""
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą białowieża atrakcje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą białowieża atrakcje. Pokaż wszystkie posty

6/01/2019

Białowieża z dziećmi

Białowieża z dziećmi
Tegoroczna majówka zapowiadała się deszczowo. Deszcze i burze miały ominąć jedynie północno-wschodnią część Polski, dlatego postanowiliśmy wybrać się z dziećmi do Puszczy Białowieskiej.

O tym gdzie byliśmy i co widzieliśmy przeczytacie w dwóch wpisach.

Jeżeli lubicie rowerowe wycieczki, chcecie dowiedzieć się, czy warto pokazać dzieciom Skansen w Białowieży oraz czy wyprawa drezyną do Miejsca Mocy w Puszczy jest warta swojej ceny - zajrzyjcie do pierwszego wpisu : Puszcza Białowieska, czyli co w puszczy piszczy.

W tej części dowiecie się, czego spodziewać się po wycieczce do serca puszczy, czyli Rezerwatu Ścisłego, co zobaczycie, a czego nie zobaczycie w Rezerwacie Pokazowym Żubra i gdzie w Białowieży warto spróbować lokalnych, kresowych dań w rozsądnych cenach.

Oprócz tego zdradzę wam, czym jest miejsce nazwane: Żebra Żubra i czy Muzeum Przyrodniczo-Leśne w Białowieży to strata czasu, czy super atrakcja.



Serce Puszczy

Żubr, kornik drukarz i protesty ekologów. Te słowa pojawiły się u mnie jako pierwsze skojarzenia z Puszczą Białowieską. Pewnie większość z was odpowiedziałaby podobnie.

W informacji turystycznej w Białowieży dowiedzieliśmy się kiedy i jak moglibyśmy wybrać się z dziećmi do Rezerwatu Ścisłego, bo być może tego nie wiecie, ale do Rezerwatu można wejść tylko z licencjonowanym przewodnikiem. Nasz spacer, wybrany z oferty PTTK nazywał się Puszcza Białowieska dla dociekliwych.

Mieliśmy się pojawić pod biurem PTTK najpóźniej 15 minut przed wymarszem, by nie przepadła nam rezerwacja. Cała grupa liczyła kilkanaście osób i od ilości osób zależało jaka będzie cena za zwiedzanie Rezerwatu z przewodnikiem.

info: Znajdująca się na liście UNESCO Puszcza Białowieska zajmuje teren 3 086 km2, z czego tylko 42% jest na terenie Polski. Sam Białowieski Park Narodowy to 105,2 km2, ale teren gdzie znajduje się nietknięta ludzką ręką Puszcza, to nieco ponad połowa tej powierzchni (57,6%)



Gdy zastanawiałam się, czego można się spodziewać po wycieczce po Rezerwacie Ścisłym, czyli lesie pierwotnym, nietkniętym ludzką ręką, miałam przed oczami wąską ścieżkę w gąszczu, na ścieżce zwalone, gdzieniegdzie spróchniałe gałęzie i pnie tarasujące przejście, przeszkody, na które trzeba się wspiąć, wysilić, by je pokonać.

Oczami wyobraźni widziałam drzewa o grubych, zwalistych pniach i gęstych koronach. Oczywiście liczyłam na świergot ptaków, bo przecież wiosna, i gdzieś w oddali przemykającą kunę, albo jakąś chociaż nornicę…sowę, dzięcioła??

Myślałam, że w rezerwacie ścisłym będziemy starać się zachować ciszę, jakby przemknąć przez puszczę niezauważenie…



Byliśmy z dziećmi, widzieliśmy i w skrócie mogę wam powiedzieć, że … nie ma dzikiej ścieżki i zwalonych przeszkód na wąskiej dróżce wydeptanej przez sarny.

Ścieżka turystyczna w rezerwacie ścisłym jest wygodna, wyrównana, bezpieczna, szerokością miejscami dorównująca zwykłej leśnej drodze. Dostosowana dla wózków dziecięcych, osób starszych, wycieczek szkolnych, a nawet do przejazdu bryczkami. Można powiedzieć dostosowana do spacerów i przejażdżek po lesie.

I przez to wycieczka przez las pierwotny naprawdę nie robi wrażenia.

Formuła spaceru, jedna, oczywista trasa zwiedzania, (tam nie można się zgubić!) ścieżka dostosowana, bez przeszkód w postaci pni, podmokłego terenu, sucha, wygodna – to jednak niekoniecznie to, czego się spodziewałam po rezerwacie ścisłym.


Nie taki kornik zły jak go malują

Pani przewodnik, która nas oprowadzała miała naprawdę bogatą wiedzę na temat fauny i flory Puszczy Białowieskiej. Z tej wiedzy korzystali jednak głównie dorośli, w większości emerytowani, uczestnicy spaceru, ale nie dzieci. 

Co kilkaset metrów przystawaliśmy na trasie zwiedzania, by dowiedzieć się o chorobach drzew, rodzajach lasu i owadach zamieszkujących pnie, hubach, porostach, i tak przez 3 godziny. Wiadomości było naprawdę dużo, ale przekaz był dostosowany do większości, czyli dorosłych.




Dzieci wychwyciły tylko część informacji i to głównie tych, które je zaciekawiły, na przykład dlaczego nie można kierować się kierunkiem rozrostu mchu na drzewach w lesie, by określić strony świata, albo jakie drzewa lubi kornik drukarz i jak wyglądały dawniej polowania w Puszczy Białowieskiej. 

Dzieciakom podobałoby się znacznie bardziej, gdyby była jakaś choćby szansa na zobaczenie dzikich zwierząt: saren, łosi, już nie mówię o żubrach, bo to podczas tego spaceru niemożliwe. Niestety, przy takim ruchu turystycznym żadne, nawet małe, zwierzę nie wystawi przysłowiowego nosa.

Podczas spaceru padały oczywiście pytania o korniki, które zjadają drzewa w Puszczy, i przez które, zgodnie z oficjalnym przekazem, przeprowadzona została wycinka drzew. Podobno wszystkiemu winna jest susza. Puszcza umiera, bo wysycha, a korniki atakują właśnie drzewa osłabione.

Park Pałacowy i selfie w żubrze

Park Pałacowy to park w stylu angielskim, czyli park o swobodnym, naturalnym charakterze, bez efektownych nasadzeń, geometrycznych form, czy alejek. Jego projektantem był Walerian Kronenberg, ten sam, który zaprojektował Park Skaryszewski w Warszawie.

Tak naprawdę dla przeciętnego turysty, który nie zna się na gatunkach drzew i nie potrafi docenić rzadkich okazów tutaj rosnących,  park w stylu angielskim to nic innego jak luźno rosnące drzewa i kilka alejek.

wskazówka: wstęp do Parku jest bezpłatny. 

Niektóre z drzew w Parku rosną od jego założenia, a przed Muzeum możecie zobaczyć kilka starych dębów, które, jak głosi legenda pozostały tu po pogańskim, świętym gaju. Prawdy w tym niewiele, ale dzieci możecie zaciekawić.

Po przejściu wygodnym mostkiem nad stawami na rzece Narewka dotrzecie do miejsca, gdzie kiedyś stał pałac - myśliwska rezydencja carów.

ciekawostka: Pałac Carski został wybudowany na specjalne życzenie cara Mikołaja III, któremu wyjątkowo podobały się polowania w Białowieży.  W końcu Puszcza Białowieska od wieków była królewskimi terenami łowieckimi.

Niestety, Pałac został spalony przez Niemców w lipcu 1944, gdy ci wycofywali się z Białowieży.


Na terenie Parku  nie zachowało się wiele budynków o historycznej wartości. Dziś można obejrzeć jedynie bramę wjazdową i dawne stajnie kozackie. 

W oczy rzuca się za to nowoczesny, wielopiętrowy budynek, w którym mieści się siedziba Białowieskiego Parku Narodowego, Muzeum Leśno-Przyrodnicze, oraz… 3-gwiazdkowy hotel. 

Nie znam się na architekturze, ale ten budynek ma niewiele wspólnego z ekologią i bliskością natury. Całość pasuje do idei Parku Narodowego, lasów pierwotnych i znajdującego się obok Dworku Gubernatora Grodzieńskiego jak kwiatek do kożucha.

Dworek Gubernatora Grodzieńskiego w Parku Pałacowym
Punktem, którego nie możecie ominąć spacerując z dziećmi po Parku Pałacowym jest mini plac zabaw przy Dworku Gubernatora Grodzieńskiego. Furorę na nim robią dwa żubry z otworami, które przyciągają jak magnes.


Nasza Gusia (7lat) w sekundzie znalazła się w żubrze, pod żubrem, a potem na żubrze. Zresztą, co było dosyć zabawne, te dwa żubry mają właściwości przyciągające nie tylko dzieci. 
Dorośli, i to nie tylko młode osoby, ale też stateczni emeryci, pstrykali sobie fotki na żubrach i to nie takie w stylu żubr i ja stoję obok, ale normalnie okrakiem na żubrze. Pan 60+, pani 50+ - nie ma to jak poczuć w sobie wewnętrzne dziecko!


Muzeum Leśno -Przyrodnicze

Na liście atrakcji Białowieży i okolic znajduje się również i Muzeum w Parku Pałacowym. Odwiedziliśmy je z dziećmi drugiego dnia, kiedy niebo zasnuło się chmurami i siąpił deszcz. Czy warto? Dzieciom się podobało. 

Ja zachowam umiarkowany entuzjazm, bo warto docenić to, że nawet w mniejszych miejscowościach pojawiają się muzea bardziej interaktywne. Jednak mając porównanie z innymi miejscami dla dzieci o charakterze edukacyjnym w Polsce i Europie ograniczę się do stwierdzenia: dzieci będą zadowolone.

Muzeum możecie zwiedzać albo z audio przewodnikiem (zestaw klasyczny słuchawki z regulacją, da się dopasować do dzieci, oraz odtwarzacz) albo z panem/panią przewodnikiem. 

My wybraliśmy tańszą wersję: zwiedzanie z audio przewodnikiem i naprawdę, mimo początkowych problemów, byliśmy szczęśliwi, że nie jesteśmy w innej grupie z przewodnikiem oprowadzającym po wystawie. 

Nasza grupa w ciszy przemieszczała się między ekspozycjami podczas gdy z tyłu, tam gdzie aktualnie znajdowała się grupa druga, dobiegały nas płacze dzieci, gwar rozmów i wysiłki przewodnika, by być słyszanym.  

Wskazówka: w sezonie i w długi majowy weekend Muzeum przeżywa oblężenie, kolejki i tłumy. Jeżeli chcecie dobrze kojarzyć wizytę w tym muzeum to proponuję przyjść w mniej popularnych godzinach i wybrać zwiedzanie z Krystyną Czubówną w wersji audio.

Zwiedzanie Muzeum

W Muzeum jest ciemno. Całe zwiedzanie zorganizowane jest w ten sposób, że podchodząc do dioramy z wypchanymi zwierzętami, których zarysy widzicie w ciemnościach, zapalane jest światło. Naciskacie na odtwarzaczu numer dioramy i słuchacie kojącego głosu pani Czubównej. 



Przyznam, że jest to strzał w 10. Kto jak kto, ale Krystyna Czubówna jest idealnym lektorem, szczególnie do tematyki przyrodniczej.

Część osób w opiniach na temat muzeum, narzeka, że światło gaśnie za szybko, że dzieci nie nadążają z wciskaniem numeru nagrania i że rodzice nie mogą odpowiadać na pytania dzieci na bieżąco. Nasza 7-letnia córka bez problemu sobie radziła. Widziałam też i mniejsze dzieciaki, które nie miały żadnego problemu z odsłuchiwaniem nagrań. Pewnie w przypadku 4 -5 latków mogłoby to być trudniejsze, bo nie ma wersji nagrania dla dzieci, więc pada wiele niezrozumiałych słów. 

Jestem przekonana, że zwiedzanie z audio przewodnikiem jest zdecydowanie lepszym wyborem niż zwiedzanie z głośnym tłumem. A maluszkom zawsze można zreferować w skrócie co jest na dioramie, po odsłuchaniu nagrania. Zresztą nawet bez odsłuchu sobie poradzicie, a 4 latek i tak nie zapamięta co to są olsy, czy grądy.



Po wyjściu z muzeum możecie wejść po schodach, lub wjechać windą na wieżę, by zobaczyć Park Pałacowy z góry. Niestety panorama jest mało ciekawa - głównie drzewa i dachy domów w Białowieży. 

Wieża ...widokowa? Muzeum Leśno-Przyrodnicze


Nasze dzieciaki tak zainteresowały widoki z tej wieży, że… przebywały na niej tyle, ile zajmuje kilkukrotne obiegnięcie tarasu. (na wieży byliśmy sami) Większą atrakcją było to, kto pierwszy znajdzie się na dole, czy syn jadąc windą, czy córka zbiegając po schodach… ach te dzieci.


Zróbże minę uprzejmą żubrze

Każdy przyjeżdżający do Białowieży liczy na spotkanie z żubrem. Najłatwiej takie sobie załatwić w Rezerwacie Pokazowym Żubra. 

Rezerwat ten to nic innego jak małe zoo ze zwierzętami z lasów europejskich. Jest oczywiście i wybieg dla żubrów. Sztuk 4, czy 5. Są wilki, sarny, łosie. Zwierzęta na klasycznych wybiegach, jak w zoo. Szerokie alejki, ławki.

Największą atrakcją w Rezerwacie Pokazowym Żubra dla naszych dzieci, i dla większości dzieci odwiedzających rezerwat, stał się … plac zabaw.

Plac zabaw w Rezerwacie Pokazowym Żubra godzinę przed zamknięciem (maj 2019)




Dla 7latki wspinaczka na placu zabaw jest znacznie ciekawsza niż cztery śpiące żubry z niewzruszonym spokojem przeżuwające siano.


Właśnie, GDZIE były żubry? Przecież trafiliśmy do Rezerwatu Pokazowego Żubra, a nie do Ostoi Zwierząt Puszczy Białowieskiej czytaj: zwykłego mini zoo.

Nazwa wprowadza w błąd. No ale pokazano nam żubry? Pokazano, więc o co chodzi?


Spotkałam się też z opisem, który lepiej oddaje charakter miejsca: Rezerwat Pokazowy Dzikich Zwierząt, chociaż patrząc na klasyczne wybiegi i siatki, to bliżej temu miejscu do zwykłego zoo niż do idei rezerwatu.

Podobno część wybiegów jest znacznie większa, co tłumaczyłoby pustki na niektórych z nich.

Teraz wytłumaczcie to dzieciom. Przykładowy dialog w Rezerwacie Pokazowym Żubra:,,Mamo, dlaczego nie ma tu żadnych zwierząt?" ,,Bo na niektórych wybiegach musi odrosnąć zjedzona trawa, a inne wybiegi to tak naprawdę tylko kawałek całości i zwierzęta są w lesie." No cóż, wersja ekonomiczna.

Wersja droższa i ciekawsza wymagałaby jednak większej pomysłowości i nakładów finansowych niż tylko ogrodzenia terenu siatką i wystawienia paśnika.

Rezerwat Żubra - gdzie są żubry?





Wskazówka: jeżeli wybieracie się z dziećmi do Rezerwatu Pokazowego Żubra na dłużej, przygotujcie sobie prowiant. W nowoczesnym budynku, w którym znajdują się kasy, nie było żadnej restauracji, ani kawiarni, czy chociaż sklepu z przekąskami, czy sałatkami.
W maju 2019 w części bufetowej stał jedynie automat do słodyczy i batoników i obok automat do kawy. Sądząc po kolejkach jakie się do nich tworzyły to popyt na takie usługi w sezonie jest. Może latem pojawią się chociaż jakieś food trucki w okolicy parkingu??
  
Lokalnie i smacznie

Gdy już przespacerujecie się po Rezerwacie, zobaczycie Skansen podczas wycieczki rowerowej, albo odwiedzicie drezyną Miejsce Mocy z pewnością będziecie chcieli zatrzymać się gdzieś, by coś dobrego zjeść i przede wszystkim, by wasze dzieci coś zjadły.  



Jeżeli chcecie spróbować lokalnej kuchni polecamy wam bistro Babushka w Białowieży. Byliśmy i wypróbowaliśmy i właśnie tam wracaliśmy w kolejnych dniach. Wracaliśmy mimo długiego czasu oczekiwania w kolejce, w szczycie 30-45 minut, bo zamawia się przy barze, i mimo styropianowych talerzy, które nie pasują zupełnie do wystroju. 

W Babushce jest po prostu ładnie, smacznie i rozsądnie cenowo. Prosto, bez zadęcia. Można zjeść na zewnątrz pod parasolami, lub w środku – miejsca jest sporo. Dlaczego wybraliśmy tę restaurację? Ze względu na proste dania pod dzieci (żurek, rosół, pierogi, naleśniki, placki ziemniaczane) Menu możecie znaleźć online. 

My chcieliśmy spróbować czegoś lokalnego. Polecamy wam pielmieni z baraniną (takie mini pierożki) i kartacze.  Próbowaliśmy też soljanki, tradycyjnej, rosyjskiej zupy mięsnej z oliwkami, ogórkami kiszonymi i śmietaną. Smak przypominał lekki gulasz, tylko skąd w tradycyjnej, rosyjskiej zupie oliwki?

Przyznam, że w tym bistro tylko jeden dodatek, który zamówiliśmy, a właściwie, który zamówiły dzieci, był niesmaczny – frytki. Zamówione raz eksperymentalnie przez dzieci i niezjedzone.

Żebra Żubra

I na koniec - obiecane Żebra Żubra. Nazwa ciekawa prawda? Skąd się wzięła? Od pierwotnego wyglądu tej prawie 3 kilometrowej ścieżki edukacyjnej biegnącej przez las w kierunku Rezerwatu Żubra. 

Ścieżka oddana do użytku w 1980 roku początkowo miała postać trasy z dębowych i jesionowych desek i szczap, których nierówna powierzchnia i układ przypominały żebra. Ścieżka została wyremontowana w 2016, ale nazwa pozostała. 

Ścieżka edukacyjna Żebra Żubra


Dla mnie jako laika, a nie przyrodnika, las wzdłuż ścieżki Żebra Żubra niczym nie różnił się od lasu w rezerwacie ścisłym. Nawet przechodziliśmy obok miejsc, gdzie w powietrzu czuć było czosnek niedźwiedzi, tak jak w rezerwacie. Moim zdaniem spacer po Żebrach Żubra był przyjemniejszy niż spacer po Rezerwacie Ścisłym.

wskazówka: przy wejściu na tę bezpłatną ścieżkę znajduje się niewielki parking, część samochodów stała też zaparkowana po prostu wzdłuż drogi. Czas przejścia ścieżki to około 30 -45 minut. 

Ścieżka jest przeznaczona dla ruchu pieszego - nie wolno po niej jeździć rowerem, głównie dlatego, że stwarzałoby to niebezpieczeństwo dla turystów pieszych. Nas co prawda mijali ludzie na rowerach, ale albo nie byli świadomi zakazu, albo go po prostu zlekceważyli. Jeżeli Żebra Żubra będą na waszej trasie - możecie sobie rowery przeprowadzić.

Żebra Żubra i europejskie lasy


wskazówka: przygotujcie sobie różne ciekawostki o żubrach i Puszczy Białowieskiej, by ten spacer był dla dzieci ciekawszy, i by nie miały wrażenia, że to był TYLKO spacer po lesie. 

Bo prawda jest taka, że Puszcza najbardziej zachwyca turystów z południa Europy, którzy nie mają takich lasów u siebie. 

O Puszczy Białowieskiej możecie przeczytać ciekawą relację również i tutaj:
http://www.montravels.pl/podroze/co-zobaczyc-w-bialowiezy/http://www.montravels.pl/podroze/co-zobaczyc-w-bialowiezy/

Jeżeli chcielibyście wstać o 3.00 rano i wybrać się ,,na żubry" o szczegółach możecie przeczytać tutaj:  https://tastepoland.pl/2018/07/12/bialowieza_wyprawanazubra/

Jeżeli macie jakieś pytania, albo chcielibyście podzielić się ciekawymi informacjami o Puszczy Białowieskiej – formularz komentarzy znajduje się pod wpisem. Tylko podpisane komentarze będą opublikowane, wystarczy imię, lub nick.

5/22/2019

Puszcza Białowieska, czyli co w puszczy piszczy?

 Puszcza Białowieska, czyli co w puszczy piszczy?

Wyobraźcie sobie spowite mgłą leśne ostępy, świergot ptaków wokół i szum wiatru w majestatycznych koronach kilkusetletnich dębów. Las pierwotny, Puszcza Białowieska. Te słowa działają na wyobraźnię. Byliśmy i sprawdziliśmy. Jesteście ciekawi ile prawdy jest w takich wyobrażeniach o puszczy, które opisałam wyżej?

We wpisie jak zwykle dużo informacji praktycznych. Znajdziecie też naszą odpowiedź na pytanie czy weekend z dziećmi w Białowieży to dobry pomysł i czy to prawda, że przebywanie w lesie pierwotnym to doświadczenie niemal mistyczne. Oczywiście podam wam też linki do ciekawych stron o Puszczy Białowieskiej i Białowieskim Parku Narodowym.




Kierunek Białowieża

Puszcza Białowieska od 2010 roku znajduje się na liście Światowego Dziedzictwa UNESCO jako obszar, na którym zachowały się jedne z największych fragmentów lasu pierwotnego nizin europejskich. Białowieski Park Narodowy jest chyba jednym z lepiej rozpoznawalnych polskich parków, dość licznie odwiedzanym przez turystów z zagranicy.

Ostatnią majówkę spędziliśmy z dziećmi w Białowieży przez prognozy pogody, a może powinnam napisać dzięki prognozom pogody. Wiosną zwykle spędzamy długie majowe weekendy gdzieś w górach. W tym roku też do ostatniej chwili śledziliśmy zmiany pogody w południowej Polsce i do ostatniej chwili mieliśmy nadzieję, że słabe prognozy się po prostu nie sprawdzą.

Brak słońca i chłodniejsze dni, 8-10 stopni w dzień i około 4 w nocy, nie są jakąś przeszkodą nie do pokonania podczas wyjazdu. Deszcz też nie jest dramatem, z cukru nie jesteśmy, ale…ciągły deszcz plus zimno na campingu, to już nie jest fajne. A jak już zdążyliście się zorientować po innych wpisach na tym blogu, wolimy wyjazdy dające nam dużo wolności, czyli właśnie wyjazdy campingowe.

Decyzja więc była prosta, tym bardziej, że odległość: 200 km, tylko trzy godziny drogi, to dla nas tak, jak skoczyć do cioci na imieniny ;) , w porównaniu do innych tras, które przejechaliśmy autem z dziećmi. 



Białowieżę pamiętam z wycieczki z czasów szkoły podstawowej (kiedy to było!). Do tej pory kojarzyła mi się z zapachem żywicy, sosen, drewnianymi budkami z rękodziełem i oczywiście z żubrami.

Tym razem postawiliśmy na rowery. Planowaliśmy wejść do rezerwatu ścisłego, by zobaczyć na własne oczy ten majestatyczny las pierwotny, chcieliśmy też przejechać się drezyną i zobaczyć rezerwat pokazowy żubra.

Dzień pierwszy: rowerem wokół Białowieży

Od razu uprzedzam tych z was, którzy szukają informacji o ekstremalnych, długich i wymagających trasach rowerowych wokół Białowieży, czytaj: takich podczas których przedzieracie się przez puszczę/las/mokradła przez 10 godzin, czasem z rowerem na plecach.

Nasze wycieczki rowerowe dostosowujemy do dzieci, a konkretnie do najsłabszego ogniwa, czyli naszej (teraz) 7 letniej córki. Dlatego kluczowa jest dla nas długość trasy, którą ma ona przejechać.

Mam jednak czasem wrażenie, że w przypadku naszej 7latki, nie o kilometry tu chodzi, a raczej o urozmaicenie trasy, czy szlaku. To samo dzieje się w przypadku wędrówek po górach.
Jak jest za nudno, to szybciej słyszymy wymówki typu: nogi bolą, głodna jestem, kiedy zrobimy przerwę itp. Chyba tak jest u większości dzieci.

A jak jest trudniej , ciekawiej, jak są jakieś wyzwania to nagle dzieci czują przypływ energii. Przynajmniej nasze. Poniżej przykład tego, co się  dzieje gdy rodzice mówią, że przeniosą twój rower ;) Tak przy okazji, takie przeszkody można znaleźć na trasie z rezerwatu żubra do Białowieży - i to jest to, co dzieci lubią najbardziej!



W punkcie informacji turystycznej w centrum Białowieży dostaliśmy mapkę szlaków rowerowych. Szlaków tych jest kilka, jednak większość z nich jest za długa dla dzieci, jeżeli chcemy zrobić pętlę.

Ze względu na Agusię, wybraliśmy szlak czerwony z Białowieży do Narewki. Szlak ten ma 21 km – zdecydowanie za dużo jak dla naszej 7 latki, więc za wsią Pogorzelce skręciliśmy na szlak żółty w kierunku rezerwatu pokazowego żubra, by wrócić potem do Białowieży.

To bardzo dobre rozwiązanie, jeżeli jedziecie na wycieczkę z dziećmi. Po pierwsze cała pętla to 10-12 km, po drugie po drodze możecie zatrzymać się z dziećmi w Skansenie Białowieża i później przy wieży obserwacyjnej.

Ponieważ zazwyczaj we wpisach podaję wam dużo szczegółów, byście mogli zaplanować swoje wyjazdy, czy też skorzystać z naszych doświadczeń, teraz jeszcze dosyć istotna informacja, jeżeli chodzi o poruszanie się rowerem z dziećmi po Białowieży.

Czy oczekuję zbyt dużo, jeżeli myślę, że w turystycznej miejscowości wśród lasów, gdzie jest czyste powietrze i szlaki rowerowe zachęcające do wycieczek, powinno być jakieś pobocze dla rowerów? Już nie mówię o ścieżce rowerowej wyłożonej kostką i rozumiem, że poza sezonem wystarczy droga i chodnik z płyt, chociaż ten raz pojawia się, raz znika. No ale może chociaż utwardzone pobocze?

Na przykład przejazd na niewielkim odcinku (ale jednak) ruchliwą drogą 689, która ruchliwa jest, bo prowadzi do przejścia granicznego, to niemały stres i bezwzględna konieczność asekuracji dziecka.

W sumie nie tylko my mieliśmy zagwozdkę jak poradzić sobie z dzieckiem na rowerze przy braku jakiegoś rozsądnego pobocza. Na szczęście odcinek drogi 689 nie był zbyt długi, a później pozostawał nam chodnik i nadzieja, że przednie koło rowerka nie polegnie w spotkaniu z wysokim krawężnikiem.

wskazówka: jadąc rowerami od strony Hajnówki do centrum Białowieży musicie bardzo uważać na dzieci. Pozostaje wam nierówny chodnik z płyt, ale też nie na całej długości przejazdu.

Centrum Białowieży: Krupówki w miniaturze

Białowieża nie jest duża, jednak ze względu na Puszczę i żubry, zorganizowany ruch turystyczny ma się tu bardzo dobrze. Sporo tu autokarów przywożących wycieczki, ale też całkiem dużo kamperów na obcych rejestracjach.

Centrum wsi to takie Krupówki w miniaturze. Mydło i powidło. Budy i budki. Lody, kręcone, pieczone ziemniaki na patyku, figurki żubra we wszystkich rozmiarach i postaciach, żubry pluszowe, wytłaczane, wypalane, do wyboru do koloru. Cóż, Białowieża żyje z żubrów i żubry są tu wszędzie. We wszystkich formach ekspresji artystycznej.

Oprócz centrum informacji turystycznej, płatnego parkingu i punktów gastronomicznych, w Białowieży znajduje się Park Pałacowy z XIX wieku zaprojektowany przez Waleriana Kronenberga, Muzeum, prawosławna cerkiew św Mikołąja Cudotwórcy z 1895 roku, zabytkowa stacja kolejowa z 1903 roku i skansen ludności ruskiej Podlasia.

Skansen Białowieża : cofamy się w czasie

Z centrum Białowieży wyjechaliśmy czerwonym szlakiem rowerowym w kierunku Narewki. Szlak ten prowadzi wzdłuż lokalnej, wiejskiej drogi i w sumie ruch samochodowy jest bardzo mały.

Przy drodze zauważyliśmy wysoką bramę z wielkim, drewnianym napisem. Chociaż mieliśmy przeznaczyć cały dzień na wycieczkę rowerową, skusiłam się i weszłam zobaczyć, czy warto jest poświęcić te cenne minuty słońca na zwiedzanie skansenu.



Wpadłam tylko zerknąć i od razu mi się spodobało. Tak więc, zanim jeszcze nasza rowerowa wycieczka się rozkręciła, już mieliśmy godzinną przerwę na Skansen Białowieża!



Skansen Białowieża trochę przypomniał mi klimatem wioskę Wikingów w Danii w Ribe, z tym, że w Białowieży nie było statystów ,,żyjących” życiem dawnej wsi.

Teren jest naprawdę spory, nie otaczają was tłumy zwiedzających, nie ma jednego słusznego kierunku zwiedzania. Dzieci mogą zaglądać gdzie chcą. Mogą wspiąć się po drewnianych schodkach do młyna, mogą obejrzeć strych w drewnianej chałupie.



Nasze dzieci mogły na żywo zobaczyć czym były, znane im z baśni, zapiecek i klepisko. Miały dużo zabawy z odgadywania przeznaczenia różnych przedmiotów. Pomijam najbardziej oczywiste, ale dla dzieci też ciekawe, jak maselnica, kołowrotek, czy żelazka na węgiel.










Naprawdę warto odwiedzić ten skansen. Jedynym minusem, moim zdaniem, był brak ,,pokazowej chaty, z „zastępczymi” eksponatami, w której dzieci mogłyby się poczuć jak w prawdziwej wiejskiej chacie – pokręcić kołowrotkiem, postukać maselnicą, na niby pougniatać kapustę w beczce. Fajnie byłoby wspiąć się na zapiecek, przekonać się ile waży łopata do chleba, czy poprasować na niby żelazkiem na węgiel, lub założyć czepiec, lub zapaskę!

wskazówka: skansen czynny od 10.00 - 18.00
bilety wstępu można kupić na miejscu: 7 zł osoba dorosła 4 zł dziecko




Rowerami do rezerwatu żubra

Kolejnym punktem podczas naszej rowerowej wycieczki stała się platforma obserwacyjna. Platforma jest wysoka, ale bezpieczna. Mogą przydać się lornetki, jak ktoś lubi obserwować ptaki.



wskazówka: na tej trasie podobno znajduje się również kilkusetmetrowa ścieżka edukacyjna - "Szlak Dębów Królewskich i Książąt Litewskich." My jednak na nią nie trafiliśmy.

Za wsią Pogorzelce dojechaliśmy do skrzyżowania z ubitą piaskową drogą, szlak czerwony do Narewki odbijał w prawo, a żółty szlak, z powrotem do Białowieży, w lewo. Na mapie szlaki te prowadzą wzdłuż drogi szutrowej. Ale jakiej!



Przez las, szeroka, równa… niemal jak podłoże do wylania asfaltu. Minęliśmy wielkie pole na ognisko z zadaszonymi ławami, przygotowane do naprawdę dużych imprez. Tą wygodną drogą przez las dojechaliśmy z powrotem aż do Białowieży. Na liczniku naszej 7 latki wybiło 13 samodzielnie przejechanych kilometrów. Jak dla niej to duże osiągnięcie. Oczywiście pod koniec były małe kryzysy, ale wizja obiecanych lodów na białowieskich Krupówkach dodała jej przysłowiowych skrzydeł.



Po odstawieniu nas na camping, mąż zdecydował powtórzyć trasę, tym razem jadąc pętlą przez Narewkę. Podobno, według jego słów, na leśnych ścieżkach łatwo się zgubić, szczególnie wieczorem, gdy zapada zmrok i szczególnie, gdy zjedziecie z głównej trasy, by zbadać boczne odnogi.



wskazówka: Jeżeli nie chcecie zniechęcić dzieci do rowerowych wyjazdów, warto wyznaczać krótsze trasy, z możliwością ,,dołożenia” sobie kilometrów już bez dzieci.

Więcej o szlakach rowerowych wokół Białowieży przeczytacie na oficjalnej stronie gminy Białowieża

http://www.gmina.bialowieza.pl/pl/waloryprzyrodnicze/szlaki-turystyczne.html




Mam tę Moc!

Drugi dzień powitał nas już zachmurzonym niebem. Zaplanowaliśmy dwie atrakcje: przejazd drezyną do Miejsca Mocy i spacer w rezerwacie ścisłym.

Czym jest drezyna, każdy wie. Czym jest Miejsce Mocy pewnie niekoniecznie. Ale czym jest Stonhenge, w Wielkiej Brytanii chyba kojarzy większość z was. W Białowieży również znajduje się jedno z takich miejsc. Podobno naładowane pozytywną energią.

Można się tam dostać albo rowerem, pieszo, lub właśnie drezyną. Bilety na przejazd drezyną kupiliśmy online. W sezonie, jeżeli chcecie mieć pewność, że znajdzie się dla was miejsce w wagoniku, kupcie bilety online. Do dwóch wagoników drezyny wchodzi określona liczba osób, a przejazdy są o określonych godzinach.

Przeczytaliśmy, że przejazd drezyną to ,,wspaniała atrakcja dla dzieci,” że ,,zarówno dorośli jak i dzieci świetnie się bawią” hmmm.. Ja mam trochę inne zdanie. Nie twierdzę, że to nieciekawa atrakcja, ale powiem tak: zabawa jest świetna przez pierwsze 20 minut. Później to jak siłownia.



I współczuję tym panom, którzy będą pod presją ogarniania drezyny wypełnionej dziećmi, kobietami i starszymi osobami, przez prawie godzinę (w dwie strony). Bo umówmy się pan dowódca drezyny, jak to się ładnie nazywa, zresztą bardzo sympatyczny, dodaje pary drezynie tylko sporadycznie.


Założenie jest takie, co zresztą jest jasno określone na stronie www, że drezynę napędzają pasażerowie. Oczywiście dzieci się rwą do ,,pompowania,” ale tak naprawdę, by rozpędzić drezynę potrzeba silnych mężczyzn. Tak więc, jeżeli w waszym składzie nie ma kilku umięśnionych mężczyzn to marnie to widzę.



Ikonografika jak działa drezyna z zabawnym wskazaniem na mięśnie; pasowałoby  dodać napis ,,for dummies" czyli łopatologicznie


Tak sobie myślę, że latem takie napędzanie drezyny to dopiero wyzwanie!

Przejazd do Miejsca Mocy zajął nam razem pół godziny. Powrót to kolejne 20-30 minut, z tym, że łatwiej bo lekko z górki. Chyba mieliśmy silną ekipę, bo, według informacji na stronie, taki przejazd jak nasz ma w teorii zająć dwie godziny (w obie strony z przerwą 20 minutową na Miejsce Mocy)



Więcej informacji i cennik znajdziecie pod adresem www.drezyny.net

Mąż wybrał dla nas najdłuższą (i najdroższą) opcję 35zł osoba dorosła 30zł dziecko. Sporo jak za godzinę siłowni! Nie wiem , co nim kierowało, być może nie było już biletów na trasę średnią ;)

Jest też możliwość krótszych przejazdów. Myślę, że gdybym miała wybierać jeszcze raz, to do miejsca mocy pojechalibyśmy rowerami, a drezyną na krótszą wycieczkę, by zobaczyć „jak to działa”.

Czym jest Miejsce Mocy?

Przytoczę za opisem z tablicy informacyjnej:

Miejsce Mocy to obszary o pozytywnym promieniowaniu, tzn. występuje w nich taka forma subtelnej wibracji, która jest najzdrowsza dla człowieka. Dzięki niej w miejscach tych znacznie lepiej się czujemy, szybciej wypoczywamy, łatwiej regenerują się nasze siły witalne, uaktywnia się intuicja. (…) osoby wrażliwe ustawiwszy się w odpowiednim punkcie (wśród kręgu głazów rozłożonych na ziemi) mogą odczuwać całą gamę subtelnych wibracji, od oczyszczających umysł, dających pełne odprężenie, do powodujących zachwianie równowagi i lekkie oszołomienie.



Na Miejscu Mocy spędziliśmy około 15 minut. Chyba za mało, żeby się zregenerować po półgodzinnym machaniu dźwignią napędzającą drezynę! No i chyba mało wrażliwi jesteśmy, bo nikt nic nie poczuł ups.

Przypuszcza się, że było to miejsce kultu dawnych pogan. Według legendy gromadzili się tu wtajemniczeni, by wykorzystując moc swoją i moc kamieni w tym miejscu powstrzymywać wrogów i złe moce. Nie bez powodu uroczysko znajdujące się w pobliżu nosiło kiedyś nazwę Czartowe Błota.

Podsumowując: wycieczka do Miejsca Mocy to ciekawa atrakcja, nie będę wam zdradzać jak wyglądają drzewa i jak ułożone są kamienie. Nie oczekujcie jednak zbyt wiele. Dla dzieci będzie ciekawie, głównie ze względu na nimb tajemniczości (jak to jeszcze dobrze im sprzedacie)

Wydaje mi się, że rowerowa wycieczka do Miejsca Mocy byłaby jednak mniej wyczerpująca niż przejazd drezyną.

Druga część wpisu o Rezerwacie pokazowym żubra, spacerze po rezerwacie i miejscu, gdzie możecie zjeść pyszne lokalne dania już wkrótce!

Jeżeli macie jakieś pytania, albo chcielibyście podzielić się ciekawymi informacjami o Puszczy Białowieskiej – formularz komentarzy znajduje się pod wpisem. Tylko podpisane komentarze będą opublikowane, wystarczy imię, lub nick.

Copyright © 2016 tu byliśmy , Blogger