względem kosztów, głównie z powodu cen biletów wstępu, z naszych dotychczasowych objazdówek. Ale śmiało możemy teraz powiedzieć, że zobaczyliśmy wspólnie z dzieciakami kawał Francji.

I powiem wam, że ku mojemu zaskoczeniu, pogodę w północnej Francji mieliśmy włoską! Oczywiście spakowaliśmy kurtki przeciwdeszczowe, polary i ciepłe bluzy, ale przydały się … tylko raz. Chyba mieliśmy szczęście, bo Normandia bez deszczu? To raczej wyjątek, a nie reguła. Dzieciaki szczęśliwe - szalały na basenach kempingowych prawie jak we Włoszech rok temu. Mnie taka pogoda również baaardzo pasowała.


Gdybym miała wybrać miejsca w Normandii, które zrobiły na mnie największe wrażenie byłyby to: Arromanches-les-Bains (koniecznie musicie obejrzeć półgodzinny film dokumentalny w kinie z ekranem 360 stopni) klif Point du Hoc z niezwykłą historią jego zdobycia, plaża Omaha, na której w 1944 miało miejsce lądowanie amerykańskich wojsk oraz wyjątkowo smutne, ale nie przygnębiające miejsce - cmentarz żołnierzy amerykańskich w Colleville-sur-Mer.  


plaże w Normandii Francja



Są takie miejsca w Normandii, które sprawiają, że wszystkie problemy i sprawy, które zaprzątają ci umysł wydają się błahe i śmieszne. To, co działo się na normandzkich plażach i klifach nie pozwala zapomnieć jak straszna i okrutna jest wojna.

Gdy stałam tak w połowie plaży i patrzyłam na stromy brzeg w oddali, do którego żołnierze musieli dobiec pod ostrzałem z bunkrów na brzegu i ostrzałem artyleryjskim ze wzgórz, wówczas  hasło: lądowanie Aliantów w Normandii nabrało zupełnie innego wymiaru.

Mam w pamięci taki obrazek: szeroka piaszczysta plaża Omaha, pomnik o ostrych, błyszczących w słońcu krawędziach, wzniesiony dla upamiętnienia poległych żołnierzy i …zamek z piasku tuż obok, zbudowany przez jakieś dzieci biegające wesoło po rozgrzanej plaży. 






Dla naszego 11letniego syna zwiedzanie fortyfikacji i bunkrów w Linii Maginota na wschodzie Francji, czy dział i umocnień na normandzkich wzgórzach było niesamowitą atrakcją. Piotrek już od jakiegoś czasu interesuje się historią II wojny światowej. Po Lego Star Wars miał, jak wielu jego kolegów, etap militarny - klocki COBI WWII, czołgi, gra World of Tanks. Parametry dział, czołgów w małym palcu i ,,Największe Bitwy Pancerne" nagrane i obejrzane kilka razy.

Normandia jest idealna dla wszystkich interesujących się historią II wojny światowej. Tym bardziej, że w Normandii wszędzie, dosłownie wszędzie, są muzea bazujące na D-day, a w miasteczkach przy plażach można natknąć się na… czołg.



Ale Normandia to nie tylko miejsca związane z lądowaniem aliantów. Mnie bardzo podobało się w Giverny, gdzie znajduje się ogród i dom Claude Moneta. Warto było stać 45 minut w kolejce, by zobaczyć słynny ogród i mostek. I te kolory! Niesamowicie fotogeniczny zakątek. Gdyby tak było mniej turystów...  O Giverny i impresjonistach z pewnością pojawi się osobny post.

dom i ogród Moneta we Francji Giverny

dom Moneta w Giverny


Co jeszcze warto zobaczyć w Normandii? Z pewnością klify Etretat, najlepiej o zachodzie słońca. Wejście na klify jest bardzo łatwe. Klify Etretat, o ile na zdjęciach wyglądają ,,dziko" i odludnie, są często odwiedzane przez turystów, nierzadko z dronami, bo zdjęcia z tych okolic są bardzo efektowne.

Na wybrzeżu polecamy również malownicze, portowe miasteczko Hornfleur i majestatyczny Mont Saint Michel, który jest drugą najczęściej odwiedzaną francuską atrakcją po Paryżu.





Jadąc do Normandii zatrzymaliśmy się na kilka dni w Dolinie Loary, by zobaczyć słynne zamki. Jest ich tyle, że trudno się zdecydować, niestety latem przeżywają turystyczne oblężenie.. Nie przepadamy za miejscami, do których dowozi się turystów autokarami, ale cóż, czasem trzeba zrobić wyjątek.

Byliśmy, zwiedziliśmy i polecamy Chateau Chenonburg i Chateau de Chenonceau. O zamkach nad Loarą też z pewnością napiszę - dowiecie się, w którym zamku dzieci nie będą się nudzić!




Na blogu w najbliższych tygodniach pojawi się wpis z całą naszą trasą po północnej i środkowej Francji i naszymi ocenami odwiedzanych miejsc. Oczywiście będą pojawiały się też wpisy uzupełniające, z większą ilością szczegółów.

Jeżeli chcielibyście dowiedzieć się, czy warto zwiedzać z dziećmi północną Francję – zapraszam do polubienia naszej raczkującej strony na Facebooku, gdzie zawsze pojawia się info o nowych postach na blogu. Au revoir!

6/12/2018

Trollandia: park linowy góra Żar

Trollandia: park linowy góra Żar

Parki linowe wyrastają jak grzyby po deszczu. Wystarczy zadrzewiony teren, dobry pomysł i voila! Ostatnio pomyślałam sobie, że park linowy to taki stuningowany plac zabaw dla starszych dzieci.
Wśród dorosłych też znajdzie się spora grupa tych, co to od czasu do czasu lubią poczuć adrenalinę na trudniejszej trasie i zmierzyć się ze swoimi lękami.

wskazówka: Jeżeli zamierzacie zabrać dzieci do parku linowego - zastanówcie się, czy ta atrakcja spodoba się waszemu dziecku. Park linowy, w przeciwieństwie do parku rozrywki, nie jest atrakcją dla wszystkich dzieci.

Nie każde dziecko jest gotowe psychicznie na pokonywanie przeszkód wysoko nad ziemią, tak jak i nie każde dziecko lubi się wspinać. Ale jeżeli wasze dzieci nie mają lęku wysokości, lubią wyzwania, emocje i są gotowe, by się powspinać - wizyta w parku linowym może być dla nich niezapomnianym przeżyciem.



 
Nasze dzieci bardzo polubiły parki linowe. Jeżeli w okolicy, w której jesteśmy na przykład podczas naszego wyjazdu znajduje się jakiś większy park linowy - z reguły tam zaglądamy. Tak było i podczas majowego wyjazdu w Pieniny.

Stojąc w krótkiej kolejce do kolejki (ciekawie to brzmi) na górę Żar, wypatrzyliśmy baner między drzewami, jakieś 100 metrów poniżej. Park Linowy... takiej okazji dzieciaki nie mogły przegapić, więc ustaliliśmy, że po zjeździe z góry zobaczymy jak wyglądają tamtejsze trasy.

wskazówka: jeżeli chcecie przeczytać o górze Żar, paralotniarzach i ekstremalnych zjazdach MTB sprawdźcie mój poprzedni wpis : Pieniny: Niedzica, Czorsztyn, spływ Dunajcem i góra Żar

Trollandia w Międzybrodziu Żywieckim  spodobała mi się z trzech powodów.

Po pierwsze: park linowy znajduje się po prostu w lesie, przy planowaniu tras wykorzystano drzewa rosnące tam od kilkudziesięciu lat, wszystko wygląda bardzo naturalnie. Wysokie drzewa dają przyjemny cień, szczególnie w gorące popołudnie. Trasy wysoko między drzewami to również inne wrażenia, bo rzeczywiście czujesz się zanurzony w tej zieleni.

trasa średnia trolandia góra żar

trasa między drzewami trolandia góra Żar

Po drugie, bardzo ciekawe przeszkody, niektóre z nich dosyć nietypowe na przykład auto, przez które należy przejść, czy duże krzesło, zawieszone na trasie.

Po trzecie: w tym roku (2018) w parku zainstalowano system ciągłej asekuracji przynajmniej na trasie dla dzieci,  na której szła nasza 7letnia córka. Na początku trasy została wpięta do liny asekuracyjnej i pokonywała przeszkody bez konieczności przepinania się karabinkiem (tylko go przesuwała po linie), dopiero na końcu trasy została wypięta z liny przez instruktora.

I na dokładkę nie było tłumów!

Poniżej podam wam podstawowe informacje o cenach biletów w Trollandii i godzinach otwarcia, a resztę dopowiecie sobie sami oglądając zdjęcia!

Trollandia 

ważne informacje z regulaminu

1. Minimalny wiek to 8 lat, młodsze dzieci wchodzą na trasę JUNIOR.

2. Dzieci od lat 3 mogą korzystać z tak zwanego mini parku (trasa jak na placu zbaw zakończona zjeżdżalnią) po zakupie biletu i pod warunkiem, że będą z opiekunem. Jest to zabawa bez uprzęży i kasków.



3. Dzieci do lat 15 mogą korzystać z parku pod warunkiem, że są z dorosłą osobą nadzorującą. Może to być osoba upoważniona przez rodziców. Jeden opiekun może nadzorować 2 dzieci i od instruktora zależy, czy ,,nadzór" może być prowadzony z ziemi, czy też opiekun musi przejść trasę z dzieckiem.

4. Dziecko, by korzystać z parku linowego musi sięgać ręką minimum do wysokości 170cm. Polecam zmierzyć tę wysokość w domu, by nie było rozczarowań.
Tu zobaczycie żyrafę do pomiaru zasięgu:
miara zasięgu dziecka park linowy
Żyrafa -tu zmierzymy zasięg dziecka
5. Przed korzystaniem z parku KAŻDY UCZESTNIK przechodzi szkolenie, na którym usłyszy wszystkie ważne informacje z regulaminu. Nie martwcie się: dzieci zostaną przeszkolone w przepinaniu karabinków.



Trollandia adres i godziny otwarcia

adres : Międzybrodzie Żywieckie, przy stacji kolejki na górę Żar
parking: płatny, duży, ten sam na którym parkujecie udając się do kolejki na górę Żar

godziny otwarcia: 10.00-18.00
maj- wrzesień codziennie
kwiecień i październik tylko weekendy
w razie niepogody park może zostać zamknięty

Trollandia ceny biletów


mini park 
cena jednego biletu dla dziecka 17zł
cena jednego biletu dla grup powyżej 10 osób 13zł

park linowy
bilety ulgowe do 13 roku życia
bilety grupowe powyżej 10 osób

jedna trasa bilet normalny 29zł, ulgowy 24zł

Można też kupić bilet na 2, 3 i 4 trasy
Przykładowo najdroższy bilet normalny (na 4 trasy) to 75zł, a ulgowy na 4 trasy 70zł

cennik park linowy Trollandia góra Żar
Cennik  i godziny otwarcia Trollandia











6/05/2018

Pieniny: Niedzica, Czorsztyn, góra Żar i spływ Dunajcem

Pieniny: Niedzica, Czorsztyn, góra Żar i spływ Dunajcem
(aktualizacja  kwiecień 2019)

Nie spodziewałam się, że tak szybko znowu wybierzemy się w Pieniny. Parę miesięcy temu, jesienią, byliśmy z dziećmi właśnie w Pieninach i teraz zastanawialiśmy się jakie szlaki wybrać i jak ugryźć te Pieniny z drugiej strony, tak, by nie chodzić po swoich jesiennych śladach.

Prognozy pogody na długi majowy weekend nie pozostawiały nam wątpliwości: jedziemy w Pieniny, Bieszczady, albo mamy deszcz. I tak wybraliśmy Niedzicę.


Wskazówka: Gdy szukacie pomysłów na górskie wycieczki rzućcie okiem na bardzo szczegółowe opisy szlaków w Pieninach, które przeszliśmy z dziećmi jesienią (Sokolica, Trzy Korony, Wysoka przez wąwóz Homole) linki do nich znajdziecie na dole wpisu.
 
Jeżeli wybieracie się w Pieniny na weekend, czy dłuższy urlop i nie planujecie całodziennych wycieczek po górskich szlakach mam dla was kilka podpowiedzi, jak możecie spędzić czas z dziećmi. Mimo, że często wyjazd w góry kojarzy się właśnie z wędrowaniem po szlakach jest sporo osób, które nie mogą, lub nie chcą wyruszać na całodzienne wędrówki po górach z różnych powodów.

Z tego wpisu, dowiecie się jakie atrakcje w Pieninach polecamy, gdy wędrówka po szlaku nie wchodzi w grę.

Przeczytacie o tym, czy warto zwiedzić elektrownię wodną na zaporze w Niedzicy, kiedy zobaczyć zamek Dunajec i ruiny w Czorsztynie, jak wygląda spływ Dunajcem i co takiego wisi między drzewami w parku linowym niedaleko góry Żar.


zamek Dunajec w Niedzicy


Na pierwszy ogień: zapora w Niedzicy

Do Niedzicy dojechaliśmy około 11.00. Zanim się rozpakowaliśmy, przeorganizowaliśmy i zjedliśmy drugie śniadanie na naszym ekskluzywnym :) miejscu campingowym z widokiem na Dunajec, było za późno, by wychodzić na szlak i dlatego pierwszy dzień postanowiliśmy wykorzystać na obejrzenie lokalnych atrakcji turystycznych. I tak trafiliśmy na zaporę.

Nie da się jej przeoczyć. Według Wikipedii to najwyższa w Polsce zapora ziemna z centralnym uszczelnieniem glinowym. Jej wysokość to 56 m, a długość 404 m. Już sam spacer po takiej zaporze to dla dzieci niemała atrakcja i co drugie dziecko zastanawia się głośno, czy ta zapora może nagle,,pęknąć” i co się wtedy stanie.

zwiedzanie zapory w Niedzicy


Niemal wszyscy turyści przyjeżdżających do Niedzicy udają się na spacer po zaporze. Podczas spaceru można podziwiać mierzący 34 metry obraz Moc Żywiołów. Przekonacie się jak umiejętne użycie cieniowania i koloru tworzy efekt trójwymiaru.

Spacer po zaporze w Niedzicy to jedno, ale zejście pod zaporę, by zobaczyć jak działa elektrownia wodna to już zupełnie inna historia. Informacje o tym, że w ogóle zwiedzanie elektrowni wodnej jest możliwe znalazłam na stronie www.niedzica.pl.

Przyznam, że pomysł ten wzbudził we mnie mieszane uczucia. Niezbyt interesują mnie techniczne szczegóły działania elektrowni i nie lubię ciemnych miejsc, chodzenia po schodach i korytarzy pod ziemią, ale cóż… pomyślałam, że sprawdzę, czy warto. Tym bardziej, że reszta rodziny przyklasnęła temu pomysłowi.

Zwiedzanie elektrowni wodnej w Niedzicy

Teoretycznie aby zwiedzić elektrownię wodną musicie mieć rezerwację na kilka dni przed zwiedzaniem. W praktyce oznacza to, że nie można tak sobie spontanicznie kupić biletu i wejść. Zwiedzanie odbywa się zawsze z przewodnikiem, grupy mogą liczyć do 10 lub do 40 osób. Płaci się za zwiedzanie jako grupa.
 
130 złotych za godzinę zwiedzania elektrowni to trochę sporo, dlatego warto dopytać o możliwość dołączenia do większej grupy, która ma zwiedzać elektrownię. Zadzwoniłam z pytaniem o 11.00 i po dwóch godzinach dostaliśmy propozycję wejścia na 15.00.

Finalnie nasza grupa zwiedzających liczyła około 20 osób.

Wskazówka: dodatkowe informacje i rezerwacje uzyskacie pod numerem telefonu: 519 337 106 od poniedziałku do piątku w godzinach od 9:00 do 15:00 Musicie zgłosić się do centrum informacji (okrągły budynek) przy zaporze, na 15 minut wcześniej, by opłacić bilety i podać swoje dane do spisania. My płaciliśmy 13 zł od osoby za wariant podstawowy, czyli ogólne zwiedzanie elektrowni (bez zniżek dla dzieci).



Zwiedzanie elektrowni w wersji, którą zrobiliśmy to około 45 minut do godziny, jest trochę chodzenia po schodach. Czy warto?

Mam mieszane uczucia odnośnie tej atrakcji. Myślałam, że będzie się tam coś działo : obsługa przy pracy, migające diody, hałas turbin. Zastały nas ciche szmery w wielkiej hali, spokój i nasz przewodnik. Okazało się, że obsługa elektrowni to parę osób, a o 15.00 elektrownia już nie pracowała (stąd ta cisza), bo zmieniła się taryfa i po prostu mniej opłacało się sprzedawanie prądu.

Wizyta w elektrowni może spodobać się umysłom ścisłym – zwiedzanie bardzo podobało się naszemu synowi (11lat) i oczywiście mojemu mężowi (po Politechnice;).

Jeżeli jednak wasze dzieci niekoniecznie zaciekawią informacje, w których padają słowa takie jak turbiny, generatory i jeżeli niekoniecznie odnajdą się słuchając wykładu w stylu:
 ,,Zbiornik czorsztyński powstał w celu obniżenia kulminacji powodziowych i zwiększenia przepływów minimalnych w Dunajcu i Wiśle, a także wykorzystania energetycznego potencjału wody” 

to nie polecam.

Nasza córka (wtedy 6latka) raczej się nudziła i interesowały ją wyłącznie wyzwania typu: kto jest odważny i usiądzie na tej oto pokrywie - może nie porazi go prąd? Agusia: JA, ja! Albo "Proszę uważać, bo można się tym smarem ubrudzić. Agusia – już palec w smarze, chyba chciała sprawdzić, jaki poziom nacisku spowoduje ubrudzenie tego palca i czy rzeczywiście jak lekko dotknie to też się umaże…Samo życie.

Podczas zwiedzania usłyszycie między innymi ,,wykład” o historii budowy zapory i elektrowni, obejrzycie czarno białe zdjęcia z czasów jej budowy, dowiecie się, jak działa elektrownia, oraz jaki związek ma zapora z flisakami na Dunajcu.
Wskazówka: Ogólne zwiedzanie elektrowni – grupa do 10 osób lub od 11 do 40 osób – trasa obejmuje:
- wewnętrzny balkon widokowy oraz halę maszyn – (po przejściu korytarza wychodzicie na balkon, czyli zwykły korytarz z barierką nad dużą halą)
-  potem schodzicie po schodach na halę, czyli tzw poziom technologiczny elektrowni ( poziom pokrywy turbiny)
 Zamiennie może być wejście na taras widokowy na Jezioro Sromowieckie (poziom suwnicy wody dolnej)

Mimo szczerych chęci przewodnika, by zainteresować i małych i dużych - nie polecam tej atrakcji dla młodszych dzieci. Język jest zbyt abstrakcyjny i techniczny i niewiele jest tam ciekawostek dla mniejszych dzieci.

Wskazówka: parking wjazd od strony ronda, lub parking pod zamkiem w Niedzicy, ale wówczas musicie pokonać dłuuuugie schody.


Zamek w Niedzicy, czyli zamek Dunajec

(podjeżdżamy autem do bramy głównej zamku w Niedzicy)
Ja: Przeczytałam, że zamek w poniedziałki jest zamknięty.
Mąż: To nic. Mamy jeszcze parę godzin do 15.00 (zwiedzanie zapory)  pokręcimy się  wokół zamku.
Ja: Może rzeczywiście coś jest jednak otwarte, w końcu jest majowy weekend, no a na stronie mogli tego nie poprawić…  w sumie jest sporo ludzi...
może masz rację…może jest chociaż jakiś park…
 

Nie, parku nie ma. Przynajmniej my go nie odnaleźliśmy. Część osób spaceruje w dół do przystani i przechadza się nad brzegiem jeziora, dzieci rzucają kamyki, a dorośli czekają na rejs statkiem wycieczkowym.

Czy warto zatem zwiedzić zamek w Niedzicy? Niestety był poniedziałek i…rzeczywiście mimo długiego majowego weekendu i tłumów chętnych do zwiedzania muzeum było zamknięte. Być może w sezonie letnim muzeum jest otwarte również w poniedziałki.
zamek Dunajec castle in Niedzica

Patrząc jednak na ceny biletów i na rozmiar zamku zastanawiam się, czy warto byłoby płacić aż 66zł za bilety dla naszej rodziny. Cóż, weszliśmy jedynie na mały wewnętrzny dziedziniec.

Zamek w Niedzicy jest bardzo dobrze zachowany i chociaż jest też dość mały to prezentuje się bardzo dobrze. Gorzej z terenem wokół zamku, który jest w większości wypełniony zaparkowanymi samochodami, a przed bramą, wzdłuż ulicy postawiono kilka straganów ze wszystkim, czyli klasyczne mydło i powidło. Ogólnie nic ciekawego.

A można by było ciekawie odrestaurować teren, w sezonie zatrudnić sokolnika, kowala, zrobić stragan płatnerza gdzie dzieci mogłyby przymierzyć kolczugę, czy potrzymać kopię, czy miecz..

Ciekawostka: Czy wiecie, że zamek Dunajec w Niedzicy był miejscem, gdzie nakręcono sceny do kilku filmów, na przykład Janosika, czy Wakacji z duchami. Jeżeli planujecie wizytę w tym zamku z dużym wyprzedzeniem, to przed zwiedzaniem możecie zaproponować dzieciakom obejrzenie tego oldskulowego serialu: 7 odcinków po około 30minut, rok produkcji 1970, więc dla dzieci do naprawdę historia ;) Tym bardziej, że akcja dzieje się w tych zamierzchłych czasach bez smartfonów, tabletów i internetu.

Z zamkiem wiąże się też legenda o białej damie i to chyba najbardziej spodobało się dzieciom – zamek, duchy, biała dama i podobne klimaty - więc się przygotujcie!

Zamek w Niedzicy: informacje praktyczne

zwiedzanie zamku Dunajec w Niedzicy od wtorku do niedzieli.
od 01.05 do 30.09  9:00 - 19:00 (ostatnie wejście o godzinie 18.30)
od 01.10 do 30.04 w godzinach 9:00 - 16:00 (z wyjątkiem poniedziałków)

ceny biletów
ZAMEK + WOZOWNIA
- bilet ulgowy - 14,00 zł.
- bilet normalny - 19,00 zł.
SPICHLERZ ( V - IX) - 5,00 zł

Pod zamkiem znajduje się płatny parking (10zł jednorazowa opłata, maj 2018).

Więcej informacji http://www.pieniny.com/pl/io190/zamek-niedzica
http://www.niedzica.pl/39-Zamek_Dunajec_w_Niedzicy


Zamek w Czorsztynie

Co dwa zamki to nie jeden, więc postanowiliśmy obejrzeć i ruiny zamku w Czorsztynie. Do przeprawy stateczkiem przez jezioro Czorsztyńskie można dojść ścieżką z parkingu przy zamku w Niedzicy.

Nad brzegiem jeziora jest kilka punktów gastronomicznych w stylu: ,,plastikowe tacki, frytki, kiełbaski i piwo” Są stoliki pod parasolami i kasa, gdzie można kupić bilety na rejs do zamku Czorsztyńskiego, lub rejs po jeziorze.

My zdecydowaliśmy się na rejs do ruin zamku. Do ruin zamku w Czorsztynie można też dojechać autem, parking przy przystani.

Podczas rejsu będziecie mieć okazję podziwiać zamek Dunajec w całej okazałości. Rejs jest krótki, dopływa się do przystani, z której macie około 10 minut pieszo do ruin zamku, na początku wąską asfaltową drogą, a później ścieżką przez las, która lekko pnie się pod górę. Jeżeli macie spacerówkę, czy wózek to będziecie musieli ją przez ten fragment przenieść.

ścieżka do ruin zamku w Czorsztynie


Ruiny zamku w Czorsztynie w maju 2018 były w trakcie hmm renowacji, natknęlismy się na porzuconą taczkę, betoniarkę i leżące tu i tam  materiały budowlane.




Mimo tych mało ciekawych dodatków zamek w Czorsztynie moim zdaniem ma swój urok.



Fakt ruiny nie są duże, ale mają duży potencjał. Gdy ciekawie zorganizuje się część do zwiedzania i wyposaży w interaktywne eksponaty może być to w przyszłości jedno z ciekawszych miejsc dla dzieci. Na razie można było tylko sprawdzić jak to jest być zakutym w dyby - jeden egzemplarz był udostępniony dla zwiedzających. (informacje z 2018 - teraz na pewno są jakieś zmiany)

Poszczególne miejsca w zamku były dokładnie opisane na tabliczkach informacyjnych. W maju 2018 można było obejrzeć wystawę - oczywiście historia zapory w tle.



Zamek w Czorsztynie: informacje praktyczne:

Bilety wstępu kupiliśmy po wejściu do zamku - kasa znajdowała się wewnątrz, w budce z pamiątkami.(2018) Poniżej aktualne info ze strony:

Zwiedzanie od 01 maja do 30 września 9.00-18.00
Od 01 października do końca kwietnia 10.00-15.00

ceny biletów
Bilet zwykły 6zł, ulgowy 3zł (emeryci i renciści również), dzieci do lat 7 – za darmo

Sporo informacji o historii zamku znajdziecie na stronie http://www.pieniny.com/pl/io191/zamek-czorsztyn

Spływ Dunajcem

Jedną z największych atrakcji Pienin jest spływ Dunajcem. To bardzo dobry pomysł w upalny, letni dzień. No, ale cóż my mieliśmy pecha, bo mniej więcej w połowie naszego spływu zaczęło mocno padać, a w oddali słychać było pomruki burzy.

I tu sprawdziła się moja przezorność w górach: miałam kurtki przeciwdeszczowe dla dzieci, chociaż dzień zapowiadał się piękny, niebo było bezchmurne, słońce świeciło jak latem.


Spływaliśmy ze Sromowców do Szczawnicy. Podobno spływ trwa 2h 15 min, piszę podobno, bo te dwie godziny liczą się od początkowych spraw organizacyjnych na brzegu, a sam czas spływu jest moim zdaniem krótszy.

Formuła spływów jest z reguły podobna. Flisak nawigujący łodzią opowiada ciekawostki o mijanych miejscach i szczytach, przeplata te historyjki żartami, zdarza się, że mało wyszukanymi, i angażuje turystów zadając pytania. Oczywiście można też zadawać pytania flisakowi, na które on chętnie odpowiada.

Umiejętnie poprowadzony spływ sprawia, że dzieciom się nie nudzi, a i dorośli mogą dowiedzieć się paru ciekawych rzeczy o flisakach, Pieninach i Dunajcu. Także polecamy!

Początek spływu: przystań flisacka w Sromowcach - Kątach, tam możecie kupić bilety. Flisacy organizują spływy od 1 kwietnia do 31 października.  Jeżeli chcecie udać się na spływ z Szczawnicy – bezpłatny parking i kasy znajdują się naprzeciwko kościoła. Zostaniecie przewiezieni do Sromowców, skąd rozpocznie się spływ.

Kupując bilety możecie wybrać wersję krótszą: do Szczawnicy 2h 15 min, lub dłuższą do Krościenka 2h 45min

Góra Żar i park linowy

Kolejną pienińską atrakcją jest góra Żar. By dostać się na szczyt i zobaczyć rozległe widoki, większość turystów wybiera wjazd kolejką. Wjazd ten bardzo przypomina wjazd kolejką na Gubałówkę, z tym, że na górę Żar wjeżdżają też ubłoceni downhillowcy.  

Tak jak na Gubałówce tak i na górze Żar jest zaplecze gastronomiczne, gofry, lody, pizza i oczywiście piwo. Większość osób wjeżdżając na górę rozsiada się na trawie na zboczu i korzysta ze słońca przy okazji oglądając amatorów ekstremalnych zjazdów rowerowych, lub przyglądając się startującym paralotniarzom.

Początkowo zastanawiałam się, czy nie wejść z dziećmi pieszo, ale droga na szczyt jest mało ciekawa – zwykłe zbocze wzdłuż kursującej kolejki. Trochę nie widzę sensu w podchodzeniu pod górę w pełnym słońcu dla samego podchodzenia, z kolejką kursującą pod nosem. Dlatego kupiliśmy bilety w dwie strony.

Góra Żar: ceny biletów

Cena biletu normalnego w dwie strony to 18zł a ulgowego 15zł. Dzieci do 4 lat wjeżdżają za darmo pod warunkiem zakupu normalnego biletu przez opiekuna. Wózki wwozimy za darmo. Można też kupić bilet tylko na górę, wtedy zapłacicie 13zł za bilet normalny i 10zł za ulgowy. 

Kolejka kursuje od 9.00 do 18.00 a w weekendy od 9.00 do 20.00.

Więcej informacji o cenniku biletów i kolejce na górę Żar znajdziecie pod tym linkiem http://www.pkl.pl/gora-zar/kolej-linowo-terenowa-gora-zar-ceny.html

Góra Żar to miejsce znane nie tylko paralotniarzom, ale tak jak wspomniałam, również i downhillowcom lubiącym ekstremalne doznania. Z góry poprowadzone są trudne trasy zjazdowe przez las, konieczny jest zabudowany kask i odpowiednie ochraniacze.

Co chwila z kolejki wjeżdżającej na górę wysypują się ubrani po zęby i ubłoceni zjazdowcy. Jednego z nich mijaliśmy już na parkingu – przedramię całe we krwi, strój cały w pyle i zaschniętym błocie, ale widać, ze adrenalina działa.

Powiem tak, gdyby nie paralotniarze i downhillowcy to na górze Żar byłoby strasznie nijako. Warto jednak wjechać, lub wejść na szczyt dla obejrzenia wyczynów tych uzależnionych od  adrenaliny osób.

Park linowy

I na koniec atrakcja dla małych i dużych: park linowy Trollandia.
Park ten znajduje się w pobliżu stacji kolejki na górę Żar. Jest to bardzo ciekawie zorganizowany park linowy z nietypowymi przeszkodami.

Jedną z takich przeszkód jest … syrenka (auto ;) zawieszone między drzewami.  Polecamy! Jest trasa łatwa, średnio trudna i chyba dwie trudniejsze.  Dzieci były przeszczęśliwe.





Park polecamy tym bardziej, że można sobie odpocząć przy drewnianych stołach w cieniu, podczas gdy dzieci się bawią na wysokości. W kolejnym wpisie więcej szczegółów odnośnie Trollandii  i więcej zdjęć!

Jeżeli macie jakieś pytania, albo chcielibyście podzielić się swoją opinią o miejscach, które wymieniłam - nic prostszego, pod postem znajdziecie okienko komentarzy. Nie zapomnijcie podpisać się imieniem/nickiem, by komentarz pojawił się na stronie!

5/16/2018

Zator Energylandia

Zator Energylandia
aktualizacja lipiec 2020

Wyobraźcie sobie wiejskie drogi, kury na podwórkach, pola rzepaku, buraków i żyta i pośrodku tego wszystkiego na horyzoncie ogromne konstrukcje, wielkie rollercoastery zupełnie z innej bajki. Znacie ten refren piosenki braci Golców : ,,Tu na razie jest ściernisko, ale będzie San Francisco..” Całkiem prawdopodobne, że było to motto, którym się kierowano wybierając Zator w Małopolsce na miejsce, gdzie powstanie jeden z największych parków rozrywki w Polsce. Witajcie w Energylandii!

Gdyby nie nasze dzieci, to wątpię, czy zdecydowalibyśmy się na wizytę w Energylandii. Nie przepadam za rollercoasterami, tłumem i kolejkami, w zasadzie parki rozrywki mogłyby dla mnie nie istnieć. Dlatego miałam mieszane uczucia, gdy nasi znajomi zaproponowali, byśmy długi majowy weekend, który spędzaliśmy w Pieninach, zakończyli w Energylandii w Zatorze. Szczerze, to od nich po raz pierwszy usłyszałam o tym parku rozrywki.

Teraz muszę przyznać, że Energylandia bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. To pierwszy park rozrywki w Polsce, który poziomem, pod wieloma względami, dorównuje innym dużym parkom rozrywki w Europie. Także jeżeli zastanawiacie się, czy warto – WARTO.

W tym wpisie dowiecie się więcej o parku, znajdziecie praktyczne informacje o atrakcjach, parkingach, biletach wstępu, a do tego parę wskazówek, co zabrać i jak się przygotować.

park rozrywki energylandia zator


Gdzie jest Energylandia?

Energylandia to park rozrywki położony między Krakowem, a Katowicami, mniej więcej godzinę drogi autem z każdego z tych miast, w miejscowości Zator.

Dokładny adres to al. 3 Maja 2, Zator
Kraków – Zator około 50km
Katowice – Zator około 55km

5/02/2018

Jezioro Garda z dziećmi

Jezioro Garda z dziećmi

aktualizacja maj 2019

Jezioro Garda co roku przyciąga wielu turystów z całej Europy.  To największe jezioro we Włoszech i największe jakie kiedykolwiek widzieliśmy.

Właśnie ten rozmiar i rozległość Lago di Garda sprawia, że krajobraz wokół jeziora znacząco się różni. I warto jest wiedzieć, że północna część jeziora jest o wiele bardziej malownicza. Na północy Gardy będą wam towarzyszyły widoki takie jak na zdjęciu poniżej.
Im dalej na południe, tym teren bardziej się wypłaszacza i wszystko się zmienia.

Okolice Lago di Garda są szczególnie lubiane przez Niemców i Austriaków, dla których dojazd tam jest łatwy i szybki. I to właśnie niemiecki słyszy się nad Gardą najczęściej. 

Polacy i Czesi również często wybierają wakacje nad Gardą. Niemal każde biuro podróży ma w swojej ofercie wakacje w domkach na kempingach nad Lago di Garda, lub w domach wakacyjnych w okolicy, więc jest w czym wybierać.

Gardę polecili nam znajomi, którzy kilkukrotnie spędzali tam wakacje z dziećmi. Słyszeliśmy od nich same pozytywne opinie, przede wszystkim na temat infrastruktury, ścieżek rowerowych i przepięknych widoków. 



W trzecim tygodniu naszej objazdówki, już w drodze powrotnej z Toskanii,  postanowiliśmy sprawdzić, czy Lago di Garda nas też zachwyci. Jako miejsce docelowe wybraliśmy okolice Lazise. W zasadzie głównym powodem, dla którego wybraliśmy Lazise była bliskość aquaparku, który nasze dzieci koniecznie chciały odwiedzić.

Ten wpis polecam do przeczytania tym z was, którzy zastanawiają się, czy wybrać się w tym roku nad Gardę latem na dłużej. Mam tutaj na myśli miasteczka i kempingi bezpośrednio nad Gardą. Domy wakacyjne, które można wynająć kilkanaście kilometrów od jeziora, to zupełnie inna historia. Pamiętajcie jednak, że jest to bardzo subiektywna opinia, na którą niemały wpływ miał fakt, że nad Gardą byliśmy z dziećmi w połowie lipca.


Copyright © 2016 tu byliśmy , Blogger